Zjednoczenie Korei ma się dokonać w 2045 r., w setną rocznicę wyzwolenia Półwyspu spod okupacji japońskiej – tak chciałby prezydent Korei Południowej Moon Jae-in, który swoje plany przedstawił 15 sierpnia, z okazji święta, upamiętniającego to właśnie wydarzenie (Dzień Wyzwolenia celebrowany jest po obu stronach granicy). Moon poprzysiągł też przypieczętować denuklearyzację i zapewnić pokojowe współistnienie obu krajów jeszcze za swojej kadencji.
Optymizm Moona nie wytrzymuje jednak zderzenia z rzeczywistością. Po fiasku szczytu amerykańsko-północnokoreańskiego w Hanoi, gdy Donald Trump przedwcześnie opuścił obrady, obserwujemy impas w dialogu z Koreą Północną. Od 25 lipca jej przywódca Kim Dzong Un regularnie testuje rakiety (ich zasięg nie przekracza jednak 500 km). Ostatni test, w miniony piątek, został określony przez północnokoreańskie politbiuro jako „idealny”.
Trump zdaje się tego nie dostrzegać: dopiero co ogłosił, że otrzymał kolejny „piękny list” od Kima. Dyktator miał go w nim przeprosić za swoje wojenne popisy (które mają być odpowiedzią na ćwiczenia wojskowe na Południu) i zaprosić do wznowienia rozmów. Według Trumpa możemy się ich spodziewać w niedalekiej przyszłości. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















