Reklama

Nowe obszary głosu

Nowe obszary głosu

04.09.2007
Czyta się kilka minut
Muzyka współczesna jest nam najbliższa. Trudniej zrozumieć muzykę klasyczną, gdyż nie możemy wczuć się w sytuację ludzi, którzy chodzili w perukach i jeździli dorożkami. My ubieramy dżinsy i surfujemy po internecie. Współczesny kompozytor mówi naszym językiem.
Agata Zubel
D

DANIEL CICHY: - Jest Pani śpiewaczką i kompozytorką, czy kompozytorką i śpiewaczką?

Agata Zubel: - Jestem sobą. Nie potrafię tych dyscyplin rozdzielić i choć czasem trudno pogodzić aktywność koncertową z zaangażowaniem kompozytorskim, które wymaga skupienia, życzyłabym sobie, aby każdy kompozytor zajmował się wykonawstwem, a wykonawca pisał muzykę. Jest to nie do przecenienia dzisiaj, kiedy w partyturach stosuje się często dużą dowolność. Więcej można zrozumieć.

- A nie sądzi Pani, że inwencja kompozytora, który jest prawykonawcą utworu, może być ograniczona jego warsztatem wykonawczym?

- Nie wiem, jak to jest u innych, ale ja najpierw piszę muzykę, a dopiero później myślę, jak mogłabym to zaśpiewać. Staram się na potrzeby każdego utworu znaleźć odpowiedni rodzaj emisji, właściwą barwę i ekspresję. Podobnie jak przy wykonywaniu kompozycji innych twórców.

W muzyce współczesnej fascynujący jest brak przymusu podporządkowania się kanonom. Moja historia z eksperymentalną muzyką wokalną rozpoczęła się w 2000 r.

Do Wrocławia miała przyjechać śpiewaczka Christina Ascher i wykonać m.in. dwa utwory kompozytorów wrocławskich. Jedno z zamówień trafiło do mnie i tak powstało "Parlando". Pamiętam, że przy pisaniu zadawałam sobie pytanie, czy są granice, które może przekroczyć artystka specjalizująca się w wydawaniu z siebie dziwnych dźwięków. To było bardzo twórcze zadanie. Po prawykonaniu "Parlanda" przez Ascher, sama zabrałam się za jego ćwiczenie.

- Śpiewanie muzyki współczesnej jest chyba bardziej wymagające niż repertuaru klasycznego. Śpiewaczka operowa może schować się za konwencją, wykonawczyni muzyki nowej jest obnażona, często zmuszona do wydobywania dźwięków "fizjologicznych", odpychających.

- Pamiętam, że po prezentacji "III Sequenzy" Luciana Beria na zajęciach ze studentami jedna ze studentek krzyknęła: ależ proszę pani, to ekshibicjonizm! Rzeczywiście, kompozytorzy poszukują, chcą odkrywać nowe obszary ludzkiego głosu, muzyką oddawać różne charaktery natury ludzkiej. Moim zadaniem jest temu wyzwaniu sprostać. Jeżeli twórca pisze pieśń na fortepian i głos w konwencji romantycznej, nie mogę się wydzierać, syczeć i burczeć. Ale jeśli Dobromiła Jaskot w operze "Fedra" zapisuje precyzyjnie każdy jęk, wiem, że tu nie wystarczy nauczyć się melodii i rytmu. Tu trzeba szukać. Wielką pomocą jest w tym wypadku współpraca z kompozytorem.

- Za wzór artystki przekraczającej reguły dawnej sztuki wokalnej uchodzi Cathy Barberian, wokalistka specjalizująca się w wykonawstwie muzyki współczesnej.

- Bardzo ją cenię. Za zasługi. To ona otworzyła światu oczy na zupełnie nieznane wcześniej dźwiękowe zdarzenia. Barberian była także aktorką, stąd w kręgu jej zainteresowań więcej utworów happeningowych. Mnie to mniej pociąga. Bardziej interesuje mnie utwór jako dzieło muzyczne.

- A opera? Prawykonywała Pani "Fedrę" Jaskot, nową wersję "Gwiazdy" Zygmunta Krauzego.

- To inna sytuacja. Opera jest syntezą sztuk, twórczym dialogiem między przedstawicielami różnych dyscyplin artystycznych. Jednak nawet mimo niezwykle interesującej wizji reżysera, w operze zawsze muzyka będzie na pierwszym miejscu. Z niej wypływa aktorstwo, ruch, scenografia.

- Oprócz Olgi Szwajgier, która teraz jest mniej aktywna scenicznie, w wykonawstwie muzyki współczesnej właściwie nie ma Pani w Polsce konkurencji.

- Rzeczywiście, niewiele osób zajmuje się takim śpiewaniem. Winę ponosi system szkolnictwa. Program nauczania na wydziałach wokalnych akademii muzycznych prawie w ogóle nie obejmuje muzyki współczesnej. Nie zapoznaje się studentów z nową literaturą muzyczną, nie kształci odpowiednio słuchu. Kiedy prowadziłam we Wrocławiu zajęcia, słuchacze byli zaskoczeni, że tak można śpiewać. Owszem, najpierw należy zdobyć warsztat, prawidłowy oddech, ale przecież trzeba też pobudzić wyobraźnię dźwiękową. Za mało śpiewaków próbuje sił w repertuarze współczesnym - to jest ogromnie rozwijające.

- Wykonując muzykę współczesną przyjmuje Pani olbrzymią odpowiedzialność...

-...za życie utworu, a często i kompozytora, za historię i słuchaczy. Jak ktoś źle wykona utwór Mozarta, publiczność powie, że wykonawca miał słaby dzień. Ale gdy niedobrze się zagra muzykę młodego kompozytora, słuchacze są przekonani, że to utwór był kiepski. Dlatego nigdy nie pozwalam sobie na hochsztaplerkę.

Muzyka współczesna jest nam najbliższa. Trudniej dogłębnie zrozumieć muzykę klasyczną, ponieważ nie możemy wczuć się w sytuację ludzi, którzy chodzili w perukach i jeździli dorożkami. Dzisiaj ubieramy dżinsy i surfujemy po internecie. Współczesny kompozytor mówi naszym językiem. "Abonamentowy" aplauz dla muzyki klasycznej wynika z dość łatwo osiągalnego przeżycia estetycznego. Nie zapominajmy jednak, że w swoim czasie to także była awangarda!

- Pomnikiem polskiej muzyki jest Lutosławski. Czy jako kompozytorka często mu się Pani przygląda?

- Dla wszystkich młodych kompozytorów Lutosławski jest ikoną. Jego dokonania, nawet jeśli nie wprost, inspirują. Coś się jednak zmieniło w odbiorze Lutosławskiego. Kiedy zaczynałam komponować, ta muzyka wydawała się nam niezwykle awangardowa. Teraz dla najmłodszych kompozytorów brzmi już klasycznie. Cenię go za ogromną konsekwencję, precyzję. Tworzył rzeźby, konstrukcje zamknięte w czasie, które niemal mogę wynieść z koncertu w całości. To starannie skonstruowane budowle. Taka postawa jest mi bardzo bliska.

- Lutosławski był też kolorystą. W Pani twórczości barwa odgrywa istotną rolę, chociażby przez obecność elektroniki.

- Miałam to szczęście, że przez 10 lat szkolnej edukacji grałam na perkusji, instrumencie XX-wiecznym. Dzięki temu nie miałam problemu z przełamaniem systemu dur-moll, zarzuceniem myślenia kategoriami tradycyjnej harmonii, melodii, poszukiwaniami kolorystycznymi.

- Na zamówienie festiwalu Wratislavia Cantans napisała Pani utwór "nad Pieśniami".

- Utwór powstał do fragmentów z "Pieśni nad pieśniami", które po łacinie realizują dwa chóry i sopran solo. Oprócz sopranu głosem solowym jest tu także wiolonczela. Dialog między Oblubienicą i Oblubieńcem czasem tworzą soliści, czasem, ustawione przestrzennie, chóry żeński i męski. Prawykonanie poprowadzi Marek Moś, który będzie dyrygował orkiestrą Aukso. Camerata Silesia zaśpiewa, Andrzej Bauer zagra partię wiolonczeli solo. Lepszego zespołu nie mogłam sobie wymarzyć.

Agata Zubel (ur. 1978) jest kompozytorką i śpiewaczką. Laureatka konkursów kompozytorskich i wokalnych, z wrocławskim kompozytorem Cezarym Duchnowskim tworzy duet Elettrovoce. Laureatka Paszportu "Polityki" w 2004 r.

Podczas 42. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans odbędzie się prapremiera jej nowego utworu "nad Pieśniami".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]