Reklama

Trauma, tajemnica, translacja

Trauma, tajemnica, translacja

04.07.2011
Czyta się kilka minut
By tworzyć kulturę przyszłości, musimy wprzódy zrozumieć znaczenie budzących się w naszej pamięci obrazów Zagłady - oto lekcja, jaką daje nam Eva Hoffman.
K

Kiedy trzynastoletnia Ewa Wydra opuszczała Kraków, miasto swojego dzieciństwa, towarzyszyło jej poczucie przejmującej straty. Przez lata wyobraźnia dziewczynki karmiła się magiczną atmosferą tego miejsca: pożółkłe karty książek przynoszonych ze starych miejskich bibliotek - jak wspomina po latach na łamach "The Guardian" - zamieniały się w trójwymiarową rzeczywistość, tutaj rozkwitały jej pierwsze przyjaźnie i miłość do Marka. W Parku Krakowskim razem z matką snuła marzenia o karierze pianistki rozpieszczanej przez publiczność najlepszych sal koncertowych na świecie. Wydawało się wtedy, że nic nie stanie na przeszkodzie młodzieńczym planom i ambicjom: utalentowana Ewa, od siódmego roku życia pobierająca lekcje gry na pianinie, kształcąca się w murach krakowskiej szkoły muzycznej, była na dobrej drodze ku wymarzonej karierze.

Wygnanie

W 1958 roku w kraju koncertuje Artur Rubinstein. Wraca po długiej nieobecności. Spotkanie z tłumami melomanów zgromadzonych w gmachu Filharmonii zamyka wykonaniem Poloneza As-dur Chopina, utworu, którego majestatyczność i zwycięska koda przywołują romantyczne dziedzictwo wspólnoty zmagającej się z przeciwnościami historii. Warszawska i krakowska publiczność - w tym młoda Ewa, która wspomina później to wydarzenie jako coś, co wyjątkowo mocno ukształtowało jej wrażliwość - szaleje z zachwytu. Słuchacze, którzy stawali na głowie, by zdobyć bilet, mieli zapewne świeżo w pamięci niezwykły gest, jaki w 1945 roku w czasie Konferencji Narodów Zjednoczonych wykonał Maestro, upominając się o obecność na sali polskiej flagi i rozpoczynając swój koncert od wykonania Mazurka Dąbrowskiego. Już jednak po roku od tego niezwykłego powrotu rodzice Ewy boleśnie odczuwali nasilające się nastroje antysemickie. Borys i Maria nie wytrzymują napiętej atmosfery, która swój punkt kulminacyjny osiągnie w wydarzeniach marcowych roku 1968. Nie zwlekają, już teraz podejmują decyzję o wyjeździe, oznaczającym dla Ewy koniec jej dziecięcego świata i kres wielu marzeń. Konsekwencje tej decyzji nie stanowią dla nich tak silnego wstrząsu jak dla starszej córki, są w zasadzie dalszym ciągiem zapoczątkowanej wojną tułaczki: ocaleni z Holokaustu mieszkańcy ukraińskiego sztetla Załośce po wojnie postanowili przenieść się do dużego miasta, któremu jednak daleko było do upragnionej ziemi obiecanej. W Krakowie, pozbawieni najbliższych - Ewa wielokrotnie wspominać będzie bolesny brak dziadków i krewnych - zmagali się z trudami powracającego do normalności życia.

Szok wywołany u dziecka perspektywą nagłego wyjazdu oddają obrazy rozstań zanotowane w pamięci małej dziewczynki, a utrwalone później na stronach książki wspomnieniowej. Pomimo iż literackie świadectwa odwołujące się do doświadczenia wygnania i wykorzenienia nie szczędziły nam wiedzy o potwornościach tamtych lat, są one doprawdy przejmujące, jak każda opowieść kogoś, komu nagle życie roztrzaskuje się na kawałki. Ewa opuszczała Kraków z przekonaniem, że wyjeżdża na zawsze, w czasie jednej z ostatnich przejażdżek tramwajem powie do Aliny, swojej młodszej siostry: "Patrz, zapamiętaj. Już nigdy więcej możesz tego nie zobaczyć". Percepcja sióstr w czasie ostatnich chwil spędzonych w Krakowie starała się ocalić jak najwięcej, podążając śladem przeczucia, że przyszłość przyniesie jedynie zawieszenie w pustce, bolesną konfrontację z obcą, nieoswojoną przestrzenią. Była to desperacka walka o zachowanie spójności "ja", którą młoda Ewa cieszyła się w mieście dzieciństwa: "trzymam życie w ręku, stanowię centrum harmonijnej, wibrującej przejrzystości. W tym momencie wiem wszystko, co mam wiedzieć. Wkroczyłam w samo serce pełni i wciąż podtrzymuję swoje spełnienie...". To, co pozostało z tych szczęśliwych lat spędzonych w Krakowie, kiedy wyraźnie ujawniło się u niej zamiłowanie do języka, literatury i muzyki, pokazały wspomnienia opublikowane po trzydziestu latach od chwili, gdy na pokładzie statku "Batory" wyruszała w drogę do Montrealu, skąd wraz z rodziną - dzięki pomocy człowieka, któremu rodzice udzielili wsparcia w czasie wojny - podróżowała dalej do Vancouver, rozpoczynając najpierw kanadyjski, a potem amerykański rozdział swojej życiowej przygody.

W drodze na spotkanie z nieznanym młoda Ewa dysponowała przede wszystkim kapitałem pamięci i wolą walki o przetrwanie. Zarejestrowane z niemal fotograficzną dokładnością zdarzenia i miejsca, wyznaczające dotychczasowe punkty orientacyjne emocjonalnej topografii, podtrzymywały słabnące poczucie zakotwiczenia w świecie. Stanowiły one jedyny punkt odniesienia dla nowych, trudnych doświadczeń: aby się z nimi zmierzyć, Ewa wypracowała mechanizm psychologiczny, który określiła jako praktykę triangulacji, polegającej na tworzeniu nowych przekonań i wrażeń, nowej mentalno-emocjonalnej mapy, poprzez świadome zderzenie znanego z nieznanym. Obserwowanie tego procesu pozwala nam poznać jej osobistą panoramę peerelowskiej codzienności, kreśloną zarówno w makroperspektywie politycznych wydarzeń (jak śmierć Stalina, rządy Bieruta i Gomułki), jak i mikroperspektywie relacji, które zawiązała z mieszkańcami kamienicy przy Kazimierza Wielkiego. Sceny z życia rodzinnego, intymne inicjacje, odkrywanie własnej światopoglądowej i kulturowej odrębności splatają się z analizą społeczno-ekonomicznych warunków życia w Krakowie lat 40. i 50. Miasto sekretów - jak pisała - trwające mimo okropności historii i upływającego czasu, to nie tylko skarby renesansowej architektury, zaułki Kazimierza, zieleń Plant (która obiecywała oszałamiające krajobrazy Tatr i wakacyjnych okolic Białego Dunajca). Było to jedno z miast stalinowskiej i poststalinowskiej epoki, gdzie zwykły telefon stanowił przedmiot pożądania całej kamienicy. Przymusowa dyslokacja, wyrywająca Ewę Wydrę ze świata o wyraźnie określonych konturach i barwach, miała charakter traumatycznego wydarzenia, które - co dobrze zrozumie dopiero po latach - nałożyło się na dużo wcześniejszy i równie potężny wstrząs, jaki odziedziczyła wraz z całym pokoleniem dzieci, których rodzice przetrwali Holokaust.

Przemiana

Zanim dojrzała już Ewa zmierzy się z bolesną przeszłością, zanim pozna i zrozumie transformację, jakiej podlegał opuszczony przez nią krajobraz dzieciństwa (proces zapisany w książce reportażowej "Exit into History: A Journey Through the New Eastern Europe" z 1993 roku), zajmować ją będą mechanizmy niezwykłej przemiany z Ewy Wydry w Evę Hoffman, metamorfozy, która wprawdzie nie spełniła jej dziewczęcych marzeń o zawodowym muzykowaniu, ale uczyniła z niej filologa i przyniosła doktorat z literatury angielskiej i amerykańskiej na Uniwersytecie Harvarda (Eva studiowała już wcześniej literaturę na Rice University i kształciła się krótko w Yale School of Music). Osiągnięcia akademickie zaowocowały później w pracy edytorki i krytyka literackiego, podjętej w redakcji "New York Timesa", gdzie od 1979 roku przepracowała jedenaście lat. Tutaj szlifowała swój warsztat pisarski, dzięki któremu jej pierwsza książka "Zagubione w przekładzie" ("Lost in Translation. A Life in a New Language" z 1989 roku) odniosła międzynarodowy sukces (wśród czytelników wyrażających swój podziw dla osiągnięć autorki był, między innymi, Czesław Miłosz). Konieczność budowania od nowa własnej mentalno-emocjonalnej mapy, zrozumienia tego, co dzieje się z ciałem i umysłem pod wpływem radykalnego kulturowego przemieszczenia, stanowi punkt wyjścia tej pierwszej opublikowanej książki autorskiej. Dostarcza ona nie tylko wiedzy o tym, co działo się z Ewą, zanim osiągnęła imponujący zawodowy sukces w Ameryce, lecz zawiera również wszystkie ważne wątki, które rozwiną się w jej późniejszej twórczości.

Ten tom wspomnień skonstruowany został w sposób przypominający strukturę właściwą procesowi przekładu, będącego motywem przewodnim autobiograficznej narracji Hoffman. Jest to zabieg stosowany przez autorkę nie po raz ostatni: okaże się on szczególnie ważny dla "Appassionaty", ostatniej powieści, w której muzykę tematyzuje i jednocześnie czyni zasadą organizującą powieściowe uniwersum. Kolejne części "Lost in Translation" - "raj", "wygnanie" i "nowy świat" - odsyłają do procesu inicjowanego przez akt przyswojenia sobie tekstu "źródłowego", polegającego na skazaniu owego tekstu na wygnanie z samego siebie, a następnie wprowadzeniu go w miejsce zupełnie nowe, gdzie w innych okolicznościach będzie zarazem sobą i nie-sobą, ciesząc się statusem podwójnej przynależności. Tak jak w życiu Ewy, mamy tu do czynienia z aktem przeniesienia - łacińskie translatio swoją etymologię wywodzi przecież od czasownika transfero (przenieść, przestawić, przesadzić), przypominając nam o fizycznym wymiarze przekładu, przesunięciu obiektu z jednej przestrzeni w drugą.

Umacniana w ostatnich trzydziestu latach wiedza o przyczynach, mechanizmach i konsekwencjach dokonywanych przez nas przemieszczeń-translacji, dynamicznie rozwijająca się zwłaszcza pod wpływem postępującej globalizacji i niespotykanych wcześniej przepływów ludzi, dóbr i kapitału symbolicznego, pokazała skomplikowaną i niezwykle doniosłą rolę tego mechanizmu we współczesnym świecie. Szczególnie interesujące Evę Hoffman - zwłaszcza w ostatnich latach - konflikty etniczne i cywilizacyjne, umieszczane przez nią w kontekście najboleśniejszego doświadczenia: eksterminacji dokonanej na Żydach w czasie II wojny światowej, podobnie jak zjawiska wykluczenia i dyskryminacji ukazały z wielką siłą polityczne, kulturowe czy płciowe uwikłania zjawiska przekładu. Wiele problemów podnoszonych w czasie akademickich debat poświęconych translacji uzyskało we wspomnieniach Hoffman swój wnikliwy obraz, naznaczony specyficznym klimatem realiów środkowoeuropejskich, przejściem od socjalistycznego krajobrazu dzieciństwa do kapitalizmu nowego świata. Mamy u niej do czynienia z harmonijnym połączeniem kompetencji akademickich z siłą pisarskiej wyobraźni: dokonująca się na kartach "Lost in Translation" praca przekładu zyskuje bardzo wyraźne umocowanie w założeniach psychoanalizy Freuda. Ciężar metodologii nigdy jednak nie przytłacza literackich i autobiograficznych zalet narracji (akademicka pasja Evy Hoffman chyba najwyraźniej odezwie się dopiero w tomie esejów poświęconych kategorii czasu: "Time" z 2009 roku).

Przemieszczenie, którego konsekwencje Hoffman próbuje neutralizować precyzją kompozycji, łączy się z doświadczeniem przekraczania granic różnych kultur i obszarów geograficznych, które to doświadczenie również jest rodzajem przekładu. Znakomitym przykładem byłaby tutaj "Tajemnica. Przypowieść na nasze czasy" ("The Secret. A Fable for our Time" z 2003 roku), gdzie w wyraźnie futurystycznej perspektywie, w jakiej bohaterka powieści odkrywa swoją naturę istoty sklonowanej, pojawiają się pytania o tożsamość, podobieństwo i różnicę. Trudne relacje z matką i ojczymem, ucieczka z domu, poszukiwanie partnera życiowego, próba nawiązania kontaktu z dziadkami - ujawniają cały bagaż bolesnych przeżyć autorki, który wyniosła z własnych relacji rodzinnych. Można by szczegółowo śledzić, jakie pokłady znaczeń ujawnia psychoanalityczna lektura pisarstwa Hoffman, lektura podpowiadana nie tylko przez formalne właściwości tekstów i poruszane w nich problemy, ale i wieloletnie zainteresowania oraz terapeutyczne doświadczenia autorki. Nie wchodząc w szczegóły, warto uświadomić sobie ten tylko wymiar pisarstwa Hoffman, który wiąże się z połączeniem pracy przekładu z pracą żałoby: w zasadzie całą jej twórczość postrzegać można jako mierzenie się z doświadczeniem utraty.

Pamięć

Emigracja Ewy, zmuszająca ją do budowania własnej tożsamości na zgliszczach utraconego świata, sięgać będzie do coraz to nowych wymiarów historii rodzinnych i wspólnotowych, łączących dzieje Żydów, Polaków i Niemców. Szok emigracyjnego wyobcowania w przypadku Hoffman nałożył się na psychiczny balast będący konsekwencją doświadczeń, których analiza zaprowadzi ją do książki "After Such Knowledge. A Meditation on the Aftermath of the Holocaust" (2004). Zajmuje się w niej problemem wielokrotnie już opisywanym, a mianowicie syndromem "ocalonego", wpisaną weń przerażającą siłą destrukcyjną, utrwaloną mocno w naszej świadomości dzięki wyrafinowanej prostocie wiersza Różewicza.

Hoffman z wielką subtelnością pokazuje specyfikę wojennych kart historii Romów i Żydów, ludzi, których skazano na nieistnienie za to, "kim byli". Wyjątkowość tej książki polega na sposobie, w jaki autorka pokazuje mechanizmy transferu - przeniesienia traumy rodziców na kolejne pokolenia. Zjawiskiem tym zajmowali się, niejednokrotnie w prekursorski sposób, polscy psychiatrzy: Kornel Michejda, Stanisław Kłodziński, Maria Orwid, Aleksander Teutsch, Adam Szymusik, Roman Leśniak i inni współpracownicy należący do intelektualnego środowiska skupionego wokół postaci Antoniego Kępińskiego. Ich wieloletnie badania nad powracającymi u dzieci ocalonych koszmarami sennymi, atakami lękowymi, podczas których są ścigani, prześladowani i torturowani, znajdują swój odpowiednik w autobiograficznej opowieści Hoffman. Czymś niezwykle fascynującym jest prześledzenie, w jaki sposób jej własne relacje z bliskimi, ujęte w rytmy przejrzystej i precyzyjnej angielszczyzny, znajdują swój analogon w ustaleniach psychiatrycznych i wynikających z nich diagnozach kondycji współczesnego człowieka. Jak pokazują książki Marii Orwid ("Trauma" oraz "Przeżyć... i co dalej?"), tej sytuacji nie sposób zrozumieć bez wniknięcia w ekstremalne doświadczenia historii XX wieku, od których wciąż - za sprawą przekazu międzypokoleniowego - nie jesteśmy się w stanie uwolnić.

Hoffman i Orwid przedstawiają historyczną dynamikę rozwoju dyskursu o traumie "ocalonych", posiadającej u ofiar Holokaustu i ich potomków charakterystyczne znamię. Można nim wytłumaczyć milczenie wobec hitlerowskich zbrodni właściwe dla lat 50. i 60. ubiegłego stulecia, stopniowe ujawnianie się zaburzeń lękowych i depresyjnych u dzieci ocalonych, ich specyficzny sposób podtrzymywania więzi z rodzicami i budowania z innymi relacji intymnych i zawodowych. Książka Hoffman wydaje się potwierdzać, że choć dysponujemy wielką biblioteką prac na ten temat, nasza wiedza wciąż jest niepełna. Braki dotyczą również spraw elementarnych, mierzy się z nimi dziś nie tylko psychiatria, ale i lekarz-epigenetyk, zajmujący się dziedzicznymi zmianami ekspresji genów, które nie łączą się ze zmianą sekwencji DNA, lecz mogą wynikać z oddziaływania czynników środowiskowych i traumatycznych.

Trwające od ponad 50 lat badania nad psychicznymi skutkami Holokaustu nadal nie wyjaśniły w satysfakcjonujący sposób, jak to możliwe, że potomstwo dziedziczy wspomnienia i podświadomość przodków. Jak to się dzieje - czego książka Hoffman jest znakomitym świadectwem - że dzieci osób, które przeżyły Szoah, mogą z łatwością wyobrazić sobie cierpienia fizyczne rodziców, niemal poczuć głód, zamarzające kończyny, zapach palonych ciał. Badania epigenetyczne starają się umożliwić zrozumienie przyczyn i konsekwencji wielu napięć, zbrodni i traum współczesnego świata, które Hoffman umieszcza w kontekście najważniejszego dla siebie doświadczenia pokoleniowego. W swoich analizach motywów niedawnych zbrodni popełnionych na Bałkanach, w Rwandzie i Kambodży, zamachów na World Trade Center wywołuje pytania o pojawiające się w ich następstwie mechanizmy poznawcze i emocjonalne, o wspólne cechy łączące kondycję psychiczną weteranów wojen, osób torturowanych i wykorzystywanych seksualnie, których doświadczenia wpływają na kolejne pokolenia. Mierząc się z tymi problemami, Hoffman nie tylko prowadzi nas na obszary coraz odleglejszej historii XX wieku, ale także czyni nas świadkami prowadzonej przez siebie, i dla siebie, pracy translacji, będącej jednocześnie pracą żałoby (a robi to po to, by spojrzeć na bolesną przeszłość z odpowiedniego, uzdrawiającego dystansu, by o tej przeszłości pamiętać i jednocześnie się od niej uwolnić).

Jednym z etapów tego procesu "przepracowania" jest książka "Sztetl", ukazująca losy koegzystencji dwóch wspólnot: polskiej i żydowskiej. Także i tu pisarka nie stroni od poruszania spraw kontrowersyjnych i bolesnych, opowiada o nich jednak z wielkim wyczuciem i taktem, spoglądając na dzisiejszą politykę pamięci z wielu perspektyw: wspólnoty ocalonych, polskich świadków dokonywanych zbrodni, oprawców i ich dzieci. Pomaga jej w tym los rodziny, której członkowie byli ratowani i zdradzani zarówno przez Polaków, jak i Żydów. Hoffman występuje przeciwko wszelkim przejawom historycznej ślepoty, obala mity i stereotypy obecne w polsko-żydowskich relacjach.

***

Twórczość Evy Hoffman - mieszkającej od 1993 roku w Londynie, a więc w połowie drogi między Warszawą a Nowym Jorkiem - sytuuje się na przecięciu kultur, co sprawia, że wymyka się zbyt prostym klasyfikacjom i przyporządkowaniom. Jej najnowsza powieść, opublikowana w Anglii w roku 2008 pod tytułem "Illuminations", a następnie w Stanach Zjednoczonych jako "Appassionata", ukazuje życie pianistki zawieszonej w "strefie pomiędzy", rozciągającej się na terenach granicznych kultur, języków, wspólnot, krajobrazów. Znajduje się ona w stanie ciągłego przemieszczenia, translacji. W powieści dochodzi do głosu muzyczna pasja autorki, niemal wszystko jest tutaj muzyką: od kompozycji po strukturę postaci. Estetyka i charakterystyczna dla tego pisarstwa joie de vivre łączy się jednak nierozerwalnie z etyką, pytaniami o legitymizację przemocy i romantyczne tradycje kultury, w której pisarka wyrosła. Tytuł powieści odsyła nas z jednej strony do bliskiego młodej Ewie Beethovena, którego utwory grała już jako dziecko, z drugiej zmusza do myślenia o fundamentalnym dla niej doświadczeniu traumy.

Z megafonów na ulicach wojennej Warszawy rozbrzmiewał zarówno Chopinowski Polonez, zagrany przez Artura Rubinsteina w roku 1958 w Krakowie, jak i Beethovenowska "Appassionata".

Tomasz Bilczewski jest filologiem, dyrektorem Centrum Studiów Humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor książki "Komparatystyka i interpretacja. Nowoczesne badania porównawcze wobec translatologii" (Kraków 2010), redaktor tomu "Niewspółmierność. Perspektywy nowoczesnej komparatystyki" (Kraków 2010).

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]