W pierwszym akapicie Stanisław Lem przyznaje: “książki Daviesa nie czytałem". W drugim akapicie informuje, jak wydobył “zasadniczą jej tezę" z różnych omówień. Potem przedstawia formuły, których ja nie poznaję. Nigdy nie napisałem np., że “alianci [Polaków] zdradzili". Chyba to jest cytat z tego drugiego Normana Daviesa, poety kornwalijskiego.
Artykuł odsłania mechanizmy “sporu". Jakiś redaktor paryski zaprasza “trójgłos polemiczny", by rozebrał książkę stronniczego polonofila. Oczywiście, nie zaprasza autora-obcokrajowca do polemiki. W ten sposób uczestnicy trójgłosu dostają otwartą drogę do omówienia różnych tez, autentycznych lub wymyślonych - do wyboru, i do zwalczania ich brawurowo. Potem powieściopisarz w swoim felietonie upiększa ataki trójgłośników. Nie jest to żaden spór, ale zabawa w głuchy telefon. O ile mi wiadomo, żadna gazeta polska nie skorzystała z pięciu tez z mojej książki, które wydawcy rozdawali na konferencji prasowej i które miały naprowadzić dziennikarzy na sensowne tory dyskusji.
We wstępie do pierwszego wydania “Rising ‘44" ośmieliłem się wyrazić zdanie, że historiografia na temat Powstania jest “parochial" (zaściankowa). Teraz mam wrażenie, że ocena ta była zbyt łagodna. Jedyny Tomasz Łubieński, z którym niedawno miałem przyjemność wymieniać zdania podczas panelu telewizyjnego w Muzeum Powstania, ma zamiar rozmawiać. Inni przypominają mi pierwszą scenę z “Makbeta", gdzie trójgłos czarownic wrzuca rozmaite niesmaczności do kipiącej w kotle wody i powtarza “Bubble, bubble, toil and trouble". I biedny Makbet krzyczy: “Skąd Wy wiecie to, co wiecie".
Norman Davies
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














