To już kolejny raz Franciszek wyznaje, iż jest przekonany, że krótko będzie stał na czele Kościoła. Jak to rozumieć i dlaczego nam to mówi? Komunikat musi zastanawiać, a nawet niepokoić. Świat XXI wieku potrzebuje przecież Franciszka jak powietrza. Jest wstrząsany kryzysami i katastrofami w najgłębszym wymiarze wartości. To nasilenie nienawiści skutkujące nieustannie przemocą i śmiercią. To głęboka przepaść między wycinkiem globu, na którym triumfuje ułatwienie, sukces i perspektywa nieskończonych możliwości, a olbrzymią przestrzenią wykluczonych, czyli niepotrzebnych, wciąż bezsilnie błagających o pomoc. Ten świat potrzebuje pasterza, jakim jest Franciszek – od pierwszego dnia zaskakujący nas własnym świadectwem: świadectwem pasterza szukającego zagubionej owcy, po którą się idzie na peryferie i przynosi tak troskliwie, jak żadną z wiernego stada. Jak mielibyśmy sobie radzić już niebawem bez niego? Czy to Opatrzność sygnalizuje mu w jakiś sposób ten krótki czas, czy też jest to poczucie dojmującej samotności, w jakiej Franciszek dotąd pokazuje nam najważniejsze drogi chrześcijaństwa. Kto bowiem wspiera go tak naprawdę w tej misji? ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















