Reklama

Olimpijczyk też człowiek

Olimpijczyk też człowiek

12.02.2010
Czyta się kilka minut
Beata Mieńkowska, była reprezentantka Polski w siatkówce, psycholog sportu, opiekunka olimpijczyków na igrzyskach w Barcelonie, Atenach i Pekinie: - Polacy nie mają specjalnych cech, które utrudniają im przygotowanie mentalne do występów sportowych. Jeżeli czymś się różnimy od innych, to tym, że nie mamy systemu szkolenia. Za dwa lata są letnie igrzyska, a większość związków nie zainteresowała się współpracą z psychologami. Rozmawiał Przemysław Wilczyński
P

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: - Do czego potrzebny jest sportowcom psycholog?

BEATA MIEŃKOWSKA: - Sportowiec jest takim samym człowiekiem jak wszyscy. To ktoś mający dzieci, partnerów, przyjaciół, presję utrzymania siebie i rodziny. Nawet ten uznawany za "silnego psychicznie" może przeżyć coś, co sprawi, że będzie potrzebował pomocy. Sięgnięcie po nią, przyznanie: "Mam słaby dzień" albo: "Nie radzę sobie z presją", jest objawem siły, nie słabości. Psycholog sportowy to nie tylko ktoś, kto przygotowuje zawodnika pod kątem treningu mentalnego. To osoba, która wspiera zawodnika w życiu. Ktoś, kto jest z nim nie tylko na szczycie, ale też w chwili, gdy przeżywa osobistą tragedię. W ogóle psycholog nie jest dla chorych, ale dla tych, którzy chcą poznać siebie i nauczyć się iść własną drogą.

Poza tym, każdy sportowiec posiada jakieś cechy osobowości, które można zmieniać odpowiednim zachowaniem. Płynie z tego wniosek, że każdemu zawodnikowi potrzebna jest edukacja psychologiczna. Poza tym proszę pamiętać, że nie da się oddzielić sfery psychologicznej od fizycznej - one współistnieją, i należy raczej mówić o przygotowaniu psychofizycznym.

Czyli nie ma sportowców po prostu mocnych, którzy z odpornością psychiczną się rodzą?    

Kiedyś mówiło się wiele o "modelu mistrza". Ta koncepcja opierała się na założeniu, że różne rzeczy w życiu się nie zmieniają. Zupełnie się z tym nie zgadzam: rzeczywiście, cechy temperamentu nie podlegają tak łatwo modyfikacji, ale każdy człowiek ma również zestaw cech osobowości, nad którym można pracować. Jedyna niezmienna w naszym życiu rzecz to zmienność. Spotkałam się z wieloma sportowcami, którzy kompletnie nie przystawali do owego "modelu mistrza", wedle jego reguł nie powinni byli zostać nawet mistrzami Polski, a zostawali mistrzami olimpijskimi.

Czy istnieje dziś wśród sportowców moda na pomoc psychologiczną?

To nie jest moda, to potrzeba. Potrzeba edukacji psychologicznej związana z coraz większą presją na wynik. Ale nie mam wrażenia, żeby sportowcy bardzo często korzystali dzisiaj z takich usług. Zresztą w czasach PRL-u też byli psycholodzy. Grałam wtedy w reprezentacji i klubie AZS AWF Warszawa. Nie pracowałyśmy co prawda regularnie z psychologiem, ale jego pomoc była dostępna.

Na czym polega trening mentalny?

Podstawowa zasada brzmi: poznaj samego siebie. Chodzi o stworzenie profilu umiejętności każdego zawodnika, odpowiedź na pytanie o to, jakie mam mocne strony. Jest takie powiedzenie: "Nie odpowiadam za to, co słyszysz, ale za to, co mówię". Postrzeganie siebie przez sportowca może się różnić od postrzegania go przez trenera i innych ludzi: rodzinę, prezesa, sponsora, psychologa itd.

Istotne jest również wyrobienie umiejętności właściwego formułowania celów. Zawodnik musi umieć wyrażać tzw. cele mistrzowskie, związane z wykonaniem danego zadania, a nie z wynikiem: zwycięstwem, medalem, stypendium. Jeśli skupia się na celu, bardzo przeciąża swoją psychikę. Pojęcie celu mistrzowskiego pochodzi od mistrzowskiego wykonania zadania: skoku, lotu czy rzutu.

A więc skoczek powinien myśleć o wybiciu, technice, a nie o stanięciu na podium?  

Była taka wypowiedź Adama Małysza, która wzbudziła powszechną wesołość. Na pytanie, o czym  myśli, gdy oddaje skok, odpowiedział: "Myślę o tym, żeby oddać dobry skok". To efekt pracy z Jankiem Blecharzem, wybitnym autorytetem psychologicznym...

...który z Małyszem już nie pracuje. Wieść niesie, że Małysz radzi sobie pod tym względem sam. Czy dlatego usłyszeliśmy od naszego skoczka deklarację, że będzie walczył o złoto?

Takiej wypowiedzi nie słyszałam. Ale mogę powiedzieć, że to nie jest ten sam Adam, którego znam z okresu pracy z Blecharzem. Podziwiam go jednak za sukcesy, bo dostarczył nam wielu emocji i wzruszeń. To zawodnik bardzo doświadczony. Nie zamierzam oceniać jego aktualnego treningu mentalnego, ale mogę powiedzieć, że w okresie pracy z Janem Blecharzem jego przygotowanie było najlepsze z możliwych.

Dlaczego właściwie sportowiec nie powinien zapowiadać, że jedzie na olimpiadę po złoto? Przecież o tym myśli każdy zawodnik, tylko nie każdy mówi głośno.

Odpowiedź jest prosta: sportowiec nie powinien skupiać się na czymś, nad czym nie ma kontroli. Jego myśli powinny koncentrować się na elementach, które od niego zależą. Może kontrolować swoje zachowania przed startem, w trakcie i po. Gdy słyszę buńczuczne zapowiedzi o medalu, to myślę sobie, że zawodnikowi potrzebna jest opieka psychologa, albo że po prostu mówi coś takiego z przekory, żeby się podroczyć z dziennikarzem. Nawet jeżeli nie stawia sprawy radykalnie i mówi, że "zrobi co w jego mocy, by zdobyć medal", to niewiele to zmienia. W jego głowie pojawia się hasło medalu. Na poziomie podświadomości ten medal dominuje, a powinna dominować myśl o jak najlepszym wykonaniu zadania, którego medal może być konsekwencją.

Proszę zwrócić uwagę: zawodnik, który mówi, że zdobędzie złoty medal, zwykle go nie zdobywa. Leszek Blanik nigdy takiej deklaracji nie złożył.

Justyna Kowalczyk również.

Bo wie, że nie powinna. Kowalczyk to wzór przygotowania mentalnego i fizycznego. Idzie konsekwentnie swoją drogą, skupiając się na drodze do osiągnięć, a nie na samym sukcesie. Nie odpowiada na pytania o medale, bo im częściej by to robiła, tym częściej jej motywacja byłaby przekierowywana na złe tory.

Wierzy pani w cechy narodowe? Często podczas występów Polaków, zwłaszcza meczów reprezentacji w piłce nożnej, pada stwierdzenie, że Polacy znowu nie wytrzymali presji.

Pierwsze słyszę. Gdyby to było prawdą, piłkarze ręczni i siatkarze nie zdobywaliby medali. Nie mamy jakichś specjalnych cech, które nam utrudniają przygotowanie mentalne. Jeżeli się czymś różnimy od innych, to tym, że nie mamy systemu szkolenia. Jest 2010 rok, za dwa lata letnie igrzyska, a związki, przynajmniej większość z nich, z nieznanych mi przyczyn nie są zainteresowane współpracą psychologiczną. Szkolenie psychologiczne - nie tylko dla zawodników, ale również, a może nawet przede wszystkim dla trenerów - jest w Polsce nadal niedoceniane.

Czy psycholog sportowca może sobie pozwolić na emocje?

Jeśli jedzie z zawodnikiem na zawody, to raczej nie. Ja jestem teraz w innej sytuacji: nie ma mnie w Vancouver, więc mogę spokojnie wcielić się w rolę kibica.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]