Raport o prokuraturze, czyli patologie PiS w soczewce

Minister Adam Bodnar ma słuszną koncepcję, zapowiadając rozdział funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Należy jednak zapytać, dlaczego jej nie realizuje.
Czyta się kilka minut
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar oraz prokurator krajowy Dariusz Korneluk przed konferencją prasową. Warszawa, 20 grudnia 2024 r. // Fot. Albert Zawada / PAP
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar oraz prokurator krajowy Dariusz Korneluk przed konferencją prasową. Warszawa, 20 grudnia 2024 r. // Fot. Albert Zawada / PAP

Przedstawiony w ubiegłym tygodniu raport o politycznym wykorzystywaniu prokuratury w czasach PiS jest szokujący. Wiele z opisanych tam spraw było co prawda znanych opinii publicznej, jednak zestawienie ich w jednym dokumencie jest mocnym aktem oskarżenia i dowodem na patologie państwa w czasach PiS.

Prokuratura przedłużeniem ministerstwa sprawiedliwości

Kluczowe jest oczywiście wyciągnięcie z tego właściwych wniosków, a ten najważniejszy powinien oznaczać ograniczenie możliwości wykorzystywania politycznego prokuratury – czyli rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. W ciągu 35 lat istnienia III RP koncepcje ustrojowe w tym zakresie się zmieniały. 

Przez pierwsze 20 lat obie funkcje były połączone, jednak pierwsze rządy PiS z lat 2005-07 pokazały podatność tego modelu na polityczne wykorzystanie. W 2010 r. rozdzielono oba urzędy, jednak PiS po powrocie do władzy w 2015 r. znów je połączył, argumentując, że tylko prokurator generalny, który jest bezpośrednio rozliczany politycznie przez wyborców wraz z całym rządem, będzie autentycznie zainteresowany ściganiem przestępców. Podawano przykład afery Amber Gold, gdy pozbawiona tej presji prokuratura działała nieudolnie.

Dziś widać jednak, że ewentualne wady niezależności prokuratora generalnego od rządu są niczym przy patologiach układu, w którym prokuratorzy stają się instrumentem politycznym w rękach ministra sprawiedliwości.

Czy odpolitycznienie prokuratury jest możliwe

Adam Bodnar ma zatem słuszną koncepcję, zapowiadając przywrócenie rozdziału obu funkcji. Należy jednak zapytać, dlaczego jej nie realizuje. Czy rzeczywiście nie można było w tej sprawie porozumieć się z prezydentem Andrzejem Dudą? Tak jak w 2010 r. ówczesny rząd Tuska dogadał się z prezydentem Lechem Kaczyńskim, choć ten też był przeciwnikiem rozdziału. Nie znamy odpowiedzi na pytanie, co zrobiłby Duda, bo rząd żadnej ustawy w tej sprawie nie przedstawił. 

Bodnarowi wygodniej było usunąć prokuratora krajowego Dariusza Barskiego za pomocą kruczka prawnego, bo zapewniał sobie w ten sposób wpływ na prokuraturę. Potrzebny, bo trzeba było wykazać się sprawczością w rozliczaniu PiS. Zarazem średnio skuteczny, czego dowodzi sprawa Marcina Romanowskiego.

Nie jest to jedyna sprawa, w której obecna władza chętnie używa butów PiS, twierdząc, że robi to tymczasowo. Oby tak było, choć często najtrwalsze są prowizorki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Patologie PiS