Co nowego można napisać po tej książce: o ciągnącym się przez kilkaset stron reportażu o polskim natarciu na Monte Cassino? Chyba tylko, że choć rzecz została napisana ponad pół wieku temu - w innych czasach i dla innego odbiorcy (w PRL-u w wielu domach "Monte Cassino" traktowano jako coś więcej niż książkę) - to, czytana dziś, wciąga i trzyma w napięciu, mimo że wiemy przecież, jak skończy się ta opowieść. Tajemnica megareportażu Melchiora Wańkowicza o bitwie z maja 1944 r. tkwi nie tylko w stylu reportera-pisarza. Także w tym, że nie jest to - jak często w książkach historycznych - relacja "z lotu ptaka", w której dominują numery dywizji, ale opowieść o mnóstwie ludzi z imienia i nazwiska, uczestników.
Wańkowicz wyprzedził epokę. Na tym przecież polega tajemnica współczesnych bestsellerów, np. takich autorów, jak Stephen E. Ambrose, Antony Beevor czy Richard Overy, którzy na nowo opisują znane fakty z II wojny światowej. Rzecz w perspektywie: oni wszyscy - a wcześniej Wańkowicz - pokazują wydarzenia z perspektywy konkretnych ludzi, z ich emocjami i indywidualnym doświadczeniem.
Książką tą wydawca rozpoczyna kolekcję dzieł Wańkowicza z lat 1892-1974; do roku 2011 ma ukazać się 16 tomów.
MELCHIOR WAŃKOWICZ
"Bitwa o Monte Cassino",
Prószyński i S-ka 2009.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















