Reklama

Polemiki z sąsiadami

17.11.2009
Czyta się kilka minut
Sąsiad z ostatniej strony "Tygodnika", Wojtek Bonowicz, elegancko i subtelnie zareagował na materiał z "Polityki", krytyczny wobec jednej z najbardziej znanych akcji charytatywnych, fundacji Anny Dymnej. Intencją artykułu "Polityki" była sugestia, by odpisywać jeden procent podatku raczej na mniej znane akcje niż na te najbardziej głośne. Intencją Wojtka jest prosty wniosek: żeby komukolwiek pomóc, nie należy nikogo innego pognębiać ani kogokolwiek do pomagania zniechęcać. I jedno słuszne, i drugie. O to z sąsiadem nie zamierzam się spierać. Chcę tylko zauważyć, że dziełu Anny Dymnej na pewno nic zagrozić nie jest w stanie, jak długo ona sama o to się stara tak jak teraz. A małe akcje i dzieła rzeczywiście potrzebują o wiele więcej poparcia niż dotąd, a jednym ze sposobów niezawodnych wydaje mi się to, co od dawna praktykuje Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Jest to po prostu więź z tymi, którzy zaangażowali się w pomoc. Każda przesyłka jest kwitowana, i to nie zdawkową formułką, lecz informacją o Laskach: co się w nich dzieje, co ostatnio zrobiono, co jest najpilniejsze itd. Kiedy czytam, że oto po onegdajszym pożarze odbudowano wreszcie szkołę, i to o wiele lepszą niż dawna, kiedy dowiaduję się np. o szczegółach poprawionej akustyki, tak dla niewidomych ważnej, mam poczucie, że przybyło znowu dobra, że ktoś ma lepiej, że ofiarność naprawdę się przydała, więc nie można ustawać. A to wcale nie jest zjawisko powszechne. Apeli o pomoc jest wiele. Zdawania sprawy z rezultatów - nie za wiele, jak dotąd.
O

O wiele mniej pocieszająca jest sprawa druga. Moim symbolicznym sąsiadem w pisaniu jest Wojciech Wencel z "Gościa Niedzielnego": oboje piszemy na ostatniej stronie naszych tygodników. Wojciech Wencel jest zaprzysięgłym konserwatystą i prawie nigdy się z nim nie zgadzam, ale to nie jest powód, by się spierać. Nawet gdy czytam, w lidzie jego felietonu, że "nie ma lepszej definicji polskości niż pogarda śmierci" (co autor może o tym wiedzieć?). Tym razem jednak chcę bardzo głośno zaprotestować. "Higienizm jest gorszy od faszyzmu", oznajmia nam autor i poświęca całą stronę dowodzeniu, że w starym obrzędzie żegnania zmarłych w domu kryła się głębia mądrości egzystencjalnej, a zjawisko nazwane przezeń tak cudacznym neologizmem, czyli grzebanie zmarłych przez instytucje usługowe (karykaturalnie zresztą przedstawione) kryje jakieś niszczące człowieczą kondycję niebezpieczeństwa. Tak...

1314

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]