Ostre starcie z polityką

JOANNA RAK
Czyta się kilka minut
 / M. WIŚNIEWSKA-KRASIŃSKA / ARCHIWUM FNP
/ M. WIŚNIEWSKA-KRASIŃSKA / ARCHIWUM FNP

„To nie były tylko kamienie. To było wszystko, co można wykorzystać do zrobienia krzywdy drugiemu człowiekowi: kawałki chodników, witryn sklepowych, śmietniki...” – wspomina doktor Rak z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zajmująca się przemocą w działaniach politycznych.

W swojej pracy musi przebijać się przez mur niechęci w komendach policji i przez medialne relacje z protestów. Nie ma wątpliwości, że wnioski z jej pracy są bezcenne w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Zaczęło się od badania przemocy stosowanej przez ETA w Hiszpanii. Po doktoracie wyjechała do Madrytu, a wówczas do głosu doszedł tzw. Ruch Oburzonych. Postanowiła więc przyjrzeć się dokładniej postawom społecznym reprezentowanym przez członków tego ruchu, a także środkom protestu, jakie wykorzystywali. Potem rozszerzyła swoje obserwacje na całą Europę.

Wyobraźmy sobie młodą kobietę, która poszukuje wyjaśnień dla agresji u aktywistów politycznych, policjantów, dziennikarzy. Obca, pozbawiona afiliacji, sama musi nawiązywać niezbędne kontakty, potwierdzać swoją wiarygodność, wyjaśniać intencje. A wszystko to – w kilkunastu państwach i w kilku różnych językach. Nikt nie witał jej z otwartymi ramionami.

„Frustrujące bywało to, że spotykałam się z niechęcią policjantów. Oni mają swoje procedury i nie chcą, żeby ktoś z zewnątrz oceniał ich czynności. A przecież badacz nie po to przychodzi, by kontrolować policję. Po prostu do przeprowadzenia badań niezbędne były dla mnie dokumenty z komend głównych. Musiałam wiedzieć, w jaki sposób zabezpieczane były protesty i jakie były postawy policjantów wobec aktywistów” – tłumaczy badaczka.

Kiedy jej badania weszły w fazę realizacji, ruchy protestu w większości już nie istniały. Niektóre organizacje nie miały przywódców politycznych, inne powstawały spontanicznie i nie były na tyle silne, żeby przetrwać. Dlatego Joanna Rak oglądała setki relacji medialnych, które odnosiły się do protestów. Musiała przejrzeć jak najwięcej wiadomości, żeby uzyskać wiarygodną relację. Patrzyła na sfrustrowanych ludzi, na agresję, walki, przemoc. Dlatego obok kompetencji językowych, naukowych i społecznych, kluczowa w jej przypadku okazała się również żelazna psychika. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2019

Artykuł pochodzi z dodatku Nauka ciekawości