Reklama

Ks. Adam Boniecki z nakazem milczenia

Ks. Adam Boniecki z nakazem milczenia

18.11.2017
Czyta się kilka minut
Zgromadzenie Księży Marianów po raz kolejny wydało zakaz wypowiadania się w mediach dla naszego redaktora seniora ks. Adama Bonieckiego. Poprzedni, nałożony 6 lat temu, został zniesiony w lipcu tego roku, a teraz – jak czytamy w komunikacie na stronie zgromadzenia – nałożony ponownie.
Ks. Adam Boniecki / fot. REPORTER
Ks. Adam Boniecki / fot. REPORTER
T

Tym razem pod adresem ks. Adama przełożeni wysunęli konkretne zarzuty. Pierwszy, dotyczący wpisu na stronie kampanii LGBT, jest zwyczajnie nieprawdziwy, ponieważ ks. Adam żadnego wpisu ani innego aktu wsparcia nie dokonywał; stał się natomiast ofiarą manipulacji, co sam wkrótce wyjaśni w oświadczeniu na stronie zgromadzenia. Wykorzystano tu jego życzliwość i fakt, że jest przeciwnikiem dyskryminowania osób homoseksualnych, traktowania ich z pogardą oraz poniżania, co jest literalnie zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego (por. KKK 2358: „Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”). Przykro nam, że przełożeni, znając uprzednio jego wyjaśnienie, użyli dla uzasadnienia swojej decyzji nieprawdziwego zarzutu.

Drugi zarzut dotyczy kazania wygłoszonego podczas pogrzebu Piotra Szczęsnego, którego samospalenie wstrząsnęło opinią publiczną. Nasz redaktor senior miał wówczas „wywoływać wśród licznych wiernych dezorientację”. Tymczasem ks. Adam na naszych łamach wyraźnie wyjaśnił swój i Kościoła stosunek do samobójstwa, cytując wprost Katechizm: „Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie” (KKK 2283). „Mówią mi­: z samobójcy robisz świętego – głosił podczas pogrzebowego kazania. – Nie jestem urzędem ogłaszającym świętych. Myślami stoję tam, na placu pod Pałacem Kultury i pytam: kim ja jestem, żeby osądzać czyn mego bliźniego?”.

Stanowisko „Tygodnika Powszechnego” wobec zakazu nałożonego na ks. Adama pozostaje dzisiaj takie samo, jak 6 lat temu. Podobnie jak wtedy uważamy, że jest to decyzja krzywdząca Kościół jako całość, a nie zespół przekonań politycznych. Decyzja Zgromadzenia jest jednak szczególnie niefortunna, gdyż podjęta w czasie, w którym bardziej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich lat, potrzebujemy w Polsce głosów takich jak ks. Adama: jednoczących, zbliżających nas do siebie, przypominających o wartości wspólnoty. Czy ci wszyscy, którzy masowo udzielają dzisiaj Ks. Adamowi wsparcia, mają być z niej wykluczeni? 

Czytaj także: Apel Klubów Tygodnika Powszechnego

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

o księdzu który pozostał Człowiekiem....

Bardzo właściwa i dobra decyzja zwierzchników ks.Bonieckiego. Każdy kto jakkolwiek pochwalający jakiekolwiek samobójstwo jest za nie współodpowiedzialny i widocznie marianie odcinają się od odpowiedzialności i słusznie dyscyplinują niesubordynowanego kolejny raz kapłana. Każdy pochwalający samobójstwo jest współodpowiedzialnym za kolejne próby naśladowania samobójców. Ks. Boniecki powinien pojmować co oznacza 5 przykazanie Nie zabijaj :(

proponuję jeszcze raz przeczytać tekst z TP i postarać się go zrozumieć. Wtedy może unikniesz pochopnych osądów z bardzo wąskiej perspektywy.

Żeby właściwie zrozumieć moje zrozumienie i jasne zrozumienie księży marianów przeczytaj to fatalne kazanie ks. Bonieckiego. Nie wiemy też i nie wie tego ks. Boniecki czy lepiej dla wszystkich, dla naszego świata, jest by ktoś żył dłużej czy krócej. Jeśli ktoś sam odbiera sobie życie, niezależnie z jakiego powodu, jest to bez wątpienia przykre, ale robienie z takiego zdarzenia bohaterstwa, heroizmu, a to właśnie zawiera to kazanie, stając się pochwałą histerii, która skończyła się tragicznie i którą wrogie Narodowi cyniczne ośrodki chcą rozgrywać nasze społeczeństwo i szkodzić Polsce.

"nie jesteś godzien rozwiązać rzemyka u sandałów" x. Bonieckiemu, wiec się zamknij Dano; nie ma obowiązku słuchania x. Adama, oraz czytania TP

bo nie jestem głosem wołającym na postbolszewickoesbeckiej puszczy :D

właśnie jestes, jak cały pis

Szanownego Pana teksty spełniają wystarczająco kryteria uznania ich za głos postbolszewicki i esbecki, bez wątpienia

Bredzisz!! podobnie jak autorzy brudnej i chamskiej książki o Macierewiczu, przypisujący mu związki z reżimem Putina.

Przeczytałam – i to „fatalne” kazanie, i testament Szarego Człowieka i absolutnie nie mogę się zgodzić z twoim zdaniem. Po pierwsze – z twojej wypowiedzi wynika, że gdy ktoś odbiera sobie życie, to zawsze jest to złe. Czy na pewno? Uważam, że żadnej takiej decyzji nie można rozpatrywać bez kontekstu. A tu kontekst jest całkiem jasny – człowiek zdecydował się na tak desperacki krok, bo nie widział innego sposobu, by wstrząsnąć sumieniami tych, którzy czynią zło, a innych przekonać, że nie można wobec tego zła pozostać obojętnym. Gdybyśmy patrzyli na kwestię oddania życia za jakieś większe dobro tylko w tak czarno-biały sposób, to powinniśmy również zakwestionować np. ofiarę Maksymiliana Kolbego – przecież dobrowolnie zrezygnował z życia, to była jego decyzja, że umrze. Po drugie – piszesz o „histerii, która skończyła się tragicznie i którą wrogie Narodowi cyniczne ośrodki chcą rozgrywać nasze społeczeństwo i szkodzić Polsce”. Dlaczego ty i ludzie tobie podobni każdego, kto ma inne zdanie, zaraz uważacie za histeryka, człowieka otumanionego, zmanipulowanego, ogłupionego – jednym słowem takiego, który nie potrafi samodzielnie myśleć? Podobny grzech ma zresztą na sumieniu polski kościół w ogóle. Czy nie dlatego zakazano księdzu Bonieckiemu publicznych wypowiedzi, żeby nie „wzbudzał wśród wiernych dezorientacji”? Skąd to przekonanie polskich hierarchów i wielu ortodoksyjnych katolików, że wierni nie potrafią samodzielnie myśleć i wyciągać wniosków? Myślenie jest fantastyczne, a wątpliwości są siłą napędową wiary – wiara bez wątpliwości nigdy nie będzie samodzielna i głęboka. Podsumowując – nie mam żadnych podstaw, by wątpić, że czyn Szarego Człowieka wynikał z miłości – do ludzi, do prawdy i do sprawiedliwości i nazywanie go „histerią” świadczy nie tyle o nim samym, ile raczej o tym który, nie kłopocząc się głębszym przemyśleniem, tak jego czyn określa.

Źle to zrozumiałaś. Stwierdziłem tylko, że jest to dla normalnie czującej istoty ludzkiej przykre, ale nikt nie wie czy lepiej by było gdyby samobójca (czy ktoś kto zmarł) żył dalej, czy też nie. Można sobie łatwo wyobrazić, że żyjąc dłużej stałby się przyczyną jeszcze większej tragedii, wsiadłby np. do samochodu i wjechał nim w tłum zabijając i masakrują dziesiątki ludzi. Tak naprawdę nie wiadomo co człowiek myśli, co ma w głowie. Może wybrał mniej kosztowny wariant, bo gdyby był islamistą, to kto wie. A więc masz tu swój kontekst. Ofiara Maksymiliana Kolbego nie jest do omawianego przypadku analogią, bo każdy pojmie różnicę pomiędzy niemieckim obozem śmierci, a aktualną rzeczywistością wolnej i demokratycznej Polski. Dlaczego jestem oburzony tym, że tę tragedię wykorzystują cynicznie politycy, którzy przegrali wybory i ale nie pominą żadnej okazji by próbować odzyskać straconą władzę? Bo są nieprzyzwoici delikatnie mówiąc.

Nie, to ty źle zrozumiałeś. Pisząc „nikt nie wie czy lepiej by było gdyby samobójca (czy ktoś kto zmarł) żył dalej, czy też nie. Można sobie łatwo wyobrazić, że żyjąc dłużej stałby się przyczyną jeszcze większej tragedii, wsiadłby np. do samochodu i wjechał nim w tłum zabijając i masakrują dziesiątki ludzi. Tak naprawdę nie wiadomo co człowiek myśli, co ma w głowie. Może wybrał mniej kosztowny wariant, bo gdyby był islamistą, to kto wie” dopuszczasz się niewiarygodnej wprost manipulacji. Dlaczego to tak łatwo wyobrazić sobie, że gdyby żył dłużej, to stałby się sprawcą tragedii dziesiątków ludzi? Dlaczego miałby być islamistą? Dlaczego szukasz na siłę drugiego dna, zamiast skupić się na przesłaniu, które ten człowiek zostawił? Przecież on to wszystko bardzo jasno wyłożył, prosto, logicznie i wbrew temu, co insynuowałeś wcześniej, bez śladu histerii. Uznał, że stanął naprzeciw zła, któremu nie jest w stanie przeciwstawić się inaczej, niż tylko poświęcając własne życie. Jego czyn w żaden sposób nie był wymierzony przeciw innym ludziom, szczególnie przypadkowym, których, jak to podobno możesz sobie łatwo wyobrazić, miałby rozjeżdżać na przystanku. To wcale nie był „mój kontekst”. A Kolbego wspomniałam dlatego, że obaj ci ludzie samodzielnie, świadomie i dobrowolnie zadysponowali własnym życiem w imię wyższych wartości. Nie porównywałam w żaden sposób dzisiejszych czasów i Auschwitz, nie wiem, jak w ogóle takie porównanie mogło ci przyjść do głowy w kontekście tego, co napisałam. Czyżby zła wola?

To, że napisał sobie jakieś usprawiedliwienie dla samobójstwa nie jest dowodem, a tylko zapisem świadomości gdy to robił. Mój przykład zamachu jest tylko hipotezą, bo dla kogoś gotowego się unicestwić, w jakiejś odmiennej sytuacji unicestwienie innych ludzie nie musi być szczególnym kłopotem. I pochwała aktów samobójczych może prowadzić do znacznie tragiczniejszych ich odmian. To naprawdę jest bardzo niebezpieczne by takie zachowania pochwalać. Jest naganne i nawet karygodne.

Szanownego Pana musi mocno sumienie dręczyć z powodu tej śmierci, skoro takimi bredniami stara się je zagłuszać

Nic z tego :) jestem szczęśliwy i zadowolony, nic mnie nie dręczy i z pewnością nie targnę się na życie. Kocham życie niczym Grek Zorba :)

Nie wiem, czy jesteś tego świadom, ale w całej twojej dotychczasowej argumentacji przebija ton wyższości. Twierdzisz, że Piotr Szczęsny napisał sobie „usprawiedliwienie”, uznajesz, że nie byłoby dla niego problemem unicestwić innych, a nawet mówisz o „pochwalaniu” takich zachowań. Skąd masz takie dobre rozeznanie w stanach świadomości tego człowieka i dlaczego nie przyjmiesz po prostu tego, co napisał? Nie pomyślałeś, że taka ocena to tylko twoja (nie wiem – świadoma czy nie) nadinterpretacja? I wreszcie – kto ten czyn pochwala? Ksiądz Boniecki? On powiedział tylko: „kim jestem, by go oceniać”. Ja tu widzę tylko głęboki smutek po tragicznej śmierci człowieka i próbę zrozumienia, co go do tego skłoniło, a próba rzetelnego zrozumienia drugiego człowieka (nawet, a może przede wszystkim wówczas, gdy naszym zdaniem postępuje źle), to chyba prawdziwy wyraz miłości bliźniego, czyż nie? Chodzi tu jednak o prawdziwe zrozumienie, a nie patrzenie na drugiego przez pryzmat własnych przekonań, uprzedzeń, czy niechęci. Spróbuj zobaczyć drugiego człowieka takim, jaki jest, nawet jeśli go nie lubisz albo się z nim nie zgadzasz, bez wyższości i przekonania o własnej nieomylności.

To co napisał ten biedak nie musi być jedyną podstawą oceny jego zachowania. Należy sądzić, że wszystko jest analizowana przez fachowców, którzy pewnie prowadzą dochodzenie w tej sprawie. Zginął człowiek, który może nawet chciał przeżyć, mógł być nawet przez kogoś skłaniany do tego, może szantażowany, albo wynagrodzony za to jakoś. Wszystko można pomyśleć. To pole dla wnikliwości śledczych, szczególnie gdy przy samopodpalaczu znaleziono "manifest". Możliwości jest więc wiele, łącznie z mistyfikacją, ale miał pecha, bo poparzenia okazały się śmiertelne. Każdy racjonalnie rozumujący człowiek zauważa w tym sporo zagadek. Samopodpalenie natychmiast zostało wykorzystane politycznie z jednoznacznym wskazywanie winnych tego "protestu". Podobnie było z tragedią smoleńską. Natychmiast winą obarczono błędy pilotów i ofiary, a śledztwo prowadzone jest dziś w innym kierunku. W tym kazaniu fraza "kim jestem by go oceniać" to też forma usprawiedliwienia się, że się właśnie ocenia tak jak się ocenia, a w przypadku tego fatalnego kazania jest to klarownie podane.

Trudność w polemizowaniu z tobą polega na tym, że przypisujesz ludziom argumenty i motywacje, których oni wcale nie mają, a następnie zwalczasz ich postawy. Przypisałeś już Piotrowi Szczęsnemu zdolność do terroryzmu, mnie imputowałeś, że porównuję czasy dzisiejsze do obozu nazistowskiego, księdzu Bonieckiemu, że pochwala samobójstwo, teraz znów piszesz, że Piotr Szczęsny mógł być jakoś przez kogoś wykorzystany, a na jego śmierci żeruje opozycja. Uważasz, że słowa Bonieckiego „kim jestem, by go oceniać” są formą usprawiedliwienia. Piszesz „Każdy racjonalnie rozumujący człowiek zauważa w tym sporo zagadek.” (czyli jeśli ktoś ich nie zauważa, to znaczy, że nie rozumuje racjonalnie). Słowem – cały czas rozszerzasz słowa i czyny oponentów poza zamiary ich autorów. To wielka manipulacja, nie zawaham się dodać – dość prymitywna. Ponieważ nie odpowiada mi taka forma rozmowy, wyłączam się.

Nie, nie przypisuję nikomu motywacji, a tylko poddaję w wątpliwość te, mające być jedynymi prawdziwymi. Szczególnie, że spotkały się one z krytyką autorytetów (np. zwierzchnicy ks. Bonieckiego). Nawet ten tekst spadł z głównej strony portalu i nie wiadomo do jakiej dziury wleciał. Natomiast ty przypisujesz mi tak wiele nieprawdziwych intencji i czynów, że nawet nie będę wyprowadzał cię z błędu. I też bez ciągu dalszego :)

ale po raz kolejny zapytam - po co się meczysz Dano i tu zaglądasz? Przecież nie ma obowiązku.. Ja nie trawie G..o Polskiej i Ich Dziennika, Radia Maryja i Rydzyka - wiec tam nie zaglądam, nie słucham, nikomu NIE UBLIŻAM, NIE OBRAŻAM. Po co się katujesz czytaniem TP? jakiś rodzaj masochizmu? Czy zwyczajnie poczucie misji jak u większości pislamistów?

Bo na pewno nie na tym wątku z Dano. Wołasz ze świętym przekonaniem "ja NIE UBLIŻAM, NIE OBRAŻAM " i jak gdyby nigdy nic zasuwasz : "Nie jesteś godzien rozwiązać rzemyka u sandałów" x. Bonieckiemu, wiec się zamknij", "ja nie trawie...", " jesteś, jak cały pis", "poczucie misji jak u większości pislamistów". To typowe"warknięcia" (wystarczy zmienić w nich nazwisko i partię) fanatyków ze wszystkich parafii i środowisk, nie mogących "strawić" cudzych opinii zwłaszcza kiedy zawierają rzetelne argumenty np. z katechizmu KK. Jako zacietrzewiony na amen wyznawca TP, oślepiony blaskiem bijącym od sędziwego Mentora, nie wyobrażasz sobie nawet, że można wejść na odmienne światopoglądowo forum z ciekawości i zmierzenia swoich przekonań z cudzymi albo dla sprawdzenia charakteru i otwartości "zaplecza", jakiej można byłoby się spodziewać po sympatykach tygodnika tzw. otwartego kościoła. Ty tego nie "trawisz", wolisz się karmić dobrze Ci znaną papką, przeżutą przez wazeliniarzy. bardziej nadającą się dla żołądka niż głowy.

Tak, masz słuszność, czymś innym jest zmaganie się na własnym i przyjaznym gruncie, a czymś innym na terenie wroga i uzyskiwanie przewagi, a nawet wygrywanie :)

myślę, iż to jeden z tych co w mig pojęli, że to do nich kierowane słowa kazania ks. AB: "Uważajcie, żebyście nie zostali wypluci z ust Boga" - i to tłumaczy jego absurdalną zapalczywość

Mądrości ks. Bonieckiego już go chyba wypluły :)

najważniejsze jest samozadowolenie :)

I chcialoby sie zapytac, dlaczego nie pozwalaja dla wiernych Czlowiekiem zostac.

poglądów na istotę Kościoła, jaki już od wielu lat(przynajmniej od II Soboru Watykańskiego)trwa wśród rzymsko-katolickich hierarchów. Można to sprowadzić do konfrontacji "kościoła dogmatycznego", nauczającego w sposób autorytarny oraz "kościoła pastoralnego"-przyjmującego rolę wspierajacej asystencji na samodzielnej drodze wiary wiernego. W pewnym sensie wpisuje się to także w 500-letni spór refomacyjny, czy wiara chrześcijańska jest "posłuszeństwem" w podmiocie urzędu kościelnego i dogmatów wiary, czy jest bardziej "poszukiwaniem" w duchu personalnej wolności i w podmiocie ludzkiego sumienia. Ksiądz Boniecki, był i jest wyrazistym reprezentantem "kościoła posoborowego", który w świadomości wielu epigonów dogmatycznego autorytaryzmu-jest skażony "modernizmem". Ten epigonizm, szczególnie widoczny wśród polskich hierarchów, zostaje wzmocniony ostatnio przez globalną sytuację społeczno-polityczną, podążania w kierunku autorytaryzmu władzy, jako gwarantujacej wiekszy porzadek społeczny. Sytuacja powtórzonego po 6 latach zakazu dla ks. Bonieckiego, trafia jednak teraz w zupełnie nowy "układ sił", bowiem niejako po stronie ks. Adam stoi niejako "mainstream" kościoła katolickiego-z paieżem Franciszkiem na czele. Zresztą sam paież jest obecnie podawany podobnej presji ze strony "konserwatystów", by "się opamiętał" i "nie siał zamętu wśród wiernych" zbyt dalekimi zmianami dogmatycznego status quo-dotyczy to w szczególnosci encykliki Amoris leatitia" oraz uczestnicznictwa w nabożeństwie ekumenicznym w Lundzie w 2016r, który jakoby ma być znakiem "otwarcia drzwi Kościoła dla heretyków". Ksiadz Adam wraz z papieżem Franciszkiem, prowokują reakcje w Kościele, które pokazują na wciąż obecny stan anachronizmu, który w istocie jest stanem indolencji wiary Kościoła. Wyglada na to, że kryzys konfrontacji nasilił się w ostatnim czasie, ale jest on niedounikniecia, jeżeli wzmocniony Kościół ma dalej podążać Drogą Chrystusa

Brzmi podobnie jak ewangeliczne: "Znacie sprawę Jezus z Nazaretu ..", ale też była inna sprawa. Sprawa Gorgonowej.

i sprawunki-też są

A swoją drogą, sprawa wydaje się iść w kierunku Gorgonowej. Ps. Myśliwi mówią także o s-prawieniu ofiary w sensie trofeum.

samych poszlak-jak w przypadku "sprawy Gorgonowej"? Pewnie, że idzie w tym wszystkim wyczuć tendencyjne szukanie kija na psa,którego chce się za wszelka cenę uciszyć; tylko kto tu jest głównym prowodyrem-mysliwym? Wyglada na to, że w pewnych kręgach koscielnych, zaistniała potrzeba złożenia ofiary na ołtarzu bogoojczyźnianego triumfalizmu

Podpisuję się obiema rękami pod Pańskimi słowami. Oby Duch Św. dalej wspierał księdza Bonieckiego w mądrości wypowiedzi

Tylka dlaczego polski kościół i jego hierarchowie głównie muszą bronić anachroniczne podejście? Czemu brak zrozumienia dla rozwiązań które jedynie obronią się z upływem czasu i są nieodzowne aby wiązać lud boży z wiarą, a nie go od niej odwracać?!?!?

Przyznaję, "otwartość" niektórych autorów TP niejednokrotnie budziła mój sprzeciw, w duchu wydawałem im zakaz wypowiadania się i umieszczałem na indeksie, lecz nigdy nie miałem podobnych zapędów w przypadku tekstów księdza Bonieckiego. Zastanawiam się kogo przyjdzie mi teraz słuchać (proszę mi tylko nie podpowiadać - bo na samą myśl ogarnia mnie bojaźń i drżenie)? Mam nadzieję, że przełożeni wiedzą co robią i być może nie tylko z troski o wiernych, ale także o ks. Adama ów zakaz wydali. Nie wykluczone, że kierowali się maksymą „czas ucieka - wieczność czeka” i w ten sposób, chcieli redaktorowi seniorowi mąk czyśćcowych oszczędzić (bądź je skrócić). W końcu, nie ma tego złego... choć żal!

Jestem wstrząśnięty kolejnym zakazem wypowiadania się dla jednego z najwybitniejszych duchownych w wolnej /czy jeszcze wolnej?! /Polsce, dla Ks. Adama Bonieckiego. Czytałem jego książki, też na bieżąco czytam jego felietony i jestem pewien, że nie ma tam żadnej myśli niezgodnej z nauczaniem Kościoła /podpisuję się pod "Oświadczeniem TP" obiema rękami/. Myślę, że Papież Franciszek, gdyby był marianinem, też dostałby od Zgromadzenia Księży Marianów zakaz wypowiadania się. Quo vadis Zakonie Marianów? Quo vadis polski Kościele? Quo vadis?....

Ab inferno....ab inferno....:)))

Np. Bp Pieronek, księża: Lemański, Sowa, ks. prof. Wierzbicki, czy o.Kramer. Ks. Bonieckiemu też się wielka krzywda nie stanie, będzie przecież nadal mógł do woli jednoczyć w TP a i spotkań z miłośnikami też mu chyba, jak przy poprzednim zakazie, zakon nie zabroni.

Ulżyło? To gratuluję, postawy prawdziwego chrześcijanina ... ale czy godnej naśladowania, śmiem wątpić.

Ulżyło - to mało powiedziane. Wyrażam radość z przykręcenia śrubki upartemu Zakonnikowi oraz satysfakcję, ze moje poglądy na udział Księdza w podsycaniu bardzo wątpliwego kultu, okazały sie zgodne z opinią Zakonu.

A jakiż to wątpliwy kult?

W październiku Piotr Szczęsny z Niepołomic, rozrzuca w Warszawie antyreżimowe ulotki ze znanymi już wcześniej z wystąpień totalnej opozycji oraz z mediów - insynuacjami oraz zarzutami (których większość można odnieść do wszystkich rządów po 1990 roku) i wykrzykując wolnościowe hasła podpala się . Od razu zostaje okrzyknięty przez totalistów męczennikiem za najchwalebniejszą Sprawę a jego ofiara porównywana zostaje nawet do ofiary złożonej przez Jezusa (nie wspominając o ustawianiu obok Ryszarda Siwca i Jan Palacha, którzy podpalili sie w proteście przeciwko bratniej pomocy państw komunistycznych w zniszczeniu Praskiej Wiosny). O. Kramer przesyła w zaświaty podziękowanie za odwagę a wybitny etyk prof. Hartman z trudem powstrzymuje satysfakcję z bohaterskiego aktu wymierzonego w znienawidzony ciemnogród polityczny. Słowa przedtem deprecjonujące nagle odzyskują świetliste znaczenie w odniesieniu do wielkiego czynu Piotra, nazywa się go "zrozpaczonym patriotą", cytuje nabożnie jego wezwanie "obudźcie się", choć do niedawna podobny zwrot zalatywał dzisiejszym wrażliwcom III Rzeszą. Pogardzana dotychczas przez nich (m.in. przez Bpa Pieronka) droga "po nieboszczykach do celu" okazuje się jak najbardziej chwalebna, gdy podążają po niej zaciekli wrogowie kaczyzmu. Tak się rodzi nowy groźny kult, pogłębiający podziały, wykorzystany przez politycznych cwaniaków jako ostre narzędzie do rozprawy z watahą. W takiej scenerii, w towarzystwie duchownych z parafii "GW" - "kultową" homilię w wygłasza ks.Boniecki.

Tyle słów, żeby zamącić przekaz księdza Adama, przekaz bardzo jasny - kim jestem, by go osądzać? Co w tym nieewangelicznego?

I nie odnosił się do "ewangelicznego przekazu ks. Adama". Natomiast pod Homilią ks. Bonieckiego opublikowaną w TP zostawiłem kilka postów związanych z jej przesłaniem i charakterem.

A kimże Ty jesteś by osądzać bliźniego? Pan Bóg mianował Cie swoim adwokatem, delegował na prokuratora czy mianował sędzią? Czy może jesteś wszystkim na raz, zgodnie z ostatnią modą? Może zaprezentujesz pełnomocnictwa? Biedny człowiecze, pełen pychy...

Przecież sam to robisz kończąc swój wpis. Nie jest zresztą grzechem dokonywanie ocen, osądu, opinii (w potocznym tych słów znaczeniu), jeśli nie są one zamierzonym fałszywym świadectwem, obmową krzywdzącą drugich. Czyż możliwa jest w miarę bezpieczna wędrówka po świecie bez choćby pobieżnego badania drogi przed nami i nieraz bezwiednego sądu, (opinii, oceny) spotykanych na drodze bliźnich?

... aż satysfakcja? No cóż, zacytuję Salomona - "gdzie będzie pycha, tam będzie i hańba, a gdzie pokora, tam mądrość." Ten "uparty Zakonnik", to raczej w przestrzeni pokory i mądrości kroczy ku Bogu. Wolno Panu nie zgodzić się ze mną. Błogosławionej niedzieli życzę.

A że Pani wytaszczy na mnie Salomona , tegom się nie spodziewał. Liczę jednak że postępowa teologia razem z papieżem Franciszkiem zdążą w porę zlikwidować piekło. Odwzajemniam życzenia

Jest to mobbing i niszczenie drugiego człowieka z powodu tylko tego,że rozsądnie myśli. W zakonach także powinien być przestrzegany,jeżeli nie kodeks pracy, to chociaż przyzwoitości.Księże Adamie ja i moi bliscy łączymy się z Tobą w modlitwie.

Ks. Boniecki i kilku innych to jedyne osoby, które trzymają mnie i wielu innych ludzi przy KK. Ta decyzja jest zdumiewająca, zapewne papieżowi Franciszkowi prowincjał też zabroniłby publicznych wypowiedzi. W marnym czasie, kiedy w Polsce jest łamane prawo, a czarne siły coraz śmielej zabierają głos z poparciem duchownych, kiedy wielu popada w rozpacz, bo nie poznaje ojczyzny, taka decyzja jest tym bardziej oburzająca.

nic dodać nic ująć

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Ks. Adam Boniecki, O. Józef Puciłowski, Artur Sporniak
Ks. Alfred Marek Wierzbicki, Anna Goc, Artur Sporniak
Ks. Andrzej Kobyliński, Marcin Żyła

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]