Felietony Józefy Hennelowej zawsze są wyrazem zatroskania i poczucia odpowiedzialności za sprawy naprawdę ważne. Nie sposób nie zgodzić się z Autorką, gdy w tekście “Wspominać czy pamiętać" (“TP" nr 33/05) podziela oburzenie stanem cmentarza w Palmirach. Trudno jednak przyjąć, zawartą w tym samym felietonie, krytykę Muzeum Powstania Warszawskiego, skoro - jak przyznaje red. Hennelowa - nigdy go nie zwiedzała. Nie negując w żadnym razie prawa do własnego osądu, warto, jak myślę, zaznaczyć, że niezależnie od przyjętych rozwiązań wystawienniczych, będących próbą przybliżenia powstańczej rzeczywistości, Muzeum jest także miejscem pamięci o ofiarach sierpniowego zrywu 1944 r. Świadectwem tego są chociażby: kaplica p.w. błogosławionego ks. Józefa Stanka ps. “Rudy", kapelana Zgrupowania AK “Kryska", oraz Mur Pamięci z wyrytymi nazwiskami tysięcy poległych w walkach w sierpniu i wrześniu. Przed Murem nierzadko płoną znicze, ponieważ upamiętniono na nim i tych Powstańców, którzy nie mają swoich grobów ani na Powązkach, ani na żadnym innym cmentarzu.
EWA ZIÓŁKOWSKA
***
Wyjaśniam: moje refleksje dotyczyły nie samego istnienia Muzeum, ale tych w nim ekspozycji, które z założenia są właśnie tylko “zastępcze", a do których przywiązuje się szczególną wagę.
JÓZEFA HENNELOWA
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














