Reklama

Poradzimy sobie z tym napięciem

Poradzimy sobie z tym napięciem

03.09.2019
Czyta się kilka minut
WŁODZIMIERZ PAŃKÓW, socjolog: Jest wielu ludzi chcących zachować przynajmniej część pewnego konserwatywnego etosu, który najlepiej wyraził się w ruchu pierwszej Solidarności. A że nie nadają tonu debacie publicznej, to już inny problem.
Przewodniczący Solidarności, Piotr Duda, Wiesława Kozek i Włodzimierz Pańków, Warszawa, maj 2012 r. TOMASZ GZELL / PAP
R

RAFAŁ WOŚ: „Tak! Jestem pisiorem! I jestem z tego dumny” – tak Pan powiedział w czasie jednej z dyskusji. Sam widziałem.

WŁODZIMIERZ PAŃKÓW: Bo to prawda.

Ale co to znaczy?

To znaczy, że identyfikuję się z polityką obecnego rządu. Oczywiście to nie tak, że zgadzam się ze wszystkim. Ale to chyba oczywiste, że nie da się nigdy w stu procentach identyfikować z tym, co robi jakakolwiek władza. Podoba mi się ogólny kierunek, w którym idzie Polska od roku 2015. W tym sensie dla sporej części pana czytelników jestem właśnie „pisiorem”. Nawet jeśli tego nie powiedzą, to tak pomyślą.

Rozumiem, że Pan prowokuje.

Mówię zupełnie szczerze. Naprawdę nie sądziłem, że dożyję momentu, gdy będę mógł powiedzieć: tak, identyfikuję się z władzą, która rządzi w moim kraju. Jak ktoś się identyfikował z Balcerowiczem, Kwaśniewskim albo Tuskiem, to...

16131

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"normalna walka polityczna"?... dużo pięknych słów, mało mądrych, a z tą polską miarą czy normalnością - proszę wybaczyć, ale nawet licentia poetica nie usprawiedliwia jawnej głupoty

Zjawisko, które uosabiają pan Pańków i redaktor Woś (oraz wielu podobnie myślących) jest znane co najmniej od dziesięcioleci, a w latach 30. XX wieku było z angielska zwane "BEEFSTEAK NAZIS". Wyjaśnienie i zarys historyczny trudno znaleźć w polskiej sieci, w niemieckiej też (zjawisko jest cokolwiek wstydliwe), ale w angielskiej jest materiału dość bogato. /// W latach 30., w miarę sukcesów politycznych NSDAP, mocno przybierała na sile fala przepływów z ówczesnych partii komunistycznych i socjalistycznych do partii nazistowskiej, bądź co bądź - nie tylko z nazwy - również socjalistycznej, jak też do jej zbrojnych organizacji. Zjawisku "beefsteak nazis" Hitler przyglądał sie z życzliwym pobłażaniem, wykluczał z niej tylko prominentnych fukcjonariuszy partii lewicowych. /// Nazwa takich świeżo przechrzczonych socjalistów pochodzi od kolorów (z wierzchu brunatny, w środku czerwony). Podobnie polskich komunistów ich sowieccy towarzysze porównywali do rzodkiewek (że niby z wierzchu czerwoni, w środku biali). /// Tak czy siak, różnica jest do przełknięcia - w obu przypadkach chodzi o odmianę egoizmu, tyle że: /// (a) zwyczajni socjaliści malują sobie głównie wewnątrzkrajowe, klasowe definicje wroga i zarazem ofiary zamierzonego rozboju (kapitalista, burżuj, bogacz, potem także kułak i prywaciarz), podczas gdy /// (b) socjaliści narodowi definiują wewnętrznego wroga i ofiarę przez przynależność etniczną (Żyd, Cygan), dodatkowo orientację seksualną etc., ale - przede wszystkim - poszukują go na obszarach ościennych. Czyli za obiektami rabunku rozglądają się także/zwłaszcza poza granicami państwowymi./// To zresztą różnica głównie w sferze haseł, bo już w sferze faktów zabór terytorialny i wyzysk terytoriów podporządkowanych uprawiali z podobnym entuzjazmem i Adolf, i Józef Wissarionowicz. Również do demokracji, wolności słowa itp. mieli w istocie podobny stosunek. /// Nie dziwi więc, że polscy lewicowcy, pomimo różnych niby-pryncypialnych okrzyków i połajanek w obronie Konstytucji etc., przy okazjach wyborczych i nie tylko żywią do PiS raczej ciepłe uczucia, w odróżnieniu od tych naprawdę im wstrętnych liberałów. /// Obu panom konsekwentnie życzę wiele przeszkód i mało szczęścia na nowej drodze życia politycznego.

Z całym szacunkiem i z wdzięcznością za przypomnienie zapoznanego terminu, ale zdaje mi się, że mógłby Pan z równą celnością opisać, bo ja wiem... no, choćby zwyczaje Kaliguli, albo dietę rdzennych mieszkańców Nowej Gwinei, i podobnie aktualne pozostanie pytanie, co to ma wspólnego z profesorem Pańkowem i z obecnym rządem.

Zawsze z ciekawością przyglądam się komentarzom do tekstów idących pod prąd "linii redakcji" Jeden z nich odwołujący się do "argumentum ad hitlerum” bardzo mnie rozbawił, tym bardziej, że stoi za nim niemały wysiłek w budowaniu historycznych analogii pomiędzy Niemcami lat 1934-45 a współczesną Polską. Cóż. Tak to już jest, że skojarzyć można wszystko ze wszystkim, podobieństw i analogii dopatrzyć się między "drabem" i "drabiną" i zbudować na tym jakąś mini teorię, którą można potem błysnąć przy grillu. Choć sposobów na leczenie ran dysonansu poznawczego z większą klasą polemiczną jest w sieci sporo, to większość z nich cierpi na podobny zestaw schorzeń. Poraża mnie w tych wypowiedziach monotonia powtarzanych w kółko argumentów z repertuaru antypisowskiej propagandy, niezdolność do powściągnięcia emocji i chłodnej analizy, nieumiejętność zachowania osobistego dystansu, czy zastosowania "epoche" - warunku wszelkiej skutecznej krytyki. Zabawnym paradoksem jest to, że socjolog udzielający wywiadu R. Wosiowi antycypuje te reakcje: "Proszę się nie gniewać, ale wydaje mi się, że postawy polityczne nie kształtują się poprzez wymianę argumentów. Niestety." Pozostaje jeszcze zacytować filozofa: "nigdy nie brak uzasadnień dla dowodzenia doktryny, w którą z jakichkolwiek powodów chce się wierzyć" Większość obrażonych na obecną władzę słabo zdaje sobie sprawę, że ich często zawiłe i skomplikowane racjonalizacje stoją na fundamencie bardzo prostych emocji, bardzo elementarnych uprzedzeń i bardzo prymitywnych przedrozumień. Coś co kiedyś dla inteligenta było oczywiste - umiejętność rozpoznania tych podświadomych motywacji i próby heroicznego dystansowania się od nich - jest w zaniku w naszym publicznym dyskursie, rozgrzanym do nieprzytomności przez polityczne emocje.

Droga Pani, zbytek wyrozumiałości i elegancji wobec opozycji:))) Powody istnienia tej opozycji bynajmniej nie mają zakamuflowanych przyczyn natury freudowskiej, ale są proste i oczywiste jak konstrukcja cepa:))) Rządzi nami szajka łamiaca prawo w celu zachowania władzy i kasy. A żeby te cele zrealizować dokonała zamachu stanu na ustrój państwowy likwidując liberalne państwo opierające egzystencję na trójpodziale władzy, a obecnie idzie dalej sięgając po władzę w spółkach państwowych, dokonując dywersji w funkcjonowaniu samorządów i ograniczając media niezalezne jak też organizacje pozarządowe. Jeśli ktoś z przeproszeniem załatwia się komuś na słomiankę i jeszcze dzwoni do drzwi prosząc o papier - emocje lokatora są chyba oczywiste i zrozumiałe i żaden Freud nie jest tu potrzebny. Te ambitne plany rządzącej szajki muszą być realizowane z pomocą własnych pretorianów. I to się dzieje. Miażdżona jest kultura, która przez lata usiłowała doszlusować do średniego poziomu europejskiego, w kierunku jej prymitywizacji i ogłupiania odbiorców Po co? Aby dowartościować rzesze prymitywów umysłowych i knajaków, którzy są kołem napędowym tej rozwałki liberalnego państwa, z jakim mamy do czynienia. Na forach TP pojawiają się kolejne wypowiedzi fanów PiS sprawiających wrazenie, ze przeczytały w życiu jedną książkę, a może i dwie. Niestety, do dialogu wciąż dojść nie może z racji zenujacego poziomu tych wypowiedzi.

Tymczasem demokracja dogorywa.

Tymczasem demokracja dogorywa.

Liczba głupstw zawartych w tym wywiadzie jest zbyt duża jak na szanujący się tygodnik. Weźmy tylko jeden przykład: silny Kościół i silne państwo mają naprawić Rzeczpospolitą. Silne państwo powinno naprawić samo siebie? Przecież to przepis na dyktaturę.

ciekawa rozmowa, zgadzam sie co do diagnozy świata pracy (choć ciekawsza ) być może dlatego , ze bardziej rozbudowana i profetyczna, dla mnie była ta z :( nowyobywatel.pl/2012/06/11/wyzysk-i-eksploatacja/),nie zgadzam się jednak z brakiem zagrożenia autorytaryzmem (klasyczny miks katolicyzm + autorytarna prawica - nie mylić z chadecją , który dla mnie kojarzy się bardziej z Hiszpania, czy Włochami lat 30tych lub Ameryka Łacińską lat 70tych) Przy okazji pragnę podziękować za rekomendowanie niniejszego wywiadu red. Gadomskiemu z Wyborczej, zawsze gdy coś krytykuje szybko to czytam, niestety po wyciszeniu Rozwadowskiej, Wosia i przesunięciu Sroczyńskiego , Wyborcza (która szanuje skądinąd) nie daje mi uzasadnienia dla prenumeraty :)

Pewnie wynalazłem rower albo odkryłem Pabianice. Taki to los niedouczonych amatorów. Ale co tam, się podzielę odkryciem którego, jak mniemam w swojej pysze,dokonałem. Owóż tak zwana ludzkość ma obraz świata ustawiony przez powtarzaną na okrągło prostą opowieść angażującą podstawowe emocje, pozwalającą wyjaśnić to co z punktu widzenia jednostki najważniejsze i która to opowieść pozwala łagodzić ból istnienia wywołany alienacją lub inaczej : cierpieniem z powodu zajmowania niskiej pozycji w socjalnej hierarchii Ból nieusuwalny żadnymi środkami. Opowieść ta ma zaledwie czterech aktorów. jej schemacie działa i Kopciuszek, i hrabia Monte Christo, i Marx i co tylko chcecie. Tyle wcieleń, a aktorów tylko czwóreczka... 1) lud prosty i poćciwy któren nie chce niczego niż mu się należy, pracowity, czystego serca ale też słaby, naiwny, bezbronny 2) wielki skarb który należy do prostego ludu z przyczyn tak moralnych jak i każdych innych, głównie skarb materialny przez ten lud wykuty w pocie czoła, ale też nań się składają godność i wszelkie inne rozkosze. 3)Przeszkadzacz który stoi pomiędzy ludem a skarbem jego i nie pozwala by lud sięgnął po to co mu się należy. Przeszkadzacz jest przebiegły i okrutny, dlatego tak łatwo mu przychodzi lud okradać i samemu bez zasaługi żadnej, skarbem się napawać.4)Eleuterios, postać ponad ludzka, mocarz wielki zdolny odmieniać rzeczywistość, ale nie dla siebie czegokolwiek pragnący lecz na uwadze mający jedno tylko : przepędzić przeszkadzacza i oddać skarb ludowi. Albowiem Eleuterios kocha lud, jest przecież jednym z nas, wie jak cierpimy. Sama opowieść jest króciutka. Lud cierpi, haruje całe życie i nic z tego nie ma. Przeszkadzacz tarza się w rozpuście i czka z przejedzenia, a jedyna praca jaką wykonuje to niedopuszczanie ludu do jego skarbu. Wyzysk, no nie? Aż tu nagle... pojawia się Zbawca i jak nie przypiędroli przeszkadzaczowi w ryja, jak nie poprawi z glana i... po opowieści. Lud szczęśliwy, przeszkadzacz w grobie, millenium, paruzja, etc. Oczywiście warunkiem Zbawienia jest uznanie Zbawcy, posłuszeństwo jego rozkazom. Jak każe zabijać, to zabijać z entuzjazmem i nie grymasić. Jak każe na śmierć się wystawić, to bez wahania rzucić sie do ataku na wroga, nawet z gołymi rękami , na śmierć pewną. Bo w Dni Ostatnie jak w karnawale, to co było ważne i cenne takim być przestaje, a to, czegośmy słusznie unikali teraz staje się pożądane. O tym, że to opowieść uniwersalna świadczy istnienie kultów cargo. Czarni to lud prosty o czystym sercu. Cargo to skarb czyli bogactwo wysłane przez przodków statkami i samolotami by plemię rosło w siłę a Czarnym żyło się dostatniej. Niestety Biali położyli na cargo łapę i nie dają. Aż pojawia się jakiś Yali Singina (mój idol!!!!) który zna odpowiednie czary i przywróci sprawiedliwość społeczną.A nawet sprawi, że Czarni staną się biali a Biali zmurzynieją. W wersji najbardziej rozdętej jest Człowiek (Cz. w ogóle), skarb to łaska uświęcająca wraz ze wszystkimi konsekwencjami, przeszkadzaczem jest Świetlisty a Eleuteriosem wiadomo, sam Bóg. Sytuacja rewolucyjna pojawia sie więc nie w wyniku braku chleba, bo tego zawsze brakuje, nawet jeżeli jest to tylko chleb prestiżowy, może być epidemia otyłości i rozpasanie konsumpcyjne a i tak lud zawsze cierpi i nienawidzi tych piędrolonych elyt. Rewolucja wybucha wtedy, kiedy pojawi się nowy Eleuterios, niepodobny zupełnie do poprzednich bo ludzkie dzieje toczą sie od rewolucji do rewolucji właśnie. Jakiś Rienzi, jakiś Peron, Chavez, Kaczyński, Jan z Lejdy, Savonarola czy Ulianow. Nasze aktualna przypadłość to jeszcze jedna, kolejna, powtarzająca sie cyklicznie konwulsja towarzysząca od zawsze ludzkiemu bytowaniu. I tu nic się nie da zrobić, nawet ujść z życiem może być trudno. Końca świata rewolucja nie oznacza, to znaczy nie dla wszystkich.Taka Wielka Francuska trwała 26 lat (liczę od Bastylii do Kongresu Wiedeńskiego), mnóstwo ludu zginęło w gwałtowny sposób i jakoś Świat się nie zawalił. Narodowosocjalistyczna przez 12 lat wykończyła miliony i patrzcie państwo, sto lat nie minęło a jaka piękna ta nasza Europa.Gotowa na przyjęcie kolejnej apokalipsy jak latem 1914. Deo gratias.

Znalazł Pan kamień filozoficzny skutecznego rządzenia. Bajkę o złych i dobrych, Zastanawiam się tylko, jak to możliwe, że opozycja zamiast sama go w porę odkryć, nieudolnie naśladuje narrację "populistów", startując w spóźnionym o dobre cztery lata konkursie na "przyjaciela ludu" i licytując się z PiS na ulgi, zwolnienia z podatku, trzynaste emerytury, podwyżki, wyrównania, dodatki dla samotnych matek i programy mieszkaniowe. Najbardziej ubawiło mnie obsadzenie w roli Eleuteriosa Kaczyńskiego, zwłaszcza jako NOWEGO zbawcę, detonującego w plebsie w 2015 roku jego okresową potrzebę gilotynowania elit. Z Pańskiego tekstu wynika, że możni tego świata zawdzięczają swoją elitarność zawsze i wyłącznie swoim talentom, uczciwej pracy, wysokim kwalifikacją moralnym i umiejętnościom, których lud im po prostu zazdrości. "Krzywda ludu" jest z kolei zawsze pochodną nieróbstwa motłochu, jego braku zdolności i kompetencji i nie ma nic wspólnego z rzeczywistą niesprawiedliwością, wyzyskiem i prawdziwym wykluczeniem. Nie wydaje się to Panu zbyt proste? Proste jak przewrócenie hierarchii do góry nogami i pozamienianie przymiotami i wadami jednej grupy społecznej z drugą? Bajce PiS skierowanej do tych, którzy siedzą "pod wozem" przeciwstawia Pan po prostu bajkę tych, którzy siedzą (siedzieli) "na wozie". Polski Eleuterios zrozumiał bardzo prostą prawdę. Obywateli pod wozem jest zawsze więcej niż jadących na wozie. Komiczną rzeczą jest czynić zarzut z tego, że korzysta z najbardziej oczywistego w demokracji mechanizmu zdobycia władzy.

zastanawiam się, jaki to defekt rozumu albo inteligencji sprawia, że ktoś nie potrafi pojąć, iż zarzuty stawiane są władzy PiS nie wynikają ze z d o b y c i a przez nich w demokratyczny sposób władzy, ale ze s p o s o b u, w jaki ją s p r a w u j ą, z gwałcenia przez PiS i likwidacji mechanizmów demokracji - bo gdyby tę swoją cyniczną grę na kupowanie głosów ciemnego ludu rządzący próbowali prowadzić zgodnie z owymi regułami, już by ich u żłobu władzy nie było

No ale w sumie to chyba nic nowego nie dowiedzieliśmy się. Dopóki PiS będzie sypał kasą dla elektoratu (na koszt nie swojego elektoratu i przyszłych pokoleń) to ma nie ograniczone przyzwolanie na demoralizację. Oczywiście porażająca jest ta demoralizacja prawicy ale co z tego. Taki klimat (polityczny) mamy...

Dodam jeszcze tylko na pocieszenie opozycji że chociaż prawicy wydaje się że kasa nigdy się nie skończy to jednak się myli. Gierek w 1974/5 roku też bez problemu wygrałby wolne wybory. Ale potem było coraz trudniej. A im większa demoralizacja włądzy po osłoną socjalu tym brutalniejsze potem rozliczenia. Nie, nie ze strony opozycji - ze strony własnego zawiedzionego elektoratu. Pożyjemy zobaczymy.

przypuszczam, że Gierek także d i s i a j wybory by w y g r a ł... lud ciemny, ale swoich idoli ma

Sam nie wiem co o tym(socjalu) sądzić - nie jestem ekonomistą. Wg prof. Balcerowicza pieniędzy na 500+ miało nie być w ogóle. Mniej więcej rok temu był w Tygodniku wywiad - miałem zapisany, ale awaria komputera była silniejsza - w którym ekonomista, który nawet nie podał nazwiska, bo mówił coś bardzo przeciwnego tendencjom wśród ekonomistów, twierdził, że 500+ po prostu nie ma za co krytykować, a ataki ze strony jego środowiska są raczej polityczne. Wzrost gospodarczy pewnie byłby większy, ale jeśli faktycznie nie jest to poważnie szkodzące przyszłości państwa, to jestem skłonny poprzeć obniżenie wzrostu gospodarczego z cenę poprawy socjalnej biedniejszych ludzi (zgadzam się, że 500+ bierze mnóstwo osób, którym jest ono po prostu nie potrzebne, i to wypadałoby zmienić).

500+ krytykowano i krytykuje się nie tyle za kwotę, co za metodę jej rozdziału - inaczej mówiąc tak duży wydatek mógłby przynieść o wiele więcej pożytku, nic nie ujmując a wręcz dodając naprawdę biednym

"Zawsze istnieje rodzaj rywalizacji pomiędzy parlamentem, rządem i sądami, a dzisiaj jeszcze dodatkowo – mediami. Raz górą są jedni, innym razem drudzy." Tak, tak się dzieje w normalnych państwach, gdzie funkcjonuje trójpodział władzy. W Polsce PiS-owskiej, ku radości Profesora, tak szczęśliwie nie jest dzięki błogosławionej działalności PiS, które obezwładniło media, parlament i sady, a wiec wszystkie te podmioty zaczęły mówic jednym głosem. Następna radość z powodu rzeczywistości PiS-owskiej - to społeczna inercja, dzięki którym nie przyjął się w Polsce model liberalny, wymagający inteligencji i aktywności zawodowej społeczeństwa, które wolało w swej masie usiąść i czekać na jałmużnę ze strony władzy. Profesor wydaje się być zadowolony nawet z faktu, ze w obliczu społecznej inercji Polaków, ogromną władzę posiadł Kosciół wkraczając na ziemie niczyją, opuszczoną przez administrację państwowę i aktywność społeczną. Niezaleznie od satysfakcji Profesora wynikającej z symptomów staczania się kraju na poziom autorytarnego państewka zapewniającego miske ryżu zachwyconemu tym faktem społeczestwu powinien Profesor mimo wszystko trzymać poziom przynajmniej w retoryce. Jak można twierdzić, ze jest się konserwatystą i jednocześnie wspierać PiS, które jest partią autorytarną i populistyczną? Konserwatyzm to postawa ideowa całkowicie przeciwstawna bolszewizmowi i faszyzmowi. To liberalizm gospodarczy i społeczny przy ideologicznej promocji w życiu duchowym i kulturalnym tradycyjnych wartości konserwatywnych, jak naród, religia, rodzina. PROMOCJI, a nie bezczelnego narzucania i wymuszania, skad tylko krok do sekowania ludzi o innej kulturze i poglądach. Wywiad red. Wosia miał dać szansę czytelnikom TP skonfrontowania się z poglądami rzecznika PiS reprezentującego poziom ciut wyższy od pani Szydło, Kempy, czy Morawieckiego.Konfrontacja niewątpliwie jest, tyle ze bez konkluzji. Chyba ze nazwiemy konkluzją fakt znany od lat: nawet inteligentni i wykształceni fani PiS mają tendencje autorytarne i marzenia, aby kształtować społeczeństwo tak, jak dzieci w piaskownicy stawiają babki z piasku: jednocześnie burząc babki sąsiada. Na to zgody nie ma i na nic pozorne dyskusje. I lepiej, żeby karta odwróciła się szybciej niż później, bo po przekroczeniu linii krytycznej jest już tylko zawziętość i parcie na wdeptanie przeciwnika w glebę.

Nie wiem, jak w Polsce radza sobie z "napieciem". Wczoraj w Kolonii ze znajomymi obejrzalam "Polityke" Vegi i mialam lzy w oczach. Niby znam temat, co sie w Polsce dzieje (prasa, telewizja, wypowiedzi znajomych z Polski) ale nie przypuszczalam, ze jest tak zle. Przerazajace ! tym bardziej, ze zlo rodzi sie wtedy, kiedy dobrzy ludzie nie reaguja. A tych w Polsce jak widac, coraz mniej. Reszta tzw. "tumiwisizm" kupiony za 500+, to jest obecna swiadomosc spoleczna Polakow.// Kosciol autorytetem ? przepraszam ale o jakim Kosciele tu mowa...

@Stania234 Jeśli czerpie Pani wiedzę z kiepskich filmów oraz niemieckich mediów, to faktycznie 13 października może doznać Pani szoku. Właśnie wróciłem z Niemiec, też tam tłumaczyłem znajomym (tak jak staram się to robić i na tych łamach), dlaczego przestaliśmy głosować na opcję liberalną. Dla mnie to oczywiste.

Szanowny panie AOlszynski, nigdy nie musialam wstydzic sie za Polske jak obecnie. Obecny rzad kupil Polakow za 500+ i „ disco polo“ , nie myslac o przyszlosci kraju, caly czas zadluzajac go. Film to przekaz artystyczny – lepszy lub gorszy. W tym przypadku Vega swietnie pokazal ludzka malosc, pazernosc w walce o stolek partyjny, wladze i pieniadze. Upraszczajac dyskusje, moglabym parafrazujac do pana wypowiedzi napisac - obraz Polski czerpie pan z kiepskich filmow o Niemczech, polskich mediow zwlaszcza TVP , Telewizji Trwam czy Radia Maryja. Roznimy sie tym, ze przyjezdza pan do Niemiec i agituje na swoja partie. Ja nie musze tego robic, bo nie naleze do zadnej partii a uczciwosc zabrania (mieszkajac dziesci lat za granica) wybierac rodakom rzad w glosowaniu. Polacy jeszcze nigdy nie byli tak podzieleni jak za czasow pana posla Kaczynskiego( rowniez moja rodzina) . Jezeli pana to nie martwi a cieszy to gratuluje poczucia humoru. Co do mediow niemieckich - do tej pory pisali o nacjonalistach niemieckich, wloskich , teraz pisza rowniez o nacjonalistach, rasistach polskich. Taka "mala" roznica ... Pozdrawiam.

10/10

Wziąłem w nawias słowo "pięknie" - bo czy to cynizm, czy "żarcik" ? Ale gdy czytam to zdanie bez tego słowa "mróz mi przebiega po plecach". Panu Profesorowi (z racji wieku?) to widać obojętne /wnioskuję z "frywolności wypowiedzi"/. Mi tam do śmiechu nie jest... PS. A już całkiem na marginesie - Red. Woś o Czytelnikach Tygodnika mówi "IM" (znak wyraźny że z "NIMI" = z "TYGODNIKIEM" się nie identyfikuje - no bo "Czytelnicy" to chyba "Tygodnik"). No, ciekawe to, ciekawe... Czyżby był następnym od "pięknego różnienia się do końca życia"? "Adwokat diabła" czy "Piąta kolumna" ?

Bardzo dziękuję red. Wosiowi za ten wywiad. Miło widzieć, że Tygodnik nie jest tylko zamkniętym towarzystwem wzajemnej adoracji.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]