To szósta książka brytyjskiego pisarza węgierskiego pochodzenia, który polskim czytelnikom może być znany między innymi z „Turbulencji” (2020). Bohaterem najnowszej powieści Szalaya jest István, chłopak z Węgier.
Autor rzuca nas po świecie razem ze swoim bohaterem: po kilku pierwszych zdaniach rozdziału każe nam rozpoznać, ile István ma obecnie lat, czym się zajmuje, gdzie jest i co się właśnie wydarzyło, zostawiając nas przy tym z układanką poszlak i białych plam. Informacji jest w sam raz tyle, by podążać za bohaterem, ale za mało, by wydawać na jego temat kategoryczne sądy.
Przykład: kiedy István trafia do wojska, jego służba w Iraku opisana jest głównie przez limbo oczekiwania na powrót do kraju. Najpierw pojawia się opis przygniatającej nudy nad hotelowym basenem w Kuwejcie, potem napędzana narkotykami impreza w Budapeszcie.
O tym, co naprawdę wydarzyło się podczas wojny, dowiadujemy się dopiero z rozmów Istvána z terapeutką. Wyjaśnienie tego zabiegu pisarskiego tkwi w samej postaci: jako dorosły mężczyzna István nie ufa słowom. Rozmowa z drugim człowiekiem wydaje mu się nieudolnym tłumaczeniem z obcego języka.
Słowa, a nawet myśli sprowadzają emocje do ich uproszczonych form i redukują złożoność rzeczywistości. Są niewystarczające, a używając ich, najprawdopodobniej nie zostaniemy zrozumiani. Może to lekcja z powieści Alberta Camusa? Minimalizm i dystans prozy Szalaya sprawia, że momenty, w których István wreszcie opuszcza gardę, eksplodują całą stłumioną wcześniej energią. Warto na ten moment poczekać.
David Szalay, CIAŁO, tłum. Dobromiła Jankowska, Pauza
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.







