Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko” – napisał na Twitterze Omar El Akkad, publikując nagranie ze zrównanej z ziemią ulicy w Strefie Gazy. Był październik 2023 r. Czas, gdy izraelskie bombardowania uważano za „prawo do obrony”. I gdy panowało przekonanie, że naród, który doświadczył Zagłady, nie może dopuścić się ludobójstwa.
Z każdym dniem internetowy aforyzm egipsko-kanadyjskiego dziennikarza stawał się coraz bardziej prawdziwy. Dziś nawet najbardziej wyrozumiali wobec Izraela komentatorzy odżegnują się od popełnianych przez niego zbrodni, które dla Omara i wielu innych były oczywiste od początku. Refleksja – jak zwykle – przyszła za późno.
Wykuta w tweecie mądrość stała się tytułem autobiograficznego eseju. Bo „Któregoś dnia...” nie jest książką o Gazie – wojna i jej straszliwe obrazy stają się jedynie tłem do rozważań nad kondycją zachodniego społeczeństwa, którego częścią Omar stał się pod koniec lat 90., gdy jako nastolatek przyjechał z rodzicami do Kanady.
Jego nowa książka – trzecia, po „Ameryce w ogniu” (2017) i „What Strange Paradise” (2022) – to opowieść o amerykańskim śnie, miłości do Zachodu i rozczarowaniu jego hipokryzją. O rasizmie, którego autor sam doświadczył po przeprowadzce do „cywilizowanego świata”, gdzie migranta od ekspata odróżnia się po kolorze skóry.
Punktem zwrotnym był 11 września – pisze Omar. Wcześniejsze, irytujące, ale pozornie niewinne pytania o wielbłądy i latające dywany ustąpiły miejsca podejrzliwości, a kolor skóry stał się wystarczającym dowodem współodpowiedzialności za islamski terroryzm.
Omar El Akkad, KTÓREGOŚ DNIA OKAŻE SIĘ, ŻE WSZYSCY OD ZAWSZE BYLI PRZECIWKO, tłum. Agata Ostrowska, Obroty 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











