Świat odbity w listach

Pojedynek epistolograficzny między dwojgiem świetnych pisarzy, zapis klimatu ponurych lat 80. i opowieść o pięknej przyjaźni.

17.09.2018

Czyta się kilka minut

Barbara, Stanisław i Tomasz Lemowie oraz jamnik Proton przed domem na Klinach / ARCHIWUM RODZINY LEMÓW
Barbara, Stanisław i Tomasz Lemowie oraz jamnik Proton przed domem na Klinach / ARCHIWUM RODZINY LEMÓW

„Zbyt wielka mnie ogarnia trema, kiedy mam pisać wiersz dla Lema”... Tak zaczyna się okolicznościowy utwór, który Ewa Lipska napisała na 80. urodziny autora „Solaris”. Wypadały one 12 września 2001 r., ale jubileusz z lekkim i żartobliwym programem artystycznym zaplanowano na dzień poprzedni. Gdy jednak goście zebrali się wczesnym popołudniem w sali nowego biurowca przy ulicy Lubicz, nikomu nie było do śmiechu – wieże World Trade Center na Manhattanie leżały już w gruzach. Zabawny panegiryk Lipskiej też nie został odczytany...

Teraz trafił do książki, która stanowi rodzaj kolażu: znalazły się w niej listy, jakie Lipska i Stanisław Lem wymieniali w latach 1983–1991, trzy rozmowy przeprowadzone przez nich już na początku nowego wieku (o samochodach, snach i kryzysie), korespondencja poetki z Tomaszem Lemem z czasów jego studiów w Princeton (ukończył tam fizykę) i dużo fotografii. Przypomnijmy tło biograficzne: kilka miesięcy po 13 grudnia Stanisław Lem wyjechał do Berlina Zachodniego, później wraz z rodziną zamieszkał w Wiedniu i został tam do 1988 r. Po zmianie ustroju w Wiedniu znalazła się z kolei Ewa Lipska – jako podwładna ambasadora RP Władysława Bartoszewskiego.

Lektura jest to świetna i wielowarstwowa. Po pierwsze, mamy tu rodzaj pojedynku epistolograficznego między dwojgiem świetnych pisarzy. Łączy ich ironiczno-sceptyczny dystans do spraw tego świata, krytyczny stosunek do walorów gatunku homo sapiens, zamiłowanie do groteski i czarnego humoru, a także niebywała inwencja i wrażliwość językowa. Niezależnie od tego, czy piszą o kłopotach dnia codziennego, czy o sprawach fundamentalnych, każdy list staje się wysmakowanym dziełkiem literackim, najeżonym przy tym aluzjami do bieżących wydarzeń, dla młodszych pokoleń nie zawsze zapewne czytelnymi, ale pouczającymi.

Przykłady? Choćby „pisanie machejkiem” – cytowane przez Lipską próbki niepowtarzalnego stylu tego funkcjonariusza, pisarza i redaktora „Życia Literackiego” zachwycą każdego! Albo „Audery” (Lipska) i „ciocia Auderska” (Lem) – kto pamięta, że chodzi o Halinę Auderską, pisarkę, która po likwidacji Związku Literatów Polskich zgodziła się prezesować nowej prorządowej organizacji i przypłaciła to lekką manią prześladowczą, przekonana, że stanie się teraz celem antyrządowego podziemia... Te listy chwytają ponury i dławiący klimat tamtego czasu.

W dodatku ponuro jest nie tylko w Krakowie: dla Lema pobyt w Wiedniu na „Hycyngowej Górze” (czyli w willowej dzielnicy Hietzing) nie był szczęśliwy, trapiły go choroby (nie zawsze dobrze leczone), kilkakrotnie trafiał na stół operacyjny, a w dodatku irytowały go oznaki ksenofobii gospodarzy. „Austria niechybnie miłym jest krajem dla wszystkich, co w niej nie mieszkają – pisał w grudniu 1984 – i gdybym wiedział, jacy chłopacy są Austriacy (plus ichnia medycyna), to bym gdzieś indziej pojechał był się kurować”.

W warstwie drugiej książka pięknie odzwierciedla narodziny i rozwój przyjaźni. Zaczyna się od „Drogi Panie Stanisławie” i „Droga Pani Ewo”, dopiero po kilku latach zaczną mówić sobie po imieniu, ale bliskość wyczuwalna jest od początku. Ta bliskość obejmuje zresztą szerszy krąg: do listów Lipskiej dopisuje się jej mąż Władysław Janicki, w korespondencji nieustannie obecna jest, niby dobry duch, żona Lema, pani Barbara, pojawia się też jej siostra Jadwiga. Tomasz Lem okazuje się utalentowanym, nieco melancholijnym sprawozdawcą z życia codziennego prestiżowej amerykańskiej uczelni, a także ilustratorem własnych listów. Jest też jamnik Proton, zwany Tupciem, wedle słów Lema „bardzo silnie skłonny do wzruszeń pieseczek”. To właściwie krąg rodzinny, którego Ewa Lipska staje się uczestnikiem.

I jeszcze jedna warstwa czy też temat: twórczość. Lem pisze wtedy „Fiasko” – ostatnią swoją powieść, zamówioną przez wydawnictwo Fischera, i sporo o niej opowiada. Można się np. stąd dowiedzieć, że postać dominikanina Arago, jednego z uczestników fatalnej wyprawy do planety Kwinta, autor wprowadził zainspirowany lekturą „Hadriana VII”, powieści ekscentrycznego Anglika Fredericka Rolfe’a, czyli Barona Corvo. O takiej zaś recenzji, jakiej od Lema doczekał się w liście z marca 1987 r. „Wybór wierszy” Lipskiej, marzyłby chyba każdy poeta. Najpierw solidna, precyzyjna analiza, a potem słowa: „Należą się Pani wszystkie nagrody, których Pani nie dostała. Satysfakcja, jaką miewa się z lektury dobrych wierszy Rilkego, Leśmiana, Miłosza, jest chłodna, czasem zimna. Nie znam nikogo, kto by pisał wiersze tak przejmujące i tak intymnie bijące w niewypowiedziane sensy egzystencji jak Pani. (...) Dla mnie Pani jest pierwsza”. ©℗

Stanisław Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem „BOLI TYLKO, GDY SIĘ ŚMIEJĘ...”. LISTY I ROZMOWY, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Ur. 1955 w Krakowie, absolwent prawa i historii sztuki na UJ, w latach 1980-89 w redakcji miesięcznika „Znak”, od 1990 r. w redakcji „TP”, na którego łamach prowadzi od 1987 r. jako Lektor rubrykę recenzyjną. Publikował również m.in. w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2018