Świat ocalony

W tym roku minie trzydzieści lat od debiutu książkowego Barańczaka-tłumacza. W stopce dwujęzycznego tomu wierszy Dylana Thomasa (Wydawnictwo Literackie) czytamy: Druk ukończono w grudniu 1974. Potem przyszły Późne wiersze Mandelsztama w londyńskiej Oficynie Poetów i Malarzy (1977), a w podziemnej NOW-ej (1979) - pierwszy z kilku wyborów Brodskiego. W krajowym obiegu oficjalnym nazwisko Barańczaka - członka Komitetu Obrony Robotników - objęte było wtedy zapisem cenzury; gdy dzięki Solidarności zapis przestał obowiązywać, pojawiły się kolejne książki: Wybór poezji Gerarda Manleya Hopkinsa (Znak 1981), Antologia angielskiej poezji metafizycznej XVII wieku (PIW 1982), 150 wierszy e. e. cummingsa i Wiersze wybrane Johna Donne'a (WL 1983 i 1984). A od 1989 r. co roku ukazuje się kilka przekładów Barańczaka.
 /
/

Przeglądając ich listę, doznajemy zawrotu głowy. Dwadzieścia parę dramatów Szekspira z najważniejszymi tragediami i wszystkimi komediami (do kompletu brak tylko “Miarki za miarkę") plus jego sonety i najsłynniejsze monologi oraz osnute wokół motywów z “Burzy" “Morze i zwierciadło" W.H. Audena. Kilkanaście tomów “Biblioteczki Poetów Języka Angielskiego": Thomas Campion, Donne, Robert Herrick, George Herbert, Henry Vaughan, John Keats, Hopkins, Emily Dickinson, Thomas Hardy, humorystyczne wierszyki Leara, Carrolla, Gilberta, Housmana i Belloca, Auden, Robert Frost, Elizabeth Bishop, Philip Larkin, Seamus Heaney. A także Andrew Marvell, dwa inne wybory Heaneya, James Merrill, Charles Simic, wiersze dla dzieci Milne’a i Dr. Seussa. Trzy grube antologie poezji anglosaskiej: religijnej, miłosnej i “niepoważnej" oraz amerykańska antologia “Od Whitmana do Dylana". Poza Anglosasami i Brodskim: Litwin Tomas Venclova oraz libretta Lorenza Da Ponte do “Don Giovanniego" i “Wesela Figara" Mozarta... A to nie koniec; w ogóle nie wspomniałem o przekładach na angielski dokonywanych z Clare Cavanagh (Szymborska, Krynicki) czy Heaneyem (“Treny" Kochanowskiego) ani prac rozproszonych po czasopismach (jak fragmenty “Boskiej Komedii").

***

Wyliczenie to warto mieć w pamięci, czytając “Ocalone w tłumaczeniu". Wieloletnie doświadczenie tłumacza-praktyka stoi bowiem za tą książką, wydaną po raz pierwszy w 1991 roku, a teraz wznowioną w kształcie zmienionym i znacznie poszerzonym. Zawiera ona Barańczakową koncepcję przekładu poetyckiego, obficie zilustrowaną przykładami.

Założenia tej koncepcji wyłożone są w otwierającym tom “Małym, lecz maksymalistycznym manifeście translatologicznym...". W części drugiej autor rozważa problemy szczegółowe związane z tłumaczeniem na język polski poezji dla dzieci, wierszy Brodskiego, Hopkinsa i sonetów Heaneya; trafiła tu także analiza dokonanych przez Karla Dedeciusa niemieckich przekładów aforyzmów Leca oraz ogłoszony kiedyś w “TP" pamflet na pewną polską antologię współczesnej poezji amerykańskiej, zatytułowany wdzięcznie “Wiatr porywisty na wysokości pupy"... Część trzecia gromadzi studia o “amerykanizacji" poetów polskich (m. in. Mickiewicza, Białoszewskiego, Leśmiana, Szymborskiej), część czwarta - szkice i polemiki na temat przekładów z Szekspira.

To jednak zaledwie połowa potężnej całości. Resztę wypełnia “Mała antologia przekładów-problemów: 40 łamigłówek w postaci wierszy do przetłumaczenia wraz z komentarzami wyjaśniającymi, dlaczego zadanie to jest praktycznie niewykonalne, oraz 40 rozwiązań tychże łamigłówek w postaci mimo wszystko wykonanych tłumaczeń". Jest to nie tylko ilustracja wstępnego “Manifestu...", ale i rozpisany na 40 odcinków ciąg dalszy polemiki ze znakomitym poetą amerykańskim Robertem Frostem, rozpoczętej już samym tytułem książki.

Frost powiedział bowiem kiedyś, że “poezją jest to, co przepada w tłumaczeniu". Barańczak stara się dowieść, że w tłumaczeniu ocalić można bardzo wiele. Trzeba tylko pamiętać, że “każdy wybitny utwór poetycki jest miniaturowym modelem świata", w którym “dosłownie każdy element składowy - od sumy wypowiedzianych wprost twierdzeń do najdrobniejszych atomów fonetyki, od przynależności gatunkowej czy nawiązań do tradycji aż do wewnątrztekstowych problemów składni czy gramatyki - może dzięki odpowiedniej organizacji tekstu wziąć udział w procesie wytwarzania znaczeń", a ów proces poddany jest naczelnej zasadzie, “dominancie semantycznej", stanowiącej mniej lub bardziej dostrzegalny klucz do całokształtu sensów utworu.

Warunkiem ocalenia wartości artystycznej wiersza w przekładzie jest odnalezienie i właściwe użycie tego klucza. Nie wolno zrezygnować z konstytutywnych elementów struktury utworu. Nie wolno więc na przykład przekładać Anny Achmatowej wolnym wierszem, jak to zrobiła pewna amerykańska tłumaczka, skoro wiemy, że dla rosyjskiej poetki “rym i regularne metrum były kwestią życia i śmierci". Życia i śmierci zarówno wiersza, jak i kultury, “w której regularność i precyzja słownej konstrukcji magicznie ocala i podtrzymuje ludzki porządek narzucany zabójczemu chaosowi świata".

“Requiem", poemat Achmatowej, to zresztą najdłuższy bodaj z utworów w antologii, obejmującej kilka literatur: od hiszpańskiej (św. Jan od Krzyża), poprzez niemiecką i rosyjską, po litewską (Venclova), ze szczególnym uwzględnieniem angielskiej i amerykańskiej. Układ tekstu zawsze taki sam: najpierw wersja oryginalna, potem “Rozpoznanie", czyli zwięzła analiza interpretacyjna, dalej opis “Zadania" translatorskiego i wreszcie “Rozwiązanie", czyli przekład. Niezwykle emocjonująca jest ta możliwość wglądu w kuchnię tłumacza i konfrontowania jego wyborów z oryginałem: pozwala docenić wirtuozostwo Barańczaka, czasem zaś - wejść z nim w spór. Niżej podpisanemu trudno na przykład pogodzić się z faktem, że “nevermore" powtarzane przez kruka w słynnym poemacie Poego to u Barańczaka “kres i krach" (jakkolwiek przyjmuję do wiadomości argumenty przemawiające za tym rozwiązaniem)...

“Tego, co zostało tu utrwalone drukiem - usprawiedliwia się autor w zakończeniu szkicu “Od Shakespeare’a do Szekspira", przeprowadziwszy uprzednio krytykę cudzych dokonań na szekspirologicznej niwie - nie spisuję ani dla własnej reklamy, ani dla dokuczenia poprzednikom. Jako tłumacz Szekspira mam naprawdę - mówię to bez cienia kokieterii - świadomość, że stale jeszcze się uczę i będę to czynił zapewne do końca życia. (...) Dawałem tu upust swoim złośliwym skłonnościom, krytykując błędy cudze - co do moich własnych jednak, pewien jestem, że i tak prędzej czy później zjawi się ktoś, kto zachowa się wobec mnie tak samo nieładnie jak ja wobec Sity czy Słomczyńskiego: nie dość, że nauczy się czegoś na moich błędach, to jeszcze przy tym bezlitośnie mi je wytknie. Jeśli tylko ma na tym skorzystać polski Shakespeare, jeśli Shakespeare stanie się przez to dla nas lepszym Szekspirem - godzę się na taki los z całą pokorą".

Bo “Ocalone w tłumaczeniu", książka pasjonująca i z pasją pisana, nie jest tylko “manifestem translatologicznym". To także manifest wiary w literaturę, w głęboki sens żmudnego odtwarzania zasady, wedle której poeta skonstruował kiedyś swój “miniaturowy model świata". Na końcu znajdziemy piękny wiersz Merrilla “Przepadłe w tłumaczeniu", w którym dziecięca układanka staje się właśnie takim modelem, a praca nad nią - metaforą życia po prostu. Tłumacz - czytelnik najprzenikliwszy - pokazuje, jak rozumiejąca lektura arcydzieł otwiera przed nami nowe horyzonty, budzi wrażliwość, uczy mierzyć się z losem. Mimo że tym arcydziełem bywa czasem niepozorny humorystyczny wierszyk. (Wydawnictwo a5, Kraków 2004, s. 520. Projekt okładki i stron tytułowych: Gliński & Wołyński.)

Lektor

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2004