„Uśmiechu na co dzień”. Słyszeliśmy te słowa w ostatnich dniach regularnie, rzucane czasem jako zwyczajowy wypełniacz świątecznych życzeń. Polski stosunek do uśmiechu bywa skomplikowany. W powszechnym wyobrażeniu gospodarujemy nim oszczędnie, a ostatnio Polish smile bywa nawet obiektem obcojęzycznych memów, często zestawiany w parę z typową paletą polskich barw, czyli wszystkimi odcieniami szarości.
W tym numerze przyjrzeliśmy się jednak polskiemu uśmiechowi z naukową powagą. Wziął go pod swoje szkiełko semiotyk kultury Marcin Napiórkowski, próbując odpowiedzieć na pytanie, dlaczego uśmiechamy się relatywnie rzadziej od innych nacji. Jeśli podobnie jak ja bywają Państwo zmęczeni próbami przeszczepiania nad Wisłę amerykańskiej kultury uśmiechu jako strategii na każdą okazję i szantażowaniem wizerunkiem Polaka ponuraka, lektura najnowszego Tematu Tygodnika przyniesie Państwu ulgę.
Na okładce piszemy też, że Polska jest życzliwa, bynajmniej nie z przekory czy dla taniej sensacji. W naszym oszczędnym gospodarowaniu uśmiechem Napiórkowski dostrzega bowiem wypracowaną społeczną strategię, która polega na kumulowaniu serdeczności na trudniejsze chwile. Przykłady? Wrzesień ubiegłego roku przyniósł nie tylko powódź, ale też kolejną kulminację polskiej solidarności. Na okładce pisaliśmy wtedy o „ludziach większych od wody”, a ja sam, zbierając na zalanych terenach materiały do reportażu, spotykałem kolejnych, którzy uśmiechali się do siebie, choć z pewnością nie mieli po temu wielu powodów – poza takim, by uśmiechem zaznaczyć, że jesteśmy w tym znowu razem.
Przypominało mi się wtedy zdanie z jednej z książek Melchiora Wańkowicza, który pisał, że „Polacy to dziwny naród. Dobrze mi z nimi i smutno”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











