Reklama

Pandemia wciąż tu jest

Pandemia wciąż tu jest

23.08.2021
Czyta się kilka minut
Nasze poczucie bezpieczeństwa jest złudne: Delta się zbliża. Udawanie, że pandemia Polski nie dotyczy, będzie nas drogo kosztować.
Gdańsk, 12 sierpnia 2021 r. WOJCIECH STRÓŻYK/REPORTER
C

Czwarta fala zacznie się w Polsce w połowie września, z liczbą nowych dziennych zakażeń na poziomie 500-600, a szczyt osiągnie pod koniec listopada, ze wskaźnikiem nawet 30 tys. – wynika z modelu matematycznego rozwoju epidemii opracowanego przez zespół naukowców z Politechniki Wrocławskiej. Kierujący nim prof. Tyll Krüger uważa, że „w zbliżającej się fali wszystkie osoby, które do tej pory nie zakaziły się koronawirusem ani nie zaszczepiły, z dużym prawdopodobieństwem się zakażą. To około 30-40 proc. społeczeństwa”.

Oczywiście zakażenie nie oznacza automatycznie zachorowania, a doświadczenia takich krajów jak Wielka Brytania, która wciąż zmaga się z czwartą falą, wskazują, że szczepienia w dużym stopniu ograniczają ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Obecnie przy ok. 31,5 tys. zakażeń dziennie umiera tam ok. 100 osób. Ale nie mamy co porównywać się do Wyspiarzy: przynajmniej jedną dawką zaszczepiliśmy połowę populacji, a Brytyjczycy 70 proc. (przy czym najstarsze grupy wiekowe w niemal 100 proc.). Mimo kampanii rządowej i kilku zachęt ze strony biskupów akcja szczepień zamiera, obecnie w skali kraju do punktów zgłasza się kilka tysięcy osób dziennie. Niezaszczepionych pozostaje milion osób w wieku 70+.

Prof. Krüger jest pesymistą: podkreśla, że wariant Delta jest dwukrotnie bardziej zakaźny od poprzednich, co zniweluje spadek zakażeń wskutek nabytej odporności. Dlatego łączną liczbę zgonów w nadchodzącej fali szacuje nawet na 30-40 tys. Jego model dotyczy jednak sytuacji bez funkcjonujących obostrzeń.

Tymczasem w polskich restauracjach czy pubach zasady sanitarne na ogół kończą się na tabliczce informującej o konieczności noszenia masek. Zdarzają się ekstrema: słowna bądź fizyczna agresja wobec osób upominających innych. Nieco tylko lepiej jest w sklepach czy kościołach, ale nawet wśród noszących maski mało kto czyni to poprawnie, zasłaniając nos.

Wystarczy rzut oka za miedzę, żeby się przekonać, że nasze poczucie bezpieczeństwa jest złudne: Delta się zbliża. Udawanie, że pandemia Polski nie dotyczy, będzie nas drogo kosztować. Ponownie – bo rok temu zachowywaliśmy się identycznie.©℗


Czytaj także: Statystyki zachorowań wciąż rosną. W niedzielę Izrael odnotował ponad 5 tys. nowych przypadków zakażenia koronawirusem. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, zajmujący się również tematami historycznymi oraz dotyczącymi zdrowia. Z  „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Studiował historię na Uniwersytecie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Ale nie mamy co porównywać się do Wyspiarzy: przynajmniej jedną dawką zaszczepiliśmy połowę populacji, a Brytyjczycy 70 proc. (przy czym najstarsze grupy wiekowe w niemal 100 proc.)". "Czwarta fala zacznie się w Polsce w połowie września". "Doświadczenia takich krajów jak Wielka Brytania, która wciąż zmaga się z czwartą falą, wskazują, że...". No właśnie, na co wskazują?

"...że szczepienia w dużym stopniu ograniczają ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19"

@eddiepolo w wtorek, 24.08.2021, 16:19. Non sequitur. Na razie widać, że z dwóch populacji ta liczniej zaszczepiona "zmaga się" (słowa autora) z czwartą falą, z którą nie zmaga się druga. Nie twierdzę, że jest tu związek przyczynowo-skutkowy, tylko pytam: co z fundamentalnym założeniem, ze szczepionka pozwoli osiągnąć odporność zbiorową i wygasi łańcuchy zakażeń? Nie pozwoli, i jest to opinia specjalistów, których trudno podejrzewac o antyszczepionkowe uprzedzenia. [https://www.theguardian.com/world/2021/aug/10/delta-variant-renders-herd-immunity-from-covid-mythical]

Powtórzmy za @zwyjcem, iż szczepienia okazały się klęską, bo nie spełniły fundamentalnego założenia osiągnięcia odporności stadnej. I nie pozwólmy, aby zwiodły nas przy tym nic nieznaczące fakty z tego samego artykułu w "The Guardian", takie jak "the existing vaccines are very effective at preventing serious Covid illness and death", lub "fully vaccinated people aged 18 to 64 have about a 49% lower risk of being infected compared with unvaccinated people", albo "fully vaccinated people were about half as likely to test positive after coming into contact with someone who had Covid (3.84%, down from 7.23%)".

@gregg84 w wtorek, 24.08.2021, 22:14. Z tego samego artykułu, ale nie z tego samego źródła. Nie ma obowiązku klikać w każdy link, jeśli się jednak daje stanowczy odpór, to warto sprawdzić, co się cytuje. W rzeczy samej, badanie zakończone 12 lipca (7735 nowych przypadków, 140489 przypadków aktywnych, 34 zgony) napawa większym optymizmem niż wypowiedź szefa Oxford Vaccine Group z 10 sierpnia (odpowiednio: 23157, 1291030 - milion dwieście dziewięć tysięcy trzydzieści, 146). To są gołe dane, a badania... [https://www.jpost.com/%20israel-pfizer-news/is-israel-or-the-uk-right-when-it-comes-to-covid-19-vaccine-effectiveness-674766]. Cóż, im głębiej w pandemię, tym trudniej o oczywiste oczywistości. Zresztą nie chodzi o to, czy szczepionki są bezpieczne (wydaje się, ze tak) i zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu choroby w razie jej wystąpienia (niewykluczone), ale o ową słynną (prof. Pollard mówi "mityczną") odporność stadną, w imię której piętnuje się wakcynosceptyków jako wrogów publicznych i wręcz zabójców swoich bliźnich. Może przykład rozjaśni, co mam na myśli. Nieprzestrzeganie piątkowego postu może prowadzić do bardzo nieprzyjemnych skutków w przyszłym życiu, ale ocenę ryzyka i ewentualna decyzje w tej sprawie pozostawiamy każdemu z osobna. W przeszłości jednak troska zarówno o zbawienie bliźniego, jak i o dobro całej społeczności, na którą grzesznik może ściągnąć gniew boży, kazała uciekać się do środków ocenianych dzisiaj jako zbyt drastyczne.

Dla pełniejszego obrazu można jeszcze przytoczyć dane z Izraela, z którego docierają niepokojące wieści [https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/210829717-Koronawirus-Izrael-Dobowa-liczba-zakazen-bliska-rekordu.html]. Uwzględniając proporcje, mają dziś tyle nowych zakażeń, co Polska przy 42436 przypadków na dobę. Czy do tego dojdzie, jeszcze nie wiadomo, ale wydaje się, ze niektórych uszczęśliwi nawet połowa.

Nie uważam byśmy lekceważyli ewentualność zachorowania na cowida. Sadząc po ilości kupowanych suplementów, leków przeciwbólowych i wszystkiego z apteki co bez recepty itp. raczej skłonny jestem uznać, że jako naród, należymy do bardziej przewrażliwionych. Kto nie zna kilku sprawdzonych metod na przeziębienie, grypę, kaca, zaparcia czy biegunki. Nasi wspaniali eksperci od chorób zakaźnych, przez ostatnie dwa lata dali popis niekompetencji, dezinformacji, i braku jakiejkolwiek spójnej polityki zdrowotnej. Mniejsza o polityków, ale powiedzmy, od Izby Lekarskiej oczekiwałbym jakiegoś konkretnego spójnego komunikatu do społeczeństwa, nawet niepoprawnego politycznie. Zamiast tego uknuto, trudno dociec kto jest tego prekursorem, slogan o przechorowaniu bezobjawowym. Nie miałem objawów, pewnie przechorowałem po co mam się szczepić. To było przepiękne zagranie, nie bym był jakoś sam z siebie odporny i wirusa zwalczyłem bez chorowania. Gdyby owe dyrdymały opowiadali antyszczepionkowcy, ale tak zwanym ekspertom bardzo ten zwrot przypadł do gustu. Kolejnym fenomenem jest stwierdzenie, że szczepionka lepsza jest od odporności nabytej. najważniejsze są wskaźniki szczepień, słupki statystyk i maseczki, które dobrze się sprawdzają, gdy komuś niespecjalnie z ust jedzie. Oczywiście smrodu nie niwelują, ale delikwent niejako na nowo musi się oswajać ze swym smrodem, a to już jest coś. No i wiecie rozumiecie w Anglii jest tak, w Izraelu znowu inaczej więc u nas będzie tak i tak. Guzik prawda, nie wiem na jakich danych opierają modele matematyczne, gdzieś tam het za granicami najjaśniejszej. U nas jak zwykle z sufitu się je bierze. Owa niczym nieskrepowana twórczość, za sprawną inspiracją rządzących, rozkwita już na samych dołach. Po co sobie i innym komplikować życie, wszyscy przecież wiemy, że zbierane dane i tak nie posłużą do wyciągnięcia sensownych z nich wniosków. Rano się wstanie, podrapie po "jajkach" i coś wymyśli. Jajka w cudzysłowu, bo nie każdy je ma, bez seksistowskiego podtekstu.

@oportunista w środa, 25.08.2021, 12:58 Tam, het, za granicami eksperci chociaż potrafią przyznać się do niewiedzy. Co prawda z opóźnieniem. Dzisiejszy The Guardian: «Pomimo dyrektywy Bidena, aby społeczność wywiadowcza "podwoiła wysiłki" w celu rozwikłania debaty na temat pochodzenia koronawirusa, 90-dniowe badanie nie przyniosło rozstrzygnięcia. [...] Na początku pandemii powszechnie akceptowano hipotezę naturalnego pochodzenia - że wirus pojawił się u nietoperzy, a następnie przeszedł na ludzi, prawdopodobnie przez gatunek pośredni. Jednak z upływem czasu naukowcy nie znaleźli ani u nietoperzy, ani u innych zwierząt wirusa, który odpowiadałby genetycznej sygnaturze Sars-CoV-2. Wobec niechęci Chin do otwarcia się na badaczy z zewnątrz, eksperci coraz chętniej rozważają teorię, że wirus mógł wydostać się z laboratorium prowadzącego badania nad koronawirusem nietoperzy w Wuhan - pomysł ten został kiedyś odrzucony jako spisek propagowany przez amerykańską skrajną prawicę. [...] Wezwanie WHO w zeszłym miesiącu do przeprowadzenia w drugim etapie śledztwa audytów w laboratoriach rozwścieczyło Pekin. Wiceminister zdrowia, Zeng Yixin, powiedział, że plan pokazał "brak szacunku dla zdrowego rozsądku i arogancję wobec nauki"». Wszystko pięknie, ale jak to się ma tego, co Tygodnik pisał nie na żadnym początku pandemii, tylko w maju tego roku: "konsensus naukowy w tej sprawie już od dawna jest jasny". "Genetycy wykluczyli", "z ustaleń naukowców wynika", "co więcej, badaczom udało się odtworzyć kroki ewolucyjne" itp. [https://www.tygodnikpowszechny.pl/skad-sie-wzial-koronawirus-167668] Jakże to tak? Dziennikarze naukowi TP czerpią wiedzę z Remin Ribao, czy jak?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]