Bawiłam się z dziećmi w piaskownicy, kiedy rozległo się bicie dzwonów z pobliskiego kościoła w Krakowie-Ruczaju. Doszłam do wniosku, że wybrano już nowego papieża. Zabrałam synków pod pachę, pobiegłam do mieszkania i włączyłam telewizor. Tak krótkie konklawe odebrałam jako piękny znak jedności w Kościele, a wybór kard. Josepha Ratzingera napełnił mnie optymizmem i radością. Podczas studiów prawniczych na warszawskim Uniwersytecie im. Kard. Stefana Wyszyńskiego nabrałam dużego szacunku i uznania dla niemieckiej myśli teologicznej. Teraz, pisząc doktorat z prawa kanonicznego i kontaktując się z niemieckimi sądami biskupimi, mogę szczerze potwierdzić te studenckie poglądy. Cieszę się, że Papież jest najwyższych lotów teologiem, zadomowionym w Rzymie Niemcem, wieloletnim współpracownikiem Jana Pawła II. Jest dla mnie symbolem skały, nie “betonu".
“Drogi Papieżu, który umarłeś i poszedłeś do Nieba, poproś Pana Boga, żeby nowy Papież był dla nas dobry" - modlił się mój starszy, 4-letni syn Paweł nazajutrz po śmierci Jana Pawła II. Przypuszczam, że Bóg tak właśnie zrobił.
ALEKSANDRA BRZEMIA-BONAREK (Kraków)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.
Najnowsze artykuły
Wersja audio














