Reklama

Ta sama nadzieja

Ta sama nadzieja

06.12.2021
Czyta się kilka minut
13 grudnia 1981 doprowadził do zjednoczenia się francuskiego społeczeństwa wokół wspólnej sprawy, do ożywienia poczucia więzi.
M

Może marzec lub sierpień – kto wie,

nie pozwolił ci już dłużej na godzenie się ze złem.

Jan Krzysztof Kelus, „PIOSENKA O MORZU”

Trzynastego grudnia w Polsce: internowanie działaczy „Solidarności”, brak połączeń telefonicznych, przemówienie generała Jaruzelskiego, ogłaszające wprowadzenie stanu wojennego na czas nieokreślony, i cudowne ocalenie kilku liderów związkowych, którzy zeszli do podziemia: Bujaka, Frasyniuka, Piniora.

13 grudnia we Francji: wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, niedyplomatyczna wypowiedź ministra spraw zagranicznych („nic nie zrobimy”) i lawina demonstracji w Paryżu oraz ponad pięćdziesięciu innych miastach, petycje, listy i telegramy protestacyjne do ambasady PRL, koncerty charytatywne i zbieranie pokaźnych funduszy. Oburzenie przybrało taką miarę, że zaskoczyło samych Francuzów.

Nie sposób tego sprzeciwu społecznego zrozumieć, nie odwołując się do sierpnia 1980 roku. Strajk w Gdańsku i w innych polskich miastach wywołał wtedy ogromne poruszenie we Francji. Został odczytany jako walka o wolne związki zawodowe, a zarazem wyzwanie rzucone władzy komunistycznej i Związkowi Sowieckiemu. Związkowcy mieli nośne hasło: „Solidarność”, wspaniałe logo wymyślone przez Jerzego Janiszewskiego i robotniczą ikonę: Lecha Wałęsę. Napięcie w tych dniach było wielkie, wszyscy obawiali się wkroczenia Sowietów, a nastąpił happy end jak w amerykańskim filmie: strajkujący zwyciężyli! Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów odwaga, autentyczność i moralność odnosiły tak spektakularne zwycięstwo w życiu publicznym. A NSZZ „Solidarność” zjednoczył 10 milionów ludzi, co dla wszystkich francuskich organizacji związkowych liczących półtora miliona sympatyków było marzeniem ściętej głowy.

Tym większe było nad Loarą obrzydzenie wobec zamachu stanu komunistów w Polsce. Stan wojenny stał się sprawdzianem charakteru dla wszystkich, także Francuzów. Intelektualiści: Pierre Bourdieu, Michel Foucault, André Glucksmann natychmiast zaapelowali do sumienia i poczucia sprawiedliwości francuskich obywateli. Związkowcy francuscy ogłosili solidarność z Polakami i rozpoczęli demonstracje. Młodzi i starsi, wszelkich zawodów, stanów społecznych, wyznań i przekonań politycznych (poza sympatykami komunizmu) zakładali komitety „solidarności z »Solidarnością«” i organizowali pomoc.

Należało zacząć od spraw najpilniejszych, od dostaw podstawowych artykułów żywnościowych, których braki bardziej demaskowały beznadzieję realnego socjalizmu niż to czyniły książki dysydentów. Z całej Francji ruszyły transporty z lekarstwami i z żywnością, furgonetkami prowadzonymi przez wolontariuszy. Paczki trafiały do parafii w Polsce i Komitetu Prymasowskiego w Warszawie. Strajki i demonstracje w Polsce były brutalnie tłamszone przez znienawidzoną władzę. Szybko pojęliśmy, że walka zeszła do podziemia i będzie trwać długo.

Okazało się, że transporty lekarstw i żywności mogą także służyć przemycaniu sprzętu poligraficznego. Erupcja niezależnych biuletynów i książek towarzyszyła powstawaniu „Solidarności”, teraz niezależny ruch wydawniczy dalej się rozrastał. Za pośrednictwem Biura Koordynacyjnego NSZZ „Solidarność” za Granicą z siedzibą w Brukseli, jego oddziału w Paryżu czy założyciela NOW-ej Mirosława Chojeckiego polskie struktury podziemne prosiły o dostawy takiego sprzętu. Znaleźli się Francuzi gotowi podjąć się tej misji, jak Jacky Challot, który dopiero przy kolejnym transporcie został aresztowany w Szczecinie. Francja domagała się jego uwolnienia, co w końcu nastąpiło po pokazowym procesie i opłaceniu haraczu.

Jeździli do Polski także kurierzy z pieniędzmi, i to niemałymi, bo społeczeństwo francuskie okazało się bardzo hojne dla „Solidarności”. Francuskie centrale związkowe organizowały szkolenia dla drukarzy, staże dla dziennikarzy, kolonie dla ich dzieci. Związkowcy utrzymywali paryskie Biuro NSZZ „Solidarność” i jego pięciu pracowników.

13 grudnia doprowadził do zjednoczenia się francuskiego społeczeństwa wokół wspólnej sprawy, do ożywienia poczucia więzi. Francuzi sprzeciwili się tchórzostwu, kłamstwu i cynizmowi, wykazali się odwagą.

Jak pisał Pierre Lévy, były ambasador Republiki Francuskiej w Polsce: „Utworzenie i rozwój polskiego związku zawodowego było być może jedną z pierwszych »spraw europejskich« – posłużmy się sformułowaniem Michela Foucaulta – łączących Wschód i Zachód Europy w tej samej nadziei”.

BRIGITTE GAUTIER – literaturoznawczyni i tłumaczka, adiunkt na uniwersytecie w Lille. W latach 1985-90 współpracowała z oddziałem paryskim Biura Koordynacyjnego NSZZ „Solidarność” za Granicą.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]