Śmierć żandarma Sahelu

Prezydent Czadu Idriss Déby, jedyny z prawdziwego zdarzenia sojusznik Zachodu w walce z dżihadystami, którzy panoszą się na Sahelu i Saharze, zginął w minionym tygodniu w potyczce z rebeliantami zamierzającymi odebrać mu władzę. Rządy w kraju objęło wojsko.
Czyta się kilka minut

Déby rządził od 30 lat jak dyktator, ale wiedział, że Zachód wybaczy mu wszystko, jeśli nie będzie mógł się bez niego obejść. Jego życie zeszło mu na wojnach domowych (tak doszedł do władzy), sąsiedzkich (Libia, Sudan, Republika Środkowoafrykańska) i tłumieniu rebelii.

Gdy jego wojsko nie dawało rady buntownikom, z pomocą przychodziła Francja, była metropolia kolonialna, której Déby dogadzał we wszystkim: Francuzi utrzymywali w Czadzie bazy wojskowe, a ich koncerny naftowe i górnicze miały pierwszeństwo przed innymi.

Z kolei przysługą, która sprawiła, że Déby stał się niezbędny nie tylko Francji, ale całemu Zachodowi, była wojna, którą wydał regionalnym dżihadystom: w 2013 r. posłał wojska na pomoc Francuzom, gdy lądowali w Mali, by powstrzymać marsz dżihadystów na stołeczne Bamako. Rok później armia Czadu przyłączyła się do wojny z aktywną w regionie islamistyczną partyzantką Boko Haram, a także stała się trzonem afrykańskiego korpusu wspierającego 5 tys. Francuzów w walce z dżihadystami w Sahelu.

Ekspansja tych ostatnich w Afryce zaczęła się w Libii, skąd w 2012 r. uzbrojeni w zrabowanych arsenałach Kaddafiego Tuaregowie i wspierający ich dżihadyści najechali na Mali. Rebelianci, którzy zabili teraz głównego sojusznika Zachodu w wojnie z dżihadystami, do marszu na Ndżamenę, stolicę Czadu, też ruszyli z Libii, gdzie walczyli w armii watażki Chalify ­Haftara, wspieranego i zbrojonego przez Rosję, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz... Francję. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 18/2021