Non omnis moriar« na ogół oznacza, że nie umrzemy, dopóki ludzie o nas pamiętają. Myśl ta na pozór brzmi optymistycznie. Co jednak, jeśli w ludzkiej pamięci, współcześnie wspomaganej przez internetowe wyszukiwarki, zapiszemy się negatywnie? O ile w doczesnym świecie celebrytów zapewne obowiązuje zasada »nieważne, czy mówią dobrze, czy źle, ważne, żeby nazwiska nie przekręcali«, o tyle w kontekście wieczności czasami lepiej umrzeć dla świata, niż być źle zapamiętanym” – pisał niespełna rok temu na swoim blogu Jakub Śpiewak.
20 września zmarł. Może stoi teraz przed Panem Bogiem, w którego od kilku lat bardzo mocno wierzył i dzielił się tą wiarą nawet ze współwięźniami. Na pewno, jak napisała jego córka w mediach społecznościowych, byłby wdzięczny za modlitwę w jego intencji.
Jakub Śpiewak był założycielem i prezesem fundacji KidProtect.pl, która jako jedna z pierwszych organizacji pozarządowych zajmowała się ochroną dzieci przed zagrożeniami w internecie. Założona w 2002 roku fundacja prowadziła hotline stoppedofilom.pl, gdzie można było zgłaszać przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci. Organizacja współpracowała z organami ścigania, wspierała osoby pokrzywdzone przemocą, prowadziła działania edukacyjne i kampanie społeczne.
Śpiewak stał się znanym i cenionym ekspertem, doradcą rzecznika praw dziecka Marka Michalaka, osobą szanowaną i rozpoznawalną. Nie poradził sobie jednak ani z prowadzeniem fundacji, ani ze sławą. W 2013 roku ujawniono, że przywłaszczył pieniądze swojej organizacji – zamiast się w niej zatrudnić, traktował kartę bankomatową fundacji jak własną. Jak wówczas twierdził, „woda sodowa uderzyła mu do głowy”. Został skazany na karę grzywny i dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Odsiedział obie kary. Sąd zamienił mu bowiem na więzienie również karę grzywny, której nie miał z czego spłacić. „Marny był ze mnie aferzysta” – mawiał po odbyciu kary. Podkreślał też, że zgubiła go pycha i że uważa wyrok za słuszny i sprawiedliwy.
„»Nie wszystek umrę« dla chrześcijanina brzmi o tyle naturalnie, że śmierć nie oznacza końca, a jedynie przejście do innego etapu – do życia wiecznego – pisał Śpiewak na blogu. – Przyznam szczerze, że bardzo na nią czekam, bo wierzę, że ten kolejny etap jest dużo lepszy od obecnego. Obawiam się, a może nawet – spodziewam, że nie zasłużyłem na niebo. Ba! Nie sądzę, bym zasłużył choćby na czyściec. Ale zanim przekonam się o tym, stanę przed Panem Bogiem na sąd. To zaś oznacza, że na tę chwilę zetknę się z absolutną Miłością. Bez względu na wyrok, warto”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















