Palestra nadal (się) broni

“Korporacje prawnicze sprawujące pieczę nad wykonywaniem zawodów adwokata i radcy prawnego nie mogą same kształtować kryteriów i wymogów, jakie powinni spełniać kandydaci na aplikantów. Takie wymogi może nałożyć ustawa, a nie wewnętrzne regulaminy korporacji" - tak Trybunał Konstytucyjny uzasadnił wyrok odnośnie do zasad naboru do tych zawodów. Problem wywołał - opisując go m.in. w “TP" nr 20/2002 oraz wnosząc sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego - absolwent prawa UJ Michał Kłaczyński, któremu odmówiono wpisu na listę aplikantów, powołując się na wprowadzony przez Izbę Adwokacką limit przyjęć (dyskusja wokół tekstu Kłaczyńskiego znajduje się na naszej stronie internetowej: www.tygodnik.com.pl/adwokaci/index.html).
Czyta się kilka minut

Werdykt TK oznacza, że reguły przyjmowania na te aplikacje muszą zostać zmienione, bo opierają się na przepisach niezgodnych z konstytucją (ograniczają prawa osób nie będących jeszcze członkami korporacji do swobody wyboru i wykonywania zawodu). Ale nie tylko. Korporacja zawodowa, grupująca ludzi mieniących się nie tylko fachowcami w swej dziedzinie, ale również strażnikami państwa prawa i swobód obywatelskich, przez lata funkcjonowała korzystając w najlepsze z PRL-owskich regulacji sprzecznych z konstytucją III RP. Więcej, zawzięcie ich broniła, a próby krytyki tych rozwiązań przedstawiała jako zamach na adwokacką niezależność oraz wysoki poziom fachowy i etyczny palestry w Polsce.

Rzeczywistość wydaje się tymczasem banalna: chodzi o ograniczanie konkurencji w tej intratnej profesji. Niektórzy mówią wręcz o klanowości: zresztą sami przedstawiciele palestry nie ukrywali, że starający się o aplikację kandydaci z adwokackich rodzin są forowani jako ci, którzy już z domu wynoszą lepszą “kulturę prawniczą".

Nic dziwnego, że palestra nie zamierza ustąpić. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, już po ogłoszeniu wyroku przez TK, poinformował, że w przygotowywanym przez adwokaturę projekcie ustawy mającej regulować zasady naboru do zawodu, prawdopodobnie zapisane będą także liczbowe limity przyjęć aplikantów. Korporacja dalej więc nie zamierza przystać na sugerowane od dawna rozwiązanie, łączące wymogi sprawiedliwości z konkurencyjnością: by o przyjęciu na aplikację decydowało wyłącznie zaliczenie egzaminu konkursowego. Wysokie - i jednolite dla całego kraju - ustawienie poprzeczki wymagań, zapewniłoby nie budzący wątpliwości poziom aplikantów. Z kolei wymóg, by komisja konkursowa złożona była nie tylko z przedstawicieli korporacji, ale i innych zawodów prawniczych, zapobiegałby ewentualnemu kumoterstwu. W efekcie poziom usług adwokackich (i radcowskich) mógłby się jedynie poprawić, zaś - co w końcu najważniejsze - dostęp obywateli do pomocy prawnej w Polsce stałby się wreszcie łatwiejszy i tańszy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2004