Tym, co w Polsce może budzić największe zainteresowanie, jest ostatnia zapowiedź, ze środy wieczorem czasu polskiego: że Donald Trump zawiesza jednak na trzy miesiące dodatkowe cła nałożone na większość państw świata, w tym na kraje Unii Europejskiej. W mocy pozostają tutaj jedynie 10-procentowa powszechna taryfa na wszystkie dobra, a także 25-procentowe stawki na aluminium, stal i samochody sprowadzane do USA.
Chińskie cła odwetowe i odpowiedź Trumpa
Gospodarz Białego Domu nie uzasadnił, dlaczego nagle zmienił zdanie, choć jeszcze we wtorek, podczas Narodowego Republikańskiego Komitetu Kongresowego w Waszyngtonie, stwierdził, że przedstawiciele innych państw dzwonią do niego i „całują po tyłku”, starając się o zniesienie ceł i zawarcie nowych umów handlowych.
Wygląda na to, że Chin w tym gronie nie było. Pekin odpowiedział bowiem własnymi taryfami odwetowymi. Wtedy Trump podbił stawkę. W tej chwili (choć to może się szybko zmieniać) cła na towary z Chin sprowadzane do USA wynoszą 145 procent, a na towary amerykańskie wysyłane do Chin – 84 procent.
Trump stwierdził, że nakręcanie tej spirali amerykańsko-chińskiej wynika z faktu, iż Chiny „nie okazały szacunku”. Pekin odpowiada: szantaż nie jest sposobem na rozmowę z nami.
Waszyngton kontra Pekin: kto okaże się bardziej odporny?
Kto bardziej na tym straci: Chiny czy USA? Media społecznościowe pełne są nagrań amerykańskich przedsiębiorców zagrożonych plajtą – zamówili towary w Chinach, ale nie mają pieniędzy, by zapłacić cła nałożone przez ich własnego prezydenta. Za portfele będą się łapać także amerykańscy konsumenci: zdrożeją wszystkie chińskie towary, od części samochodowych po iPhone’y i większość tego, co kupują na Amazonie czy w Walmarcie.
Z kolei w Chinach miejsca pracy mogą stracić miliony ludzi. Ale Pekin jest bardziej odporny na tego typu wstrząsy – od kilku lat przygotowywał się gospodarczo na napięcia z Waszyngtonem, a do tego ma system impregnowany na protesty własnych obywateli.
Gdy dwoje takich gigantów rzuca się sobie do gardeł, można być pewnym, że wstrząsy rozejdą się po całym świecie. Doskonale było to widać na światowych giełdach, które odnotowały spadki niewidziane od krachu w 2008 roku. Szacuje się, że w ciągu tygodnia wyparowało z nich około 11 bilionów dolarów. Teraz, po najnowszym twiście Trumpa, giełdy zaczęły odrabianie spadków.
Podnoszenie ceł przez USA w przeszłości
Donald Trump twierdził, że cła uczynią Amerykę znowu wielką, jak sto lat temu. W historii USA kryje się jednak lekcja, którą chyba przegapił.
W 1930 roku prezydent Herbert Hoover, pragnąc ochronić amerykańskich rolników i producentów, podpisał ustawę (tzw. Smoot-Hawley Tariff Act), która znacząco podniosła cła na ponad 20 tys. towarów z zagranicy – niektóre nawet o 60 procent. Zrobił to, choć ponad tysiąc ekonomistów podpisało list otwarty, ostrzegając go, że to błąd.
Choć intencje Hoovera bez wątpienia były patriotyczne, to skutki okazały się fatalne. Wiele państw odpowiedziało cłami odwetowymi, obroty handlowe USA z zagranicą spadły o przeszło połowę, a w kraju zniknęła masa miejsc pracy. Wielki Kryzys – ten rozpoczęty po krachu z 1929 roku – stał się przez to jeszcze głębszy i dłuższy.
Tekst ukończono 10 kwietnia po południu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















