Decyzja brytyjskiego premiera, aby wybory parlamentarne na Wyspach odbyły się już 4 lipca, spadła nieoczekiwanie na wszystkich. Była niespodzianką również dla członków jego rządu i dla innych posłów Partii Konserwatywnej.
Wyborów spodziewano się raczej jesienią (miały się odbyć nie później niż w styczniu 2025 r.). Sondażowe notowania konserwatystów od dłuższego już czasu spadają i przewaga nad nimi ze strony opozycyjnej Partii Pracy wynosi obecnie już ponad 20 procent.
Śmiałym szczęście sprzyja?
Skąd zatem ten pośpiech? Spekulacji o tym, co pchnęło Rishiego Sunaka, jest sporo. Krążą również i takie wersje, że on sam jest już sfrustrowany, że rośnie w siłę opozycja wobec niego wewnątrz własnej partii albo że chce przegrać z jak najmniejszą stratą.
Są też jednak hipotezy przeciwne: na ogłoszenie terminu wyborów Sunak wybrał moment tuż po publikacji lepszych danych gospodarczych, w tym dotyczących spadku inflacji. Możliwe jest zatem i to, że premier liczy, iż nastroi to wyborców optymistycznie i że kolejne dobre dane ekonomiczne pojawią się jeszcze w czasie kampanii wyborczej.
Ponadto Sunak ma wierzyć, że śmiałym szczęście sprzyja. Zatem zaryzykował.
Klęska konserwatystów jest nieunikniona?
Poza kontrolą Sunaka okazała się być jednak pogoda – premier przemawiał przed swoją siedzibą na Downing Street w strugach deszczu. Ten wizerunek – przemoczonego do suchej nitki Rishiego Sunaka, który zapewnia, że naprawdę ma plan, aby Wielka Brytania rozkwitła – stał się już symbolem rozpoczynającej się kampanii wyborczej. Oraz zapewne nieuniknionej jednak klęski konserwatystów.
W tych wyborach rozliczony będzie bowiem nie tylko on sam, ale i cała Partia Konserwatywna, rządząca już od 14 lat. W tym czasie Brytyjczycy mieli aż pięciu premierów, przeszli przez brexit i pandemię. Wzrosły ceny energii, koszty utrzymania i kolejki do lekarzy.
Konserwatyści nie mogą więc liczyć na wiele zrozumienia ze strony wyborców. Według znanego eksperta prof. Johna Curtice’a szanse na utworzenie rządu przez Partię Pracy wynoszą aż 99 procent.
„Aby Brytania wybrała swoją przyszłość”
Choć zatem w polityce niczego nie można być pewnym, to wydaje się niemal przesądzone, że latem na Downing Street wprowadzi się przywódca laburzystów sir Keir Starmer – nawet jeśli część wyborców zagłosuje na jego partię nie z przekonania, lecz tylko po to, aby pozbyć się w końcu torysów.
Złudzeń wydają się nie mieć sami konserwatyści – wielu polityków tej partii, pełniących funkcje z wyboru, zdecydowało się już nie kandydować w tych wyborach.
„Teraz jest ten moment, aby Brytania wybrała swoją przyszłość” – mówił Sunak, stawiając czoło pogodzie. Być może rzeczywiście wierzy, że ma jeszcze szansę na utrzymanie przywództwa kraju. Niewielu jednak podziela tę wiarę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















