Reklama

Szkoła jako arena

Szkoła jako arena

14.11.2006
Czyta się kilka minut
Krystyna Starczewska, w tekście ("TP" nr 46/06), przeciwstawia dwa światy szkolnej rzeczywistości: jeden - zły, Romana Giertycha, niszczący samodzielność myślenia uczniów, "uruchamiający agresywne emocje dorosłych wobec dzieci", w którym młodzi ludzie są usuwani ze szkoły na skutek arbitralnej decyzji dorosłych; drugi - dobry, w szkole społecznej, w której młody człowiek sam (rozumiejąc, że nie dotrzymał zobowiązania) decyduje się na jej opuszczenie.
J

Jak to ładnie brzmi: Giertych wraca do czasów PRL-u i chce wychować posłusznych, bezmyślnych, ulegających sile obywateli totalitarnego państwa, a moja szkoła (społeczna) jest demokratyczna, buduje tolerancję, wzajemną życzliwość, zaufanie, rozwija kreatywność uczniów. To nie jest rok 1989. Od tego czasu upłynęło 17 lat. Także w państwowych szkołach uczniowie uczą się demokracji, mają samorząd, są szanowani i chcemy, by byli "pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej szkolnej". Do dyspozycji uczniów są pedagodzy i psycholodzy, prowadzimy z nimi rozmowy próbujące budować klimat wzajemnej życzliwości. Problem zaczyna się, gdy uczeń depcze wszystkie przyjęte zobowiązania (choćby złożone w ślubowaniu i pasowaniu na ucznia) i ma poczucie bezkarności, bo on do tej szkoły musi chodzić, mimo że łamie obowiązujące w niej zasady. Nie zależy mu na ocenach z przedmiotów czy z zachowania, szkoła jest areną, na której demonstruje anarchię, jest niebezpieczny dla kolegów i nauczycieli, świadomie próbuje przekraczać granicę, gdzie zaczyna się "wolność drugiego człowieka". I to trzeba naprawić, przykrawając wolność bez granic, chroniąc zaś resztę uczniów zastraszanych nie przez "stojącego ponad prawem" dyrektora, lecz przez rówieśników.

MARZANNA JASZCZEWSKA, nauczycielka gimnazjalna z Krakowa

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]