Gdy w piątek 28 listopada amerykańska rakieta Falcon 9 dotarła na orbitę, ogłoszono sukces. „Dla [rakiety] to 500 km. Dla Polski – wielki skok w przyszłość” – stwierdził premier Donald Tusk. Powód? Falcon wyniósł na orbitę pięć polskich satelitów. To mają być nasze „oczy” w kosmosie.
Możliwości polskich satelitów
Satelita MikroSAR, dostarczony przez polsko-fińską firmę ICEYE, to pierwszy z trzech zbudowanych dla resortu obrony satelitów radarowych, które tworzą obrazy powierzchni Ziemi za pomocą mikrofal, dzięki czemu widzą przez chmury czy dym.
Z kolei trzy satelity PIAST, stworzone przez konsorcjum obejmujące m.in. Wojskową Akademię Techniczną, Creotech Instruments i Centrum Badań Kosmicznych PAN, to zaczątek zwiadowczej konstelacji budowanej na potrzeby resortu obrony.
Piąty zaś satelita, PW6U polskiej firmy SatRev, zbiera dane w średniej rozdzielczości i na różnych długościach fal. Służyć ma głównie potrzebom administracji, rolnictwa czy energetyki.
Jakie zadania będą realizować polskie satelity?
W praktyce wszystkie satelity to technologia dual-use, podwójnego zastosowania. Znaczy to, że mogą być wykorzystane tak w celach wojskowych, jak cywilnych, np. w razie klęsk żywiołowych. Docelowo w 2027 r. polski rząd ma mieć na orbicie dwanaście satelitów.
Nie dadzą one takich zdolności, jakie dają systemy NATO czy USA, ale zmniejszają ryzyko, iż ktoś zakręci nam kurek z informacją. Że takie zagrożenie jest realne, przekonali się Ukraińcy: w marcu prywatna firma Maxar odebrała im dostęp do danych, które wcześniej od niej kupowali, tłumacząc to „prośbą” z Białego Domu.
Tymczasem dostęp do stale aktualizowanych danych satelitarnych jest, czego dowodzi wojna Putina przeciw Ukrainie, kluczowy dla prowadzenia działań wojskowych. Zresztą nie tylko wojskowych – bez satelitów nie da się skutecznie działać w obliczu klęsk żywiołowych, zarządzać rolnictwem czy monitorować krytyczną infrastrukturę. Bez oczu w kosmosie państwo jest dziś ślepe.
Polski program kosmiczny
Nasze satelity są dowodem, że polski przemysł w kosmosie radzi sobie już znakomicie. Nieco gorzej radzi sobie państwo, które – z wyjątkiem MON – jest na bakier z wykorzystaniem technologii satelitarnych. Pomóc może stworzona niedawno Agencja Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS).
Jednak same satelity nie wygrywają wojen i nie zapobiegają kryzysom. Trzeba je wpiąć w systemy dowodzenia i zarządzania, szkolić analityków, budować krajowe oprogramowanie, dbać o cyberbezpieczeństwo. Bez tego kosmiczny program będzie drogim symbolem, a nie realnym narzędziem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















