Te same reguły

Damian Kalbarczyk w tekście “Protokół rozbieżności" (“TP" nr 43/05) pisze, że trudno udowodnić, że tzw. podatek liniowy jest bardziej sprawiedliwy niż podatek progresywny - i odwrotnie. Czy wynika z tego, że tak zasadnicza kwestia dla funkcjonowania państwa i obywateli, jak system podatkowy, nie podlega pojęciu sprawiedliwości? Nie mogę się z tym zgodzić. Dziwi mnie też, że jeżeli przykłada się miarę sprawiedliwości do prawa podatkowego, to jedynie dla uzasadnienia, że podatek liniowy nie jest sprawiedliwy, ponieważ zarówno biedni, jak bogaci płacą tyle samo. To fałsz. Przecież ten sam procent od większej kwoty, daje wprost proporcjonalnie większy rezultat. Obydwie koncepcje podatku powodują oczywiście, że bogaci płacą więcej. Na czym polega uprzywilejowanie więcej zarabiających, skoro oddają państwu taką samą część swoich zarobków, co mniej zarabiający? To raczej rozbudowany i skomplikowany system ulg podatkowych, zwykle towarzyszący koncepcji progresywnej, promuje bogatszych, bo oni potrafią go lepiej wykorzystać. W moim rozumieniu, sprawiedliwość w dziedzinie podatków to równe reguły - takie same i jasne dla wszystkich.
Czyta się kilka minut

MIKOŁAJ JARSKI (Warszawa)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2005