Powieść utajona

Ponad 500 listów, głównie na kartach pocztowych, starannie zresztą dobieranych. Daty nie oznaczają początku i końca korespondencji, przypadek zadecydował, że tę akurat jej część można było wydać.
Czyta się kilka minut

Więc to zaledwie przyczynek do biografii wybitnej poetki? Nie, coś więcej.

Czytać tę księgę można nie tylko jako autoportret pisarki, nadzwyczaj skądinąd frapujący, także – jak zauważa edytorka – jako „powieść utajoną”. Listy Iłłakowiczówny portretują powojenną rzeczywistość w jej najbardziej trywialnych i dokuczliwych aspektach, a równocześnie odsłaniają rodzinną psychomachię. Jej bohaterkami są obie siostry oraz córki Barbary, Janina i Krystyna; tę drugą choroba psychiczna doprowadzi do samobójstwa.

Przypomnijmy niezwykłą rodzinną historię: urodzona w 1888 r. Kazimiera i starsza od niej Barbara były dziećmi z nieślubnego związku wileńskiego adwokata Klemensa Zana, syna „promienistego” Tomasza, i Barbary Iłłakowicz. Po przedwczesnej śmierci rodziców dziewczynki zaadoptowane zostały przez krewnych matki, potem opiekę nad Kazimierą przejęła Zofia z Plater-Zyberków Buynowa. W okresie międzywojennym obie pracowały jako urzędniczki ministerialne (Iłłakowiczówna była przez pewien czas osobistą sekretarką marszałka Piłsudskiego), we wrześniu ’39 ewakuowane zostały do Rumunii. Barbara wróciła wkrótce do Warszawy, Kazimiera do końca 1947 r. mieszkała w siedmiogrodzkim Klużu (Kolozsvarze), pod rządami rumuńskimi, potem węgierskimi i znów rumuńskimi. Najobszerniejsze listy w tej książce pisane były jeszcze tam – jeden z nich zawiera wstrząsający opis losu kolozsvarskich Żydów. Po powrocie do kraju Iłłakowiczówna zamieszkała w Poznaniu, w sublokatorskim pokoju przy Gajowej, gdzie spędzić miała resztę życia, a jej siostra z córkami – w Warszawie. Poetka utrzymywała się głównie z udzielania lekcji języków (obie były poliglotkami) i z tłumaczeń („Anna Karenina” Tołstoja, „Egmont” Goethego, nowele Büchnera i Heinego, powieść Bölla). Wspierała finansowo Barbarę, zlecając jej na przykład adiustowanie własnych tekstów. Korespondencja, choć słyszymy tylko głos jednej strony, znakomicie odbija starcie dwóch temperamentów, silny związek emocjonalny i zarazem nieustanne konflikty. Lapidarne, rzeczowe i często nadzwyczaj kąśliwe uwagi Iłłakowiczówny dotyczące tyleż życia i postępowania bliskich, ile powojennej codzienności, cytować można bez końca. Przenikliwa obserwatorka, mająca na każdy temat własne, czasem dosyć zaskakujące zdanie, nawet w epistolarnych miniaturach, które musiały się zmieścić na odwrocie karty pocztowej, pozostawia ślad swojej mocnej osobowości i pisarskiego talentu. Świetna to jest lektura! ©℗


KAZIMIERA IŁŁAKOWICZÓWNA. LISTY DO SIOSTRY BARBARY CZERWIJOWSKIEJ Z LAT 1946–1959. Opracowała, wstępem i przypisami opatrzyła Lucyna Marzec. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury, Poznań 2015, ss. 494.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2015