Papież o Rudawce

Patrzę na drzewa i na świeżą zieleń. I stale porównuję z innymi drzewami i inną zielenią.
Czyta się kilka minut

Czasem jakiś fragment "zagra" szczególnym podobieństwem - ale w całości brak tego obszaru zieleni, w którym człowiek mógł się zanurzyć, a gdy stanął "w oknie" [punkt widokowy nad ścianą Olzy], mógł zanurzyć wzrok. Wielki, bogaty obszar, zespolony z całym krajobrazem, podprowadzony z każdej strony pod horyzont - a w dole Wisłok jak wstęga przeźroczysta, przez którą przebijają kamieniste progi dna, a dalej domy, osady. Czasami jakiś fragment tutaj przypomina jakiś fragment stamtąd, ale nawet, gdy drzewa zdają się schodzić po zboczach, podobnie jak nad Wisłokiem, brak im tej bystrości i tej dzikości. (...)

Piszę Ci to, żebyś wiedziała, że ja też chodzę nadal po Górze św. Anny [góra Spalony Horbek] - i chyba już będę tak chodził do końca życia. Dziś, kiedy się modliłem, pomyślałem, że ta góra i cały ten obszar wokół niej jest i został tym, czym jest, dlatego że był i jest obszarem szczególnej obecności Boga. (...)Jeśli będziesz tam wracać, nie będziesz tam sama.

Fragment listu z 10 maja 1979 r.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2009