Ortografia? Lubimy to!

Badania jednoznacznie wskazują, że wobec rodzimych zasad pisowni żywimy wiele przyjaznych uczuć.
Czyta się kilka minut
Fot. Wojtek Jargiło / PAP
Fot. Wojtek Jargiło / PAP

„Słyszałem, że lada moment będziemy pisać inaczej” – zagaduje trener Wojtek, gdy pocę się pod dorzuconymi przez niego na sztangę kilogramami. W dniu, w którym Rada Języka Polskiego poinformowała o wchodzących w życie z początkiem 2026 r. nowych zasadach ortograficznych, na temat bezwyjątkowej pisowni łącznej partykuły „nie” z imiesłowami oraz innych zmianach dyskutowano nie tylko w mediach, ale też telewizjach śniadaniowych, na sąsiedzkich grupkach internetowych oraz właśnie na osiedlowych siłowniach. Owszem, to największa zmiana polskiej pisowni od ponad 20 lat. Ale żeby ortografia – kojarząca się ze szkolnymi dyktandami – tak bardzo nas interesowała? A jednak!

Badania jednoznacznie wskazują, że wobec rodzimych zasad pisowni żywimy wiele przyjaznych uczuć. Niemal 70 proc. ankietowanych przez Radę Języka Polskiego deklaruje, że lubi główkować nad zapisem słówek. Język ojczysty jest dla nas na tyle ważny, że w rozmowach o nim dostrzegamy istotne źródło konfliktów. Prawie 40 proc. Polek i Polaków przyznaje, że pokłóciło się kiedyś o kwestie językowe. Częściej do sporów z bliskimi przyznają się młode kobiety, konkretnie: mieszkanki małych miast. Zapewne dlatego, że (co również pokazały ankiety) ich sąsiedzi, bracia, koledzy czy mężowie rzadziej akceptują używanie feminatywów.

Jedna z twórczyń badania, ekspertka Zespołu Retoryki i Komunikacji Publicznej Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, prof. Ewa Kołodziejek z Uniwersytetu Szczecińskiego przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem”, że językowe przyzwyczajenia dają nam poczucie bezpieczeństwa. Nie lubimy, gdy coś nagle się zmienia. O potrzebie ciągłości i stałości, która odzywa się w nas przy okazji zmian pisowni, mówi też inna ekspertka zespołu, prof. UAM dr hab. Barbara Sobczak, wskazując, że Polki i Polacy czują się specjalistami ds. języka. Szczycimy się tym, że polski jest trudny, a jednocześnie uważamy się za prymusów: większość z nas wystawiłaby sobie z polskiego czwórkę albo piątkę (tylko niecałe 10 proc. – niższą ocenę). Nic dziwnego, że poczuliśmy się w obowiązku decyzję Rady zaopiniować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Ortografia? Lubię to!