Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych na zakupach: jak wydawano państwowe pieniądze na dowolne cele, bez przetargów i wyjaśnień

Marże dla firm-pośredników, z którymi RARS podpisywała umowy, sięgały kilkuset procent. Firma Seltet otrzymała np. 350 mln zł na zakup agregatów prądotwórczych dla walczącej Ukrainy. Kupiła je w Chinach za 69 mln zł.
Czyta się kilka minut
 Sklep Red is Bad w Warszawie, marzec 2020 r. // Fot. Piotr Molecki / East News
Sklep Red is Bad w Warszawie, marzec 2020 r. // Fot. Piotr Molecki / East News

Zestawienie listy zakupów dokonywanych w ostatnich latach przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych (RARS) wygląda jak „the best of” afer ostatnich lat. Teraz wychodzi na jaw prawdziwa skala przekrętów. Patent na nie był stosunkowo prosty: państwowe pieniądze wydawano na dowolne cele, bez przetargów i tłumaczeń, gdyż zawsze można się było zasłonić tajemnicą państwową.

W tym tygodniu Onet, powołując się na informacje ze śledztwa CBA, ujawnił, że Paweł Szopa, znany jako twórca popularnej w kręgach prawicowych marki Red is Bad, otrzymywał od RARS zamówienia z wolnej ręki między innymi na zakup agregatów prądotwórczych, asortymentu służącego fizycznemu zabezpieczeniu zabytków lub do uzdatniania wody pitnej dla ogarniętej wojną Ukrainy. RARS miała mu za to zapłacić ponad pół miliarda złotych, choć firmy Szopy nie były ani producentem takiego sprzętu, ani nie miały doświadczenia w obrocie nim.

Marże dla takich firm-pośredników, z którymi Agencja podpisywała umowy, sięgały kilkuset procent. Na przykład należąca do Szopy firma Seltet otrzymała 350 mln zł na zakup agregatów prądotwórczych dla Ukrainy. Kupiła je w Chinach za 69 mln zł. W podobnym trybie 92 mln dostała agencja eventowa StoPro, która wcześniej pracowała przy kampanii wyborczej Mateusza Morawieckiego. Jej właściciel, Dominik Basior, wyjaśniał w rozmowie z Onetem, że podpisano z nim umowę, bo był w stanie zagwarantować bezpieczny i szybki transport zamówionego towaru do Ukrainy. RARS dość szybko zmieniła jednak miejsce dostawy – na Polskę. Onet, powołując się na informacje CBA, podaje, że generatory rozdano później strażakom podczas kampanii PiS.

– Zamiast kupić coś od producenta, kupowano, przepłacając u pośrednika. Choć Agencja zajmowała się wszystkim – od kupowania masła do respiratorów – nie informowano o warunkach umów z dostawcami sprzętu i produktów. PiS potraktował RARS jako zleceniodawcę dla swoich – mówi nam poseł Michał Szczerba, który jeszcze w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy kontrolował, na co agencja wydawała pieniądze. Takie informacje powinny się znajdować w Biuletynie Informacji Publicznej. – Wszystko okazywało się jednak niejawne. Był to wytrych, by ograniczyć patrzenie im na ręce.

Jak zatem RARS, wydająca państwowe pieniądze, w ogóle mogła działać w demokratycznym państwie? Na mocy ustawy, oczywiście.

Od 1996 r. istniała w Polsce Agencja Rezerw Materiałowych. Podlegała ministrowi odpowiedzialnemu za sprawy energii i odpowiadała przede wszystkim za rezerwy paliw. W grudniu 2020 r., gdy szalała pandemia covidu, Agencję przemianowano na Rządową Agencję Rezerw Strategicznych i oddano pod bezpośredni nadzór premiera. Na mocy ustawy, która wówczas weszła w życie, uznano, że rezerwy te to „surowce, materiały, urządzenia, maszyny, konstrukcje, elementy infrastruktury krytycznej, moc produkcyjna, moc usługowa, zwierzęta gospodarskie, produkty naftowe, produkty rolne i rolno-spożywcze, środki spożywcze i ich składniki, wyroby medyczne, produkty lecznicze, produkty lecznicze weterynaryjne (…), materiały wybuchowe, broń, amunicja oraz ich istotne części, ładunki miotające oraz wyroby i technologie o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym (…), produkty biobójcze, a także inne produkty – niezbędne do realizacji celów” RARS. Innymi słowy – Agencja odtąd mogła kupować niemal wszystko. A decyzje dotyczące tego, co jest rezerwą strategiczną, miały należeć do premiera po konsultacji z właściwymi ministrami.

W ustawie zrobiono założenie, że zakupy RARS mają być „przejrzyste, niedyskryminacyjne i konkurencyjne”, ale jeśli szef rządu uzna, że doszło lub może dojść do kryzysu – zakupów można było dokonać z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych. W wszystko to de iure, bo tak mówi ustawa.

Donald Tusk oświadczył, że prokurator generalny będzie sprawdzał wszystkie przypadki „kradzieży zgodnej z procedurami”. A jest co sprawdzać. Agencja miała być kluczową instytucją podczas walki z pandemią, a później, gdy wybuchła wojna w Ukrainie i pojawiło się ryzyko, że zabraknie węgla – skupowała go na świecie. Gdy zaczął się kryzys zbożowy związany z napływem tanich produktów rolnych z Ukrainy, miała skupować pszenicę. „Gazeta Wyborcza” ujawniła też sprawę „wypożyczalni technologii dla osób niepełnosprawnych” – sprzętu kupowanego nie od producentów, lecz od pośredników. Nie wiadomo, na czyje potrzeby i na jakich warunkach.

Prezes Agencji, Michał Kuczmierowski, został odwołany przez premiera pod koniec marca. W grudniu zeszłego roku komputery RARS i część dokumentacji zajęło CBA. Do przeszukania miało dojść także w mieszkaniu prezesa Agencji. On sam w przesłanym do mediów oświadczeniu zapewniał, że RARS działała zgodnie z przepisami: „Każde postępowanie, które przeprowadzaliśmy, było zrobione w sposób transparentny i konkurencyjny oraz na bazie prawa zamówień publicznych. Otrzymywaliśmy konkurencyjne ceny i zawsze wybieraliśmy tych dostawców, którzy gwarantowali nam realizację kryzysowego zadania w najlepszej rynkowej cenie i odpowiednim terminie”.

– To instytucja, której kierownictwo w stu procentach było umeblowane przez ludzi Morawieckiego i Dworczyka. Michał Kuczmierowski był to najbardziej zaufany człowiek Morawieckiego – podkreśla Szczerba. Prezes Kuczmierowski był w latach 2010–2015 menadżerem w banku BZ WBK, którego prezesem był wówczas Mateusz Morawiecki. – Agencja kierowana przez ludzi PiS przejmowała sprzęty takie jak niekompletne respiratory od handlarza broni, a następnie przetrzymywała je w składnicach i nie przekazując do polskich szpitali. Bali się kompromitacji. Pod koniec rządów zaczęli czyścić te magazyny, wysyłając niepełnowartościowy sprzęt jako tzw. pomoc rozwojową do krajów Trzeciego Świata – twierdzi poseł Szczerba.

Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar napisał na Twitterze, że sprawą nieprawidłowości w RARS zajmuje się Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Prokuratura już miała zabezpieczyć ponad 117 mln zł i zablokować rachunki Agencji. Dowody mają być analizowane pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.

W poniedziałek prezydent podpisał ustawę, zgodnie z którą Agencja nie będzie już podlegać bezpośrednio premierowi, tylko ministrowi spraw wewnętrznych i administracji. Prezesa RARS będzie powoływał premier spośród „osób wyłonionych w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”