Spełniło się marzenie...

Ogarnął mnie wielki osobisty smutek, gdy dowiedziałem się o śmierci Jerzego Giedroycia.
Czyta się kilka minut

Był on tym bardziej szczególny, gdyż miesiąc wcześniej zrealizowałem swoje wielkie marzenie związane z osobą Redaktora. (...) Gdy tylko zjawisko tzw. czatów, czyli rozmów z ciekawymi ludźmi za pośrednictwem internetu, stawało się coraz popularniejsze, rozpocząłem starania, by namówić Redaktora do takiej formy wypowiedzi. Przez długi okres nie było jednoznacznie pozytywnej reakcji, aż z końcem lipca otrzymałem pocztą elektroniczną następujący list:

24 lipca 2000
Szanowny Panie,
Potwierdzam datę 11-go sierpnia o godz. 12-ej w Maisons-Laffitte dla odbycia rozmowy za pośrednictwem Internetu. Proponuję również spotkanie w przeddzień, tj. o godz. 17ej dla omówienia przebiegu spotkania, gdyż w tych sprawach jestem komplet
nym ignorantem.

Łączę najlepsze pozdrowienia.

Jerzy Giedroyc

A zatem szansa na rozmowę Redaktora z internautami okazała się realna! (...) Gdy 10 sierpnia wieczorem wszedłem do domu „Kultury” w Maisons-Laffitte, wróciły do mnie wspomnienia wcześniejszych wizyt i spotkań z Jerzym Giedroyciem. Ale obecna sytuacja była podwójnie niezwykła. Na wyraźną prośbę Redaktora miałem go wprowadzić głębiej w świat internetu, ponadto przygotować go do „czatu”. Podczas trzygodzinnego spotkania z gospodarzami (w rozmowie aktywnie uczestniczyła także Zofia Hertz) byłem zaskoczony ich niezwykłą otwartością wobec nowego medium. Redaktor zapytał wręcz, a pytanie to powtórzył też dwa dni później, czy gdyby mu już sił nie starczyło na redagowanie „Kultury” w postaci papierowej, to czy mógłby kilka najważniejszych rubryk prezentować w serwisie internetowym. (...) W piątek 11 sierpnia odbyło się – to historyczne już dzisiaj – półtoragodzinne spotkanie Jerzego Giedroycia z internautami. Jak się niestety okazało, było to jego ostatnie publiczne wystąpienie, a właściwie rozpisany na głosy wywiad. (...) Był również zainteresowany innymi pytaniami, których w sumie napłynęło ponad 500. Po odrzuceniu tych powtarzających się, pozdrowień lub banalnych, typu „ile Pan ma lat?”, wybrałem ponad 300 i wysłałem do Maisons-Laffitte. 25 sierpnia Redaktor napisał, że wiele pytań jest interesujących, i że postara się na nie odpowiedzieć. Już nie zdążył. 

Wspomnienie Autor napisał po śmierci Redaktora. Andrzej E. Grabowski, dziennikarz, był pierwszym redaktorem naczelnym krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Potem pracował w Onet.pl, gdzie uruchomił m.in. stronę poświęconą Instytutowi Literackiemu. Był twórcą i redaktorem serwisu Diapazon.pl, uważanego za najpoważniejsze polskie medium poświęcone jazzowi. Zmarł w 2009 roku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Kultura Paryska