Mało kto chce się wcielać w potężnego, amerykańskiego żołnierza, bo nie z nim kojarzą się dziś Stany Zjednoczone. Różnymi kanałami docierają do nas wieści o wewnętrznych problemach, które targają hegemonem: nierównościach społecznych, mnogości kataklizmów, pladze uzależnień od fentanylu. Być może świat potrzebuje innych, bardziej subtelnych herosów?
Drobna, czarnoskóra Hazel, której huragan zabrał dom i matkę – taką protagonistkę stworzyło kanadyjskie studio Compulsion Games w swojej nowej grze „South Of Midnight”. Jak ich poprzednie produkcje – „Contrast” (2013), „We Happy Few” (2016) – gra prezentuje unikalny styl graficzny i nietypowo przedstawioną historię.
Może i nie jest arcydziełem mechanizmów rozgrywki, ale jak na swój niewysoki budżet dostarcza wielu przyjemnych walk i eksploracji. Choć nie one są tu najważniejsze. Na pierwszym planie jest skomplikowana relacja dziewczyny z matką. Jej tajniki odkrywamy wraz z postępami w grze.
To opowieść o trudnym życiu w dzisiejszej Luizjanie, zwłaszcza z perspektywy matki samotnie wychowującej dziecko. Największym przeżyciem, jakie gra dostarcza, jest sprostanie natężeniu emocji, kiedy w kolejnych etapach rozgrywki Hazel przywołuje różnorakie wspomnienia.
By wyrwać matkę złym duchom śmierci, stawia czoło całemu amerykańskiemu bestiariuszowi. A za tymi folklorystycznymi demonami, jak u Stephena Kinga, oczywiście kryją się naturalne ludzkie lęki. Naświetlenie mechanizmów traumy jest w grze naprawdę niesamowite.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















