Opamiętajmy się

Powstanie Warszawskie było jedną z największych klęsk w polskiej historii. Zginęło 60 tys. żołnierzy, 200 tys. cywilów i potężna część dziedzictwa narodowego - klęska, która była do przewidzenia. Nikt nas do niej nie zmuszał, najwyżej prowokował. Wywołaliśmy ją sami za sprawą ułańskiej fantazji: “Poszli nasi w bój bez broni...", “Niechaj Polska zna, jakich synów ma", “My na tygrysy mamy VIS-y". Działania wojenne to ani zemsta, ani śmiertelne zawody bohaterszczyzny, ale osiąganie sensownego i możliwego celu strategicznego, którego tam nie było. Wywoływanie walki, która przyniesie nieuchronną klęskę, należy rozpatrywać w kategoriach zdrady lub bezdennej lekkomyślności. Jej wywoływanie nie mieści się w żadnym romantyzmie. To był wspaniały prezent dla Stalina, który w Katyniu zdołał zabić “tylko" 20 tys. polskich żołnierzy.
Czyta się kilka minut

Tymczasem mój ukochany “Tygodnik", tekstem pani Patrycji Bukalskiej “Stańcie do apelu poległych" (“TP" nr 33/03), mówi o powstaniu może nie jak o majówce, ale jak o zwycięskiej bitwie-zabawie. Młodzieńcza, prymitywna radość ze strzelania, żeby nie powiedzieć zabijania, przesłania wszystko. To jest ten sam instynkt, który budzą teraz filmy z udziałem Arnolda Schwarzeneggera. Tylko że w powstaniu dzieci były naprawdę posyłane na śmiertelną walkę. Zupełnie niepotrzebną, bez śladu refleksji ani wtedy, ani w tym artykule. Widziałem straszne losy cywilów i żołnierzy zaraz po powstaniu. Byłem w Szarych Szeregach i znam to wszystko. Chodzi mi o to, by moje pismo społeczno-kulturalne nie uwielbiało bezdennej lekkomyślności. Nie propagowało jej. Na czwartej stronie tego samego numeru jest artykuł o Irenie Sendlerowej, która w odróżnieniu od tamtych, skutecznie ratowała tysiące dzieci i dorosłych. Jakże kolosalna różnica! To byli prawdziwi bohaterowie. Autor, pan Jerzy Korczak, napisał tekst z refleksją. Gratuluję.

Czy naprawdę niczego się nie nauczymy, nie pozbędziemy przeklętej bohaterszczyzny? Opamiętajmy się!

JAN ŁAZOWSKI (Wrocław)

Problem Powstania Warszawskiego i jego bilansu zapewne nigdy nie przestanie budzić bolesnych sporów. Kilka lat temu drukowaliśmy na rocznicę powstania tekst Tomasza Łubieńskiego, wyrażający pogląd bardzo bliski naszemu Czytelnikowi. Tekst wywołał równie gorące protesty jak tegoroczny. Natomiast pozostaje naszym prasowym obowiązkiem nie tylko spór, ale ciągłe próby oddawania sprawiedliwości tamtym heroicznym miesiącom walki - w tym wymiarze relacja o “Parasolu", także o jego wewnętrznej, prawdziwej przecież atmosferze, jest po prostu hołdem należnym bohaterom.

JÓZEFA HENNELOWA

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2003