Spokojny jak Walijczyk

Prof. Roger Scully, politolog: Większość Walijczyków jest zadowolona, że są częścią Zjednoczonego Królestwa. Choć jeśli autonomia Szkocji będzie rozszerzona, ludzie u nas pomyślą, że Walii należy się to samo.
Czyta się kilka minut

PATRYCJA BUKALSKA: Większość Szkotów głosowała przeciw niepodległości. Zjednoczone Królestwo to nadal Anglia, Szkocja, Walia i Irlandia Północna. Spodziewał się Pan tego?
ROGER SCULLY: Zawsze sądziłem, że wygrana zwolenników secesji Szkocji jest mało prawdopodobna. W takich referendach konstytucyjnych najczęściej wybieraną opcją jest status quo – zachowanie tego, co jest. Dlatego uważam, że wynik osiągnięty przez szkockich zwolenników niepodległości jest w gruncie rzeczy wynikiem bardzo wysokim. On pomoże im wywierać nacisk na rząd brytyjski w sprawie ich dalszych postulatów.
Co o szkockim wyniku myślą Walijczycy?
Myślę, że w większości są zadowoleni. Jedynym wyjątkiem jest Plaid Cymru – walijska partia narodowa, która miała nadzieję, że Szkoci wybiorą niepodległość. Inne partie polityczne przyjęły wynik z zadowoleniem. Tutaj, w Walii, ważniejsze jest otwarcie dyskusji o przekazaniu Szkotom przez Londyn kolejnych uprawnień, bo to może wpłynąć również na pozostałą część Wielkiej Brytanii, w tym na Walię.
A co ze zwykłymi ludźmi? Jak przyjęli wynik referendum? Podobno bardziej popierali potencjalną niepodległość Szkocji niż – hipotetyczną – Walii?
Zależnie od badania opinii publicznej i od tego, jak sformułowane jest pytanie, za niepodległością Walii opowiada się 10–15 proc. Jeśli zaś chodzi o poparcie Walijczyków dla suwerennej Szkocji, to są to proporcje trzy do jednego, ze wskazaniem na pozostanie Szkocji w Zjednoczonym Królestwie. Sądzę więc, że ten wynik im odpowiada.
Szkocka autonomia ma zostać teraz rozszerzona. Czy również Walia zażąda większych praw?
Dyskusje o tym, jak rządzona jest Walia i jak wygląda nasza autonomia, trwają cały czas. To nie jest nowy temat. Londyn raczej niechętnie podchodzi do przekazywania nam kolejnych uprawnień. Jednak teraz, kiedy takie obietnice złożono Szkocji, ludzie u nas pomyślą, że i Walii należy się to samo. Jednak chcę podkreślić, że choć bardzo niewiele osób chciałoby powrotu do czasu, gdy w Walii nie mieliśmy Zgromadzenia Narodowego [zostało stworzone w 1999 r., dwa lata po tym, jak swój lokalny parlament po raz pierwszy wybrali Szkoci – red.], to niewielu chciałoby pełnej niezależności Walii. Większość Walijczyków jest zadowolona z tego, że są częścią Zjednoczonego Królestwa.

Prof. ROGER SCULLY jest politologiem, wykłada na Uniwersytecie Cardiff w Walii. Autor książek o walijskiej autonomii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2014