Początek, rozwinięcie i brak zakończenia

Czyta się kilka minut

Wypuściwszy się poza wszelką wodę, jak powietrze
Stojącą w spiekocie dnia, aż po czubek horyzontu
Zwanego przez lwią część linią życia, wyszarpałeś się

Tylko na moment kotłującej w tobie nieuwadze, dla
Grona pozostałych stając się wydmą przez nikogo
Nie odwiedzaną. Wewnętrzna armia grających młoteczków

Zdobywała przedpola skurczonej pamięci, jakby nabiegły
Puls chciał ulokować się poza czaszką, a z melodii
Tej szły już dalsze echa, wlokły się obrazki żywcem

Podebrane kończącemu pracę osadowi snu. Byłeś wciąż
W innej - owiniętej ślubnym lub żałobnym welonem,
Czy przepasanej tylko ręcznikiem, wciąż nie odszukanej,

Bo milcząco rozproszonej po domach i pokojach tak
Rozmytych, że aż wzorcowo nudnych - wychodzącej
Teraz jak na skinienie spod kołyski powieki. Tam, gdzie

Zachodziwszy nieraz, zastajemy często odstrychniętego
Siebie, tam nie zagląda specjalnie żadne oko. I żaden
Stwór jasnego czyśćca nie domyka dwóch komór na tyle

Mocno, żeby wystrzeliło ostro w górę, bo parująca woda
Ściąga linię jego horyzontu do przerwanej granicy życia
Wciąż ożywianego powietrzem tunelu, którym próbuje wyjść.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2003