Przerwany rejs „Challengera”

Co najmniej 19 osób zginęło, a 60 zostało rannych, gdy armia izraelska otworzyła ogień do statków "Flotylli Wolność". Płynęły do Strefy Gazy.
Czyta się kilka minut

Na Morzu Śródziemnym dochodziła godzina 4.30 rano, gdy Adam Shapiro połączył się telefonicznie z żoną. On był w Nowym Jorku, ona na pokładzie "Challengera" - jednego ze statków płynących do Gazy z pomocą humanitarną. On, Amerykanin pochodzenia żydowskiego. Ona, Huwaida Arraf, Palestynka z obywatelstwem izraelskim, urodzona i wychowana w USA.

Kiedyś razem zakładali Międzynarodowy Ruch Solidarności z Palestyną. Teraz wspólnie pracowali przy organizacji konwoju, który miał zawieźć do Gazy 10 tys. ton żywności, lekarstw, materiałów budowlanych, a także 500 wózków inwalidzkich. Tego wszystkiego brakuje w Gazie, odkąd w 2007 r. Izrael zaczął totalną blokadę Strefy, rządzonej przez palestyński Hamas. Ale cel konwoju był też polityczny: "symboliczne przerwanie blokady" - jak powiedział Shapiro w rozmowie z "Tygodnikiem".

Konwój składał się z czterech statków towarowych i czterech pasażerskich, z blisko 700 osobami na pokładzie: działaczami organizacji humanitarnych i praw człowieka, dziennikarzami, politykami z wielu krajów. Zanim statki opuściły macierzyste porty w Irlandii, Szwecji, Grecji i Turcji, Tel Awiw wywierał naciski, by władze tych państw je zatrzymały.

Spodziewano się, że Izrael podejmie próbę przejęcia kontroli nad konwojem w chwili, gdy przekroczy on linię, za którą zaczyna się nadzorowana przez nich "strefa bezpieczeństwa". Stało się inaczej: poniedziałkowy atak nastąpił 65 km od brzegu, na wodach międzynarodowych.

***

Rozmowa Adama i Huwaidy trwała krótko: żona zdążyła powiedzieć, że statek ściga izraelska marynarka, po czym połączenie się urwało. Wkrótce w światowych agencjach pojawiły się pierwsze depesze o zabitych i rannych.

Ruch Wolna Gaza podaje, że w chwili wejścia na pokład tureckiego statku "Mavi Marmara" Izraelczycy otworzyli ogień do nieuzbrojonych i częściowo śpiących pasażerów. Izrael twierdzi, że pasażerowi mieli noże i kije, a nawet, że strzelali do żołnierzy. Korespondent telewizji

Al Jazeera English zdążył przekazać - zanim stacja straciła z nim łączność - że pasażerowie nie byli uzbrojeni.

Organizatorzy długo nie mieli wiadomości o pozostałych statkach; sądzono, że zostały odholowane do portów w Izraelu, a pasażerowie aresztowani.

Masakra wywołała ostre reakcje w świecie. ONZ, UE i rządy wielu krajów zażądały niezależnego śledztwa. W Ankarze pod ambasadą Izraela demonstrowały tysiące Turków; protesty zapowiedziano w wielu miastach Europy i USA.

To nie pierwszy przypadek zabójstwa międzynarodowych wolontariuszy. W 2003 r. izraelski buldożer, mający wyburzyć dom w Gazie, rozjechał 23-letnią Amerykankę Rachel Corrie z Ruchu Solidarności z Palestyną. Miesiąc później zginął inny działacz Ruchu, Brytyjczyk Tom Hurndall, gdy odprowadzał palestyńskie dzieci do szkoły. Dwa miesiące później - dziennikarz James Miller. Tylko w sprawie śmierci Hurndalla odbyło się śledztwo, co skończyło się wyrokiem więzienia dla snajpera, który go zabił.

***

Głównym organizatorem konwoju był międzynarodowy Ruch Wolna Gaza, założony w 2007 r., po rozpoczęciu izraelskiej blokady.

W jego radzie doradczej są m.in. Noam Chomsky, Naomi Klein, John Pilger. Pierwszy rejs do Gazy zorganizowano w sierpniu 2008 r.: 40 osób popłynęło na dwóch kutrach rybackich. Teraz na pokładach znaleźli się m.in. 85-letnia ocalała z Holokaustu Hedy Epstein, irlandzka laureatka Pokojowego Nobla Mairead Corrigan Maguire, szwedzki pisarz Henning Mankell. Na pokładzie "Challengera" płynęła też Ewa Jasiewicz, obywatelka Wielkiej Brytanii polskiego pochodzenia, współzałożycielka Polskiej Kampanii Solidarności z Palestyną.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2010