Pszczelarz Juszczenko

"Znów chcą nas oszukać! Chcą wykraść zwycięstwo, odebrać nam nadzieję na godne życie. Banda złoczyńców próbuje wziąć rewanż za przegrane wybory prezydenckie w 2004 r." - takie hasła wypisał na ulotkach lwowianin Stepan Sywyk. Rozdawał je na głównej ulicy miasta: Prospekcie Swobody. Sywyk, jak mówi, nie należy do żadnej z partii politycznych: - Reprezentuję ukraiński naród. Protestuję przeciwko zdradzie lidera socjalistów Ołeksandra Moroza i uformowaniu się w parlamencie tak zwanej antykryzysowej koalicji, w skład której wejdą Partia Regionów, socjaliści i komuniści - mówi Sywyk, wręczając ulotkę.
Czyta się kilka minut

Protest pana Sywyka trwał kilka godzin, do czasu, gdy zabrano go na posterunek milicji i usunięto samochód, którym manifestant zablokował ulicę.

Szalona akcja tego prostego wyborcy, choć samotna, pokazuje nastroje panujące we Lwowie i na całej zachodniej Ukrainie. Oburzeni ludzie mówią, że Ołeksandrowi Morozowi, byłemu komunistycznemu aparatczykowi, nie można było ufać (w Galicji Moroz i jego socjalistyczna partia nigdy nie cieszyli się poparciem). "Trzeba znów pojechać do Kijowa i znów stanąć na Majdanie" - słyszy się w mieście.

Na wieści z Kijowa zareagowała także lwowska rada miejska. "Tak zwana antykryzysowa większość parlamentarna przywróci na Ukrainie reżim Kuczmy, ale w jeszcze gorszym wariancie" - stwierdzili w uchwale lwowscy rajcy. Wezwali oni prezydenta Wiktora Juszczenkę do rozwiązania Werchownej Rady i rozpisania nowych wyborów.

Dlaczego Juszczenko milczy? Dlaczego nic nie robi? A co może zrobić? Pójdzie z pomarańczowymi, czy niebiesko-białymi? - na te pytania szuka dziś odpowiedzi Lwów. "Potrzebujemy człowieka, który będzie gwarantem konstytucji, a nie kogoś, kto hoduje pszczoły, zbiera wyszywanki i maluje pisanki, kiedy Ukrainie zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo!" - przekonuje kolejny niezadowolony na Prospekcie Swobody. Rozczarowanie? We Lwowie tak. Juszczenkę krytykuje się tu ostro.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2006