Serial „Fantasmas” to szalona baśń, która frustrujące pozwala zamieniać w zabawne

Julio Torres przez lata ugruntował swoją reputację twórcy nowatorskich, absurdalnych skeczy. Ale to, z czym powraca właśnie na kanał Max, jest jeszcze bardziej zakręcone – artysta łączy tu bowiem swój awangardowy stand-up z historiami o duchach.
Czyta się kilka minut
Julio Torres w serialu „Fantasmas”, HBO MAX, 2024 r. // Materiały prasowe MAX
Julio Torres w serialu „Fantasmas”, HBO MAX, 2024 r. // Materiały prasowe MAX

Wyobraź sobie królową noszącą pelerynę tak długą, że na jej końcu znajduje się inna królowa. Brzmi jak początek nowej baśni? A może symbol stosunków międzynarodowych, dobitnie ilustrujący, dokąd naprawdę sięga władza? A potem zastanów się, dlaczego nie wymyślono dotąd transparentnej kredki? Przecież nie wszystko, co nas otacza, jest w kolorach dyktowanych przez tęczę. Jak narysować wspomnienia, zapachy, przestrzeń między ludźmi? „Kolorowanie na przezroczysto to redefiniowanie kolorowania” – czy nie brzmi to jak doskonały slogan reklamowy, dzięki któremu po raz kolejny kupimy coś, czego nie potrzebujemy, ale dzięki czemu wydamy się sobie bardziej nowocześni?

Istnieje ktoś, kto potrafi złożyć cały świat z tego typu pomysłów. Co więcej – dostał właśnie możliwość zrobienia autorskiego serialu w serwisie Max (do niedawna HBO) i zagrał w nim główną rolę, wykorzystując formułę telewizyjnego talk-show oraz stand-upu.

Julio Torres i geometria 

Julio Torres ma 37 lat i pochodzi z Salwadoru, ale od ponad dekady mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jako komik i aktor znany był przede wszystkim jako scenarzysta popularnego programu „Saturday Night Live”, będącego humorystycznym komentarzem bieżących wydarzeń. Część SNL nieodmiennie stanowią fabularyzowane skecze – to właśnie za nie odpowiadał Torres. Zdarzało mu się wystąpić przed kamerą, więc niebawem powstał godzinny autorski stand-up „Moje ulubione kształty” (także dostępny w serwisie Max).

Co się w nim dzieje? Na obrotowej taśmie, jaką znamy z lotnisk, pojawiają się kolejne niewielkie obiekty, o których opowiada ubrany w błyszczące kimono, posypany brokatem Torres. Scenografia doskonale definiuje zarówno jego show, jak i dzisiejszą kulturę. Mówi: „hej, to wszystko jest na sprzedaż i szybko przemija, nie przegap, ale i nie przyzwyczajaj się”.

Jeden z amerykańskich krytyków napisał, że Torres „filtruje w ten sposób koncepcję stand-upu przez teatralny kalejdoskop”, i coś w tym jest – wszystko się tu mieni i miesza, a ostatecznie – bawi, choć jest to rozrywka, za którą stoi tradycja awangardy. Tytułowe kształty przywodzą na myśl kategorię „formy”, ważną m.in. dla twórców słynnej grupy OuLiPo (skrót od: Warsztat Literatury Potencjalnej), której chodziło o to, by narzucić sobie sztywną formę artystyczną. Ograniczając twórcę – stawała się ona generatorem nowych pomysłów. Pasuje to do Torresa, który sam siebie nazywa tego typu „robotem” albo „maszyną”.

Dla przedstawicieli OuLiPo twórczość była jak laboratorium, w którym badano tkankę języka, jego materialność i potencjalne możliwości. Ważniejsza od skończonego tekstu była też refleksja nad tym, jak się on rodzi i jakie struktury wyobraźni angażuje. Podobne kwestie interesują Torresa, który oprócz języka (często wraca w swoich skeczach do liter, ich kształtów i kolejności w alfabecie) próbuje w ten sposób badać idee, postaci popkultury albo własne wspomnienia.

Julio Torres i duchy

W serwisie Max możemy obejrzeć dwa sezony serialu „Los Espookys”, w którym Torres, jako jego współtwórca, połączył historie przygód ekipy wzorowanej na kreskówce „Scooby Doo” z wyobraźnią Almodóvara. Jeżeli jednak Fred, Daphne, Velma i Kudłaty rozwiązywali zagadki kryminalne, w które zamieszani byli przestępcy przebrani za duchy, to w „Los Espookys” bohaterowie są tymi właśnie przestępcami. Oto bowiem grupa czworga przyjaciół zamiast wyjaśniać tajemnice nawiedzonych domów, czyni je nawiedzonymi „na zamówienie” właścicieli.

Ekipa Espookys proponuje swoje usługi księdzu, marzącemu o przeprowadzeniu udanych egzorcyzmów na oczach wiernych, pomaga ożywiać kosmitów albo wymyśla sny dla pacjentów cierpiących na bezsenność. To wszystko rozgrywa się w scenografii i klimacie rodem z melodramatów Almodóvara, w którym osobiste perypetie bohaterów służą prześmianiu drobnomieszczańskiej moralności.

Po dwóch sezonach serialu o duchach, Torres ugruntował swoją reputację twórcy nowatorskich, absurdalnych skeczy. Ale to, z czym powraca właśnie na kanał Max, jest jeszcze bardziej zakręcone – artysta łączy tu bowiem swój awangardowy stand-up z historiami o duchach. Dość powiedzieć, że Tilda Swinton gra u niego rolę wody, a Steve Buscemi literkę Q. 

Serial „Fantasmas”, którego pierwsze odcinki można już oglądać w sieci, oferuje coś, co zwykle dają baśnie, ale jest także pomysłem na to, jak frustrujące zamieniać w zabawne. No dobrze, ale jak to możliwe, że coś tak szalonego możemy oglądać w komercyjnej telewizji? Wedle samego twórcy – pytanego o reakcję decydentów stacji – „oni tego w ogóle nie widzieli”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Warsztat komedii