Polityka rolna, nie-rolna czy socjalna

Czyta się kilka minut

Polsko-unijne negocjacje w sprawie dopłat dla rolników przypominają walizkę, której nie sposób domknąć, chociaż na wieku usiedli już wszyscy obecni. Trzeba jasno powiedzieć, że przyczyny problemów leżą po stronie polskiej. Większość rządów, polityków i partii III RP nigdy nie zdecydowała, czy państwo w pierwszej kolejności ma stwarzać warunki do wzrostu gospodarczego, czy też gwarantować pomoc socjalną. Nie inaczej jest tym razem. Unia dotując produkcję określonych upraw i hodowli prowadzi krytykowaną, ale jednak politykę rolną. Natomiast polski pomysł dopłacania do posiadania ziemi to jedynie polityka socjalna w sektorze rolniczym. Jedno jest zaprzeczeniem drugiego.

Premier Leszek Miller usiłuje nas przekonać, że mieszany system dopłat (w części za posiadanie ziemi, w części za produkcję) jest korzystniejszy. Oczywiście ma rację. Dopłaty w systemie uproszczonym są w dłuższej perspektywie mordercze i dla rolnictwa w całości, i dla chwilowych beneficjentów takiej regulacji. Szkoda tylko, że premier odkrył to sześć tygodni po powrocie z Kopenhagi - wtedy dopłaty od hektara odtrąbił jako niebywały sukces.

Szef rządu sam zapędził się do narożnika i wystawił na zarzut, że nie wie, co wynegocjował i co dla Polski jest korzystne. Nie wiadomo, jak z tej sytuacji wybrnie - prócz własnej partii wspiera go jedynie Platforma Obywatelska i grupka partii bez reprezentacji w parlamencie. Naprzeciwko zaś ma koalicjanta, który straszy wyjściem z rządu. Jedyna korzyść, jaka płynie z tej sytuacji, jest taka, że być może właściciele gospodarstw towarowych (czyli 1/3 polskich rolników, produkujących na rynek, a nie tylko na własne potrzeby) odkryją, iż PSL broniący socjału jak niepodległości, nie tylko nie reprezentuje ich interesów, ale wręcz jest zagrożeniem dla rentowności ich wysiłków.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 6/2003