Podczas wizyty w Polsce Benedykta XVI raziło mnie nieustanne porównanie jego osoby z Janem Pawłem II. Przecież obecny Papież jest wyrazistą indywidualnością, nie jest żadną imitacją poprzednika! To, że podróżuje śladami JPII jest miłym wobec nas gestem, ale nie powinno nas to skłaniać do porównań czy wymuszania zachowań podobnych do tych, jakie pamiętamy z poprzednich wizyt papieskich. Kładzenie nacisku na otoczkę misji Papieża spłyca jego pielgrzymkę, przesuwa punkt ciężkości z rozważań religijnych na sprawy ceremonialne, jego słowa przestają być najważniejsze. Takim postępowaniem potwierdzamy zarzuty, że polskich katolików nie interesują dyskusje, czytanie Biblii, skupiają się natomiast na ceremoniach i czczeniu świętych obrazów. Papież Benedykt jest wybitnym teologiem i sądzę, że bardziej ucieszyłoby go docenianie jego rozważań i wskazówek.
W radiu TOK FM usłyszałam, że wykonanie podczas pielgrzymki choć jednej piosenki dla Papieża w jego języku ojczystym na pewno sprawiłoby mu radość. Byłby to minimalny, ciepły gest wobec kogoś, kto z takim oddaniem podejmuje wysiłek uczenia się języka polskiego.
NAZWISKO DO WIADOMOŚCI REDAKCJI
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.
Najnowsze artykuły
Wersja audio














