Nim zjemy własny ogon

Po 1989 r. uwierzyliśmy, że fast food to styl życia, że polska kuchnia to cepelia, a jedzenie to cudnie zapakowany chemiczny preparat.
Czyta się kilka minut
 / fot. Grażyna Makara
/ fot. Grażyna Makara

Uciekając od peerelowskiej bylejakości, zakrztusiliśmy się czymś jeszcze gorszym: żywnością przemysłową. Chcemy, żeby szynka była lśniąca, lody truskawkowe – czerwone, a sól sypka. Godzimy się więc na nastrzykiwanie wędlin solanką, na barwienie koszenilą, pozyskiwaną z meksykańskiego pluskwiaka, czy na antyzbrylacz E536, z którego pod wpływem silnych kwasów uwalnia się cyjanowodór. Przeczytajcie skład swojego ulubionego serka.

Przemysł spożywczy odnaturalnia pożywienie, przetwarza je w produkt. I jest winien zdrowotnej katastrofy. Na Zachodzie o zawrócenie z tej drogi głośno dopominają się ludzie tacy jak Jamie Oliver, twórca „Ministerstwa żywności”, w ramach którego wojował o wyrzucenie fast foodu ze szkolnych stołówek. My jesteśmy ciągle w pół drogi, choć na szczęście coś w polskich kuchniach zaczęło się zmieniać. Kulinarna blogosfera aż buzuje od radości odkrywanego na nowo gotowania, po dwóch dekadach dyktatu hipermarketów nieśmiało podnoszą głowy drobni hodowcy i przetwórcy-pasjonaci. Paradoks polega na tym, że gdy miasto fascynuje się zdrową żywnością, wieś zarzuca nieopłacalne uprawy i kupuje warzywa w dyskontach.

Jeśli nie okażemy pożywieniu uwagi i serca, pozwolimy zginąć resztkom naszych tradycyjnych upraw i hodowli. W pogoni za Zachodem zjemy własny ogon... Mamy jeszcze szansę. Nie musimy się krzywdzić przetworzoną żywnością, nie musimy tracić radości smakowitego jedzenia. O tej radości piszemy w tym numerze „TP”, w którym wyruszamy na wakacje szlakami dobrego, polskiego jedzenia. Poświęcimy jej również nasz nowy cykl: „Apetyt na Polskę”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2012