Rok Polski w Rosji

Zaostrza się spór wokół organizacji Roku Polskiego w Rosji w 2015 r.
Czyta się kilka minut

Do jego odwołania wezwali politycy PiS-u. Postulują to niektóre media i Członkowie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej. Tymczasem przed kilkoma dniami w Moskwie wiceminister spraw zagranicznych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zadeklarowała jego organizację.

W tym sporze powtarzane są te same argumenty. Nie można karać twórców ani odbiorców za politykę Putina – mówią zwolennicy organizacji Roku. Kultura to sfera autonomiczna wobec polityki. Nie wolno zrywać dialogu, zwłaszcza z niezależnymi środowiskami. Ostatnio pojawił się kolejny: przy pomocy kultury „zmiękczymy” zwolenników Putina.

Owszem, szkodliwe byłoby zerwanie całej współpracy kulturalnej między Polską i Rosją. Jednak kultura – o czym dobrze wie Rosja – jest dziś ważnym narzędziem dyplomacji, a takie imprezy jak Rok Polski są potwierdzeniem szczególnego statusu stosunków pomiędzy poszczególnymi krajami. Nie wolno ich zrównywać z publikacją kolejnych książek, pojedynczych wystaw czy koncertów, o których decydują wydawcy, zarządzający instytucjami, a przede wszystkim sami twórcy. W przypadku Roku decydujący głos mają rządy, także poprzez dotowanie określonych wydarzeń.

Polska na własne życzenie znalazła się w trudnej sytuacji. Zauważa to nawet obóz rządzący. Minister kultury Bogdan Zdrojewski, broniąc Roku Polskiego, zaznaczył, że „w programie są wydarzenia, z których trzeba się wycofać”. Trzeba więc już teraz zmienić formułę imprezy i ograniczyć ją do spotkań całkowicie niezależnych oraz zrezygnować z całej oficjalnej otoczki. Tyle że do tego trzeba uzyskać zgodę rosyjskich władz (swoją drogą, niewiele mówi się o tym, jak ma wyglądać Rok Rosyjski w Polsce). Najbardziej rozsądne byłoby przeniesienie tego przedsięwzięcia na inny termin. Poważnie należy zaś potraktować propozycję Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej i w 2015 r. zamiast Roku Polski w Rosji zorganizować Rok Polski na Ukrainie oraz Rok Ukrainy w Polsce. To nie tylko szlachetny gest, lecz realna ocena sytuacji. Bardziej odpowiedzialna niż naiwne przekonywanie, że zwolennicy Putina pod wpływem polskiej kultury nagle staną się zadeklarowanymi demokratami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2014