Ornat panterka i kocyk pod ołtarz

Wizyta na kieleckiej wystawie Sacroexpo - największych w Europie targach dewocjonaliów, sztuki sakralnej, budownictwa i wyposażenia świątyń - świetnie pokazuje zewnętrzną warstwę polskiej religijności.
Czyta się kilka minut
IX Targi Sacroexpo - Ołtarz z dobrego kamienia kosztuje 17 tys. zł. /fot. Grażyna Makara /
IX Targi Sacroexpo - Ołtarz z dobrego kamienia kosztuje 17 tys. zł. /fot. Grażyna Makara /

Symboliczne zderzenia na Sacroexpo widać na każdym kroku. Już przed halą targową gości wita słynna firma Felczyńskich, znakomitych ludwisarzy spod Przemyśla. To uznana marka, jeden z symboli dobrze rozumianej tradycji sakralnej.

Naprzeciwko nich - wielkie figury świętych i aniołów, naśladujące odlewy z brązu. Św. Maksymilian Maria Kolbe, Archanioł Michał. Jan Paweł II kosztuje jedyne 5 tysięcy za sztukę. Jeśli w figurę nie pukać, wygląda jak solidny pomnik. Żywica wytrzymuje nawet kilkadziesiąt lat. Takimi niby-rzeźbami zaludniona jest cała Polska, ku radości parafian i rozpaczy części architektów.

Zaraz przy wejściu na halę hostessa reklamuje producenta organów. Hostessa ma nogi po szyję oraz symboliczną sukienkę mini. Opiera się kusząco o instrumenty.

Kilka kroków za nią jeden z najbardziej ekstrawaganckich pomysłów na tegorocznych targach. Firma "Alba-plus" z Poznania ubrała manekina w ornat panterkę. Mocowany na rzepy, z wytrzymałego materiału, przewiewny i niedrogi. W takich szatach odprawiają msze polowe nasi kapelani wojskowi w Iraku i Afganistanie. - Pokazujemy tę szatę jako ciekawostkę. Duchowni związani z wojskiem bardzo chwalą pomysł, ale są też i głosy, że barwy wojny nie przystoją szacie liturgicznej - przyznaje Damian Polczyk, pracownik firmy.

Niedaleko od ornatu panterki jeden z najpiękniejszych ornatów na wystawie. Przywieziony przez włoską firmę, ma służyć księżom odprawiającym mszę trydencką. Ciężki, o niespotykanym już dzisiaj kroju, z haftowanego ręcznie adamaszku - 7400 zł.

Na 250 stoiskach piękno miesza się z kiczem. Sacrum flirtuje z profanum, przepych z pomysłami na oszczędność. Włoski sprzedawca z kilogramem żelu na włosach prezentuje srebrne pastorały i kielichy mszalne po 5 tysięcy euro za sztukę z takim luzem, jakby handlował warzywami. Z sufitów zwieszają się ręcznie wykonane kryształowe żyrandole. W słojach komunikanty.

Czuć zapach kadzidła. Nie jest to jednak typowy zapach ziół z nabożeństwa majowego. Jałowiec, rozmaryn i nagietek przegrywają z kolorowymi żywicami z Grecji i Azji.

Ornat w jeden dzień

Nowoczesne formy artystyczne przebijają się z dużymi oporami. Kieleckie targi pokazują, że polska religijność nadal żywi się tradycyjnymi przedstawieniami. Sztuka sakralna pokazywana na targach jest raczej dosłowna, unika metafor, zbyt trudnych form i znaków zapytania. Nasza wyobraźnia mocno tkwi w stylistyce odpustu, w kolorowych, jednoznacznych obrazach.

Dobrze widać to na przykładzie pracowni witraży Furdyna z Krakowa, która na Sacroexpo oprócz tradycyjnych form przywiozła również witraż "Hiob", wykonany skomplikowaną techniką, metaforyczny, z kawałkami wtapianego szkła, które sprawia wrażenie ściekającej krwi. Większość zwiedzających nie zwracała na tę pracę uwagi, koncentrując się na tych bardziej typowych. - Często zdarza się, że nawet nie próbujemy wychodzić z odważniejszymi propozycjami. Otrzymujemy zlecenie, proboszcz i parafianie chcą tradycyjnych witraży, my to realizujemy. Co prowadzi do dziwnego pomieszania: wiele polskich kościołów ma nowoczesny kształt, ale już ich wystrój przypomina czas baroku - opowiada Ryszard Łoboda, witrażysta z Furdyny.

- Poza tym producenci, jak we wszystkich innych dziedzinach, walczą z czasem i tną koszty - dodaje otwarcie Krzysztof Abramowicz, właściciel firmy Zygzak, zajmującej się szyciem ornatów. - Mogę przygotować ornat haftowany ręcznie jak ten z adamaszku. Kilka osób będzie pracować nad nim kilka miesięcy, cena musi być odpowiednia. Dlatego większość firm opiera produkcję na hafcie maszynowym. Ornat w jeden dzień, podobnie sztandar do kościoła. Maszyna nie choruje, właściciel nie płaci za nią ubezpieczenia. A że haft ręczny jest piękniejszy? Pewnie, że jest. Tyle że czas na ręczną pracę mają dziś nieliczni.

Ewidencja pochówków

Targi kieleckie pokazują jeszcze inną prawidłowość: proboszczowie poszukują coraz częściej pomysłów na oszczędność i sprawne zarządzanie parafią. Czasy, kiedy całość zapisów prowadzona była w opasłych księgach, powoli mijają. Pewnie stąd duże zainteresowanie firmą Ecclesia Software z Rzeszowa, która oferuje systemy informatyczne do zarządzania parafią. Program "Parafia Ewid 2" pozwala na sprawne opracowywanie kartotek rodzinnych, osobowych, ksiąg chrztów, ślubów, kartotek osób zmarłych, dostępny jest nawet system "Cmentarz", z graficzną lokalizacją miejsc pochówku na planie cmentarza, kartoteką zmarłych i możliwością rezerwacji miejsc.

Żeby pozostać w terminologii handlowej: jednym z hitów tegorocznych targów były firmy oferujące nowe systemy ogrzewania kościołów. Zamiast nieskutecznych grzejników dostawcy proponują ogrzewane ławki, poduszki elektryczne, a nawet specjalne dywany, które można ułożyć za ołtarzem. Punktowe ogrzewanie, włączane tylko na czas Mszy, z możliwością podziału na poszczególne fragmenty świątyni, pozwala podobno na obniżenie kosztów ogrzewania nawet kilkukrotnie.

***

Andrzej Mochoń, prezes zarządu firmy Targi Kielce: - Pojawiają się oczywiście co roku pytania, czy nie za mocno sacrum splata się tu z profanum, czy można organizować wystawę z dziedziny, której blisko do tajemnicy. Na co z pełnym przekonaniem odpowiadam, że można. Przekonanie, że Kościół to wyłącznie świętość, a pokazywanie jego materialnej strony nam nie przystoi, jest anachroniczne. Szacuję, że w tym roku na targi przyjechało ponad 3 tys. gości. Im mocniej parafianie interesują się takimi szczegółami, jak koszty i wygląd witraży, ogrzewanie czy rodzaj ołtarza, tym lepiej dla parafii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2008