Edward Augustyn: Kongres Katoliczek i Katolików organizuje kolejne ogólnopolskie forum dyskusyjne. Czym jest Kongres? Co to za organizacja?
Jarosław Leśko, KKiK: Nasza historia nie jest bardzo odległa. Zaczęła się w 2020 r., gdy w różnych środowiskach, na przykład takich jak warszawski Klub Inteligencji Katolickiej, pojawiała się myśl, że wobec kryzysu Kościoła i duchowości w Polsce potrzebna jest większa aktywność katolików świeckich, ich wspólne działanie. Pomysł powołania Kongresu jako pierwszy podsunął Marcin Dzierżanowski podczas rekolekcji w Laskach pod Warszawą, w styczniu 2020 r. Niestety, pandemia i ogłoszone wkrótce ograniczenia sprawiły, że inicjatywa na jakiś czas zanikła.
Drugi impuls przyszedł od Fryderyka Zolla, profesora prawa UJ i na uniwersytecie w Osnabrück, który w Niemczech, w katolickim kościele, słuchał kazania wygłoszonego przez znaną teolożkę. Był tym tak poruszony, bo przecież w Polsce było to jednak czymś niezwykłym, że skrzyknął grupę ludzi, którzy stali się fundatorami Kongresu.
Było to więc, mówiąc krótko, „pospolite ruszenie” inteligencji katolickiej z różnych ośrodków w kraju.
Oczywiście trzeba też wspomnieć o sprzyjającym sygnale, jaki przyszedł z Watykanu, bo właśnie w tym okresie papież Franciszek ogłosił przygotowania do synodu powszechnego. Hasło synodalności bardzo nas rozgrzało i stało się naszą myślą wiodącą.
Pan był inicjatorem działań Kongresu na Śląsku.
Jestem katowiczaninem, związanym nie z KIK-iem, ale z duszpasterstwem dominikanów, grupą zwaną „Trzy czwarte”, ludzi zaawansowanych wiekiem, którzy starają się być myślącymi katolikami, więc można nas chyba też zaliczyć do inteligencji katolickiej. W każdym razie jest to grupa osób wrażliwych na sprawy, które dotyczą Kościoła katolickiego w Polsce. Dlatego także u nas idea Kongresu trafiła na podatny grunt. Zwłaszcza wobec coraz bardziej widocznych znaków kryzysu, z jakim Kościół się zmagał.

Ilu członków Kongres ma dzisiaj?
Z tym jest pewien problem, bo członkostwo w Kongresie nie jest potwierdzane żadnym certyfikatem czy świadectwem. Możemy jedynie próbować oszacować emanację naszych działań, na przykład policzyć zarejestrowanych odbiorców naszych maili. To około półtora tysiąca adresów. Do tylu osób piszemy i dzwonimy, żeby się pobudzić do działania czy spotkania.
Jak wygląda Wasza działalność?
Kongres działa przez różne grupy tematyczne, które realizują swoje projekty. Do tej pory było ich dziesięć, ale właśnie dokonuje się ich konsolidacja. Takimi wiodącymi są więc grupa synodalna, zajmująca się m.in. relacjami między świeckimi i duchowieństwem, grupa ekumeniczna, pracująca nad porozumieniem międzyreligijnym, jest grupa ekologiczna, której przedmiotem działań jest troska o stworzenie, jest też grupa, która zajmuje się kwestią powołania rzecznika praw wiernych czy monitoruje sprawę powołania komisji do badania nadużyć w Kościele.
W najbliższy weekend w Łodzi członkowie Kongresu spotykają się na dorocznym forum. Czemu będzie poświęcone?
To będzie już czwarte forum. Pierwsze, w 2022 r., było poświęcone jeszcze kwestiom organizacyjnym i konsolidacji pojawiających się wtedy pomysłów. Kolejne były organizowane już z większym rozmachem, z udziałem gości z zagranicy. Dyskutowaliśmy na przykład temat zaangażowania Kościoła w politykę, co w tamtym czasie bardzo nas drażniło i dotykało. Hasło forum brzmiało „Kościół wolny od polityki”.
Wróćmy do tegorocznego forum.
Odbędzie się w najbliższy weekend w Centrum Edelmana w Łodzi, pod hasłem „Obecni w Kościele”. Będą trzy wiodące tematy.
Ekumenizm – czyli spotykamy się z chrześcijanami innych Kościołów, także z ich hierarchami. Oczywiście także z księżmi i biskupami Kościoła rzymskokatolickiego.
Drugi temat to spotkanie międzyreligijne, bo zapraszamy do rozmowy także przedstawicieli judaizmu i islamu.
No i temat trzeci, który jest emanacją praktyczną dwóch wcześniejszych, mianowicie kwestia migracji i uchodźców, bo te sprawy wiążą się z dialogiem międzyreligijnym, ale też z pewnymi procesami zupełnie niezależnymi od tego, co niosą ze sobą religie. Jest to więc temat globalnej migracji, która ma również charakter dotkliwy w niektórych krajach.
Temat gorący także w naszym kraju.
Myślę, że w Polsce trochę w sposób przesadny, bo budowanie nastrojów antyimigranckich jest jednak niezgodne z nauką Kościoła.
Jakie są związki Kongresu z Kościołem instytucjonalnym?
To chyba pytanie najbardziej dla nas kluczowe. Przeżywaliśmy w tej kwestii różne etapy. Na początku była mowa o tym, że trzeba budować struktury świeckie niezależnie od hierarchii. Potem stwierdziliśmy jednak, że nie będziemy antagonizować się z hierarchią, i wykonaliśmy w jej kierunku szereg gestów. Doszło więc do spotkań z biskupami w niektórych diecezjach. I muszę powiedzieć, że wbrew naszym pierwotnym obawom, współpraca niemal od razu się zawiązała. Biskupów, z którymi współpracujemy, jest kilkunastu.

Okazuje się, że łatwo się z nimi rozmawia i łatwo osiąga nawet jakiś stopień współpracy. Nawet jeśli nie znajduje to wyrazu w komunikatach Konferencji Episkopatu Polski.
Macie wrażenie, że dzięki Kongresowi coś się w polskim Kościele zmieniło?
Nie, to byłoby zbyt ambitne podejście. Natomiast jesteśmy pod wrażeniem, że w wielu ważnych wydarzeniach w Kościele w tym roku Kongres brał udział. Wymienię na przykład zjazd gnieźnieński z września, powołany przez abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski, a poświęcony budowaniu pokoju. Zjazd odbył się z dużym naszym zaangażowaniem, Kongres prowadził na nim warsztaty i spotkania. Byliśmy też obecni na częstochowskiej pielgrzymce z obrzeży, czyli katolików żyjących w związkach niesakramentalnych czy LGBT.
Innym wydarzeniem, już nie pozytywnym, ale ważnym, które nagłaśnialiśmy i krytykowaliśmy, były te wszystkie niefortunne zwroty akcji, jeśli chodzi o powołanie komisji badających nadużycia w Kościele. Tego typu wydarzenia sprawiają, że nie sposób już nas nie zauważyć.

JAROSŁAW LEŚKO – inżynier energetyk, manager, obecnie na emeryturze. Członek trzyosobowej sekcji decyzyjnej w Zespole Organizacyjnym Kongresu Katoliczek i Katolików, gdzie odpowiada za planowanie rozwoju.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















