Nie ma oficjalnych statystyk podobnych przypadków, ale z ustaleń policji wynika, że zdarzają się one nie tylko w największych miastach, ale też w mniejszych ośrodkach, jak Skarżysko-Kamienna. Przed miesiącem celnicy z Gdyni odkryli przemyt beczek zawierających środek o nazwie GBL, z którego można sporządzić niemal milion „pigułek gwałtu”.
Sprawcy wykorzystują różne, często trudne do wykrycia substancje, a objawy bywają mylone z przemęczeniem lub działaniem alkoholu. Jedno pozostaje niezmienne: osoba odurzona nigdy nie jest winna temu, co ją spotkało – odpowiedzialność zawsze spoczywa na sprawcy. Dla ofiary najważniejsze jest to, by nie została ze swą traumą w samotności.
– Popularna klubokawiarnia na warszawskim Muranowie, wieczorna potańcówka. Wcześniej pracowałam w tym miejscu jako kelnerka, więc cała obsługa lokalu oraz część klientów była mi dobrze znana – wspomina Wiktoria, studentka jednej z warszawskich uczelni.
– Zamówiłam drinka i rozmawiałam z koleżanką, która stała wtedy za barem. W pewnym momencie podeszło do nas dwóch chłopaków, wydawali się mieć najwyżej 25 lat. Z jednym mogłabym się nawet umówić, bo sprawiał wrażenie miłego mężczyzny. Spędziliśmy razem trochę czasu, potem było wyjście na szybkiego papierosa. Gdy wróciłam, po pewnym czasie całkowicie straciłam świadomość. Nie pamiętam, jak dotarłam do domu.
O tym, że Wiktorii zamówiono taksówkę, dowiedziała się następnego dnia od koleżanki z klubokawiarni. Zaczęła się zastanawiać: to był przecież tylko jeden drink. Jeden. A mężczyźni, z którymi rozmawiała, wyglądali zupełnie normalnie. Nic nie wzbudzało podejrzeń. – Cieszę się, że w tej okropnej sytuacji znajdowałam się w miejscu, gdzie byli życzliwi ludzie, którzy mnie z nimi nie zostawili. Uratowała mnie kobieca solidarność, moja koleżanka zareagowała od razu, oni zaś szybko sobie poszli. Gdyby nie ona, mogłoby się to dla mnie źle skończyć.
Jak działa pigułka gwałtu? Objawy, czas działania i trudności w wykryciu
Do najczęściej używanych substancji należą GHB, GBL oraz ketamina, czasem też dostępne na receptę benzodiazepiny. Kobiety, które doświadczyły odurzenia, wskazują wspólne mianowniki: nie widziały nic podejrzanego i nie czuły momentu, w którym straciły kontrolę nad własnym ciałem.
– W przypadku GHB, czyli kwasu gamma-hydroksymasłowego, wykorzystywany jest fakt, że łatwo rozpuszcza się on w cieczy, szybko wchłania i niemal natychmiast działa, powodując spowolnienie, zaburzenia mowy oraz brak koordynacji ruchowej. Ofiara odurzona substancją psychoaktywną bywa często mylona z osobą w stanie upojenia alkoholowego – mówi dr Eryk Matuszkiewicz, toksykolog ze Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu.
– Kluczowa jest jednak gwałtowność objawów. W relacjach pacjentek, które wypiły nawet jeden kieliszek wina, powtarzają się informacje o zamazanym polu widzenia i gwałtownym pogorszeniu świadomości, a dzieje się to już po kilkunastu minutach. Alkohol działa inaczej, stopniowo, od efektu euforycznego po stopniowe odurzenie – wyjaśnia lekarz, dodając, że „pigułka gwałtu” działa szybko, ale równie prędko ulega metabolizmowi i znika z organizmu. Okno diagnostyczne bywa zaskakująco krótkie.
– Obecność GHB we krwi możemy stwierdzić do około ośmiu godzin, a w moczu do około dwunastu. Co istotne, ofiara odzyskuje świadomość dość nagle, bez stopniowego wybudzania się – podkreśla dr Matuszkiewicz.
Ta „ulotność” chemiczna sprawia, że wiele ofiar, próbujących zrozumieć, co się wydarzyło, nie podejmuje działań od razu. Tymczasem szybkie zgłoszenie przestępstwa uruchamia procedury, które mogą pomóc zebrać ślady, sprawdzić monitoring, udzielić wsparcia i zapobiec kolejnym atakom. Warto więc natychmiast pojechać na SOR lub do przychodni. Trzeba też zgłosić sprawę policji, nawet przy braku pełnych wspomnień.
Ukłucie igłą i utrata kontroli – jak rozpoznać needle spiking
Do znanych metod odurzania dołączyło ostatnio nowe, niepokojące zjawisko – needle spiking, czyli podanie substancji za pomocą drobnego ukłucia igłą. Objawy to nagłe pieczenie w ramieniu lub nodze, a następnie zawroty głowy, dezorientacja i obniżenie napięcia mięśniowego. Ślad po ukłuciu bywa niemal niewidoczny, przypomina ugryzienie komara. Podejrzewając taką metodę, przed zgłoszeniem sprawy nie powinno się myć miejsca ukłucia i nie zmieniać ubrania.
Choć potwierdzenie takich przypadków jest trudne (z uwagi na błyskawiczny metabolizm substancji), schemat działania znany jest ze środowisk klubowych oraz imprez masowych w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji, gdzie w czerwcu 2025 r. zatrzymano 12 podejrzanych o zastosowanie tej „broni” przeciwko co najmniej 145 osobom podczas muzycznego festiwalu.
Niezależnie od metody podania, relacje osób odurzonych mają wspólne elementy: zwykły wieczór, często znajome miejsce, brak zachowań ryzykownych lub nierozsądnych – a mimo to nagła utrata świadomości.
– Nigdy nie byłam typem klubowiczki, ale przyjaciółka namówiła mnie na wyjście, bo była świeżo po rozstaniu. Czułam się pewnie, to przecież Warszawa, ulica Mazowiecka. Miały być dwa drinki, trochę tańca i do domu – wspomina Marta, dodając, że obie czuły się pewnie, bo miał do nich dołączyć jeszcze znajomy, a klub wyglądał na bezpieczny. Zamówiły po drinku, trochę rozmawiały z innymi ludźmi.
– Mam wrażenie, że nie spuszczałam szklanki z oka. Wypiłam może trzy czwarte, gdy zaczęłam czuć się dziwnie. Najpierw było mi duszno, potem naprzemiennie gorąco i zimno. Ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa – wspomina Marta.
Po chwili poszła do toalety opłukać twarz zimną wodą. Tam wszystko potoczyło się błyskawicznie. W lustrze zobaczyła rozszerzone źrenice, jej nogi zaczęły się uginać. W pewnym momencie otworzyły się drzwi do toalety i wszedł mężczyzna.
– Chwycił mnie za rękę i pociągnął do jednej z kabin. Nie byłam w stanie się bronić, bo ciało przestało reagować. Próbował mnie rozebrać. Byłam jak sparaliżowana – mówi drżącym głosem. – Pamiętam, że w pewnym momencie ktoś zaczął walić w drzwi. To była moja przyjaciółka, która szukała mnie zdenerwowana. Mężczyzna uderzył ją drzwiami i uciekł.
Około szóstej rano Marta zaczęła gwałtownie wymiotować. Rodzice zawieźli ją do szpitala, gdzie badania potwierdziły obecność GHB. Wtedy zupełnie przestała chodzić do klubów.
– Zawsze czuję napięcie, gdy jestem w tłumie albo w miejscu, gdzie nie mam pełnej kontroli nad otoczeniem. Podejrzewam, że mężczyzna, który to zrobił, współpracował z barmanem. Najbardziej przeraża mnie to, że zrobiłam wszystko „zgodnie z zasadami”, a i tak zostałam ofiarą – dodaje.
Testy na pigułkę gwałtu – jak działają i czy są skuteczne
W ślad za podobnymi historiami pojawiają się w Polsce nowe rozwiązania mające zwiększyć bezpieczeństwo kobiet. Np. bransoletki i testy barwne pozwalające sprawdzić, czy napój został skażony substancją psychoaktywną. Wystarczy nanieść kroplę płynu na specjalną powierzchnię; zmiana koloru to sygnał alarmowy.
– Świadomość kobiet bardzo się zmieniła. Znają i korzystają z narzędzi, które pomagają im się bronić. Testy „Check Your Drink” są małe i można je zawsze mieć przy sobie. Tyle że problem dotyczy nie tylko klubów. Zdarzają się mężowie odurzający swe żony albo mężczyźni dosypujący koleżankom te substancje w pracy – mówi Magdalena Białkowska, prowadząca instagramowy profil edukujący kobiety w zakresie bezpieczeństwa.
Jak podkreśla, w Polsce powoli udaje się przełamywać kulturowo zakorzenione przeświadczenie, że kobiety przesadzają, są zbyt emocjonalne i podejrzliwe.
– Zawsze też powtarzam obserwatorkom mojego profilu, jak ważna jest świadomość otoczenia, idąca w parze z pewnością siebie. Wyprostowana sylwetka, donośny ton głosu. Ważna jest czujność i asertywność w pewnych sytuacjach, choćby wtedy, gdy nieznany mężczyzna prosi kobietę o pomoc.
Zdaniem Białkowskiej, przydatne jest posiadanie przy sobie akcesoriów do samoobrony, ale tylko takich, których potrafimy używać. Gazy pieprzowe trzeba przetestować, by wiedzieć, jaka musi być siła nacisku, jak daleki i gęsty jest wyrzut. Dostępne są też dyskretne alarmy osobiste, odstraszające sprawcę głośnym dźwiękiem, a także małe paralizatory, które w Polsce są legalne.
– Wokół nich stworzyło się kilka mitów, choćby przekonanie, że jeśli sprawca będzie miał rozrusznik, to go zabijemy. Totalna nieprawda – podsumowuje Magdalena Białkowska.
Angel Shot w Polsce – jak działa system pomocy w lokalach
Kilka lat temu angielska organizacja działająca na rzecz walki z przemocą wobec kobiet, The Lincolnshire Rape Crisis, stworzyła koncepcję hasła bezpieczeństwa w formie nazwy drinka. „Angel shot” jako komunikat skierowany do obsługi lokalu ma chronić przed przemocą seksualną. Do Polski trafił niedawno, ale coraz więcej lokali deklaruje chęć jego wdrożenia. Ostatnio również festiwal Open’er poinformował, że uczestniczki tej imprezy będą mogły wykorzystać hasło, jeśli poczują się zagrożone lub zdezorientowane.
Jeden z wrocławskich barów zdecydował się wywiesić w damskiej toalecie instrukcję „zamawiania” trzech wariantów anielskiego „drinka”. Angel Shot – wezwanie taksówki; Angel Shot z lodem – odprowadzenie do niej przez ochronę; Angel Shot z limonką – prośba o wezwanie policji.
Właściciele i klienci lokalu są przekonani, że już samo to manifestacyjne ogłoszenie może wpływać zniechęcająco na sprawców. Oby jak najwięcej lokali poszło tym śladem.
GDZIE SZUKAĆ POMOCY
- Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy – 800 120 002
- Linia Pomocy Pokrzywdzonym – 22 230 99 00
- Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111
- Fundacja Feminoteka – 888 883 388
- Centrum Praw Kobiet: Warszawa – 600 070 717, Kraków – 780 079 988
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














