Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie burzyć pomników

Nie burzyć pomników

31.10.2017
Czyta się kilka minut
„TP” 43 / 2017
W

W nawiązaniu do artykułu Łukasza Lamży „Pomniki, rasizm i ginekologia”, chcemy poruszyć dwie kwestie. Pierwsza dotyczy gen. Roberta E. Lee, o którym autor artykułu napisał, że był on „przeciwnikiem równości rasowej i prawa głosu dla czarnoskórych Amerykanów”. Zdanie to, aczkolwiek prawdziwe, może wywołać mylne wrażenie, że gen. Lee był „typowym południowcem”, właścicielem i prześladowcą niewolników. Tymczasem był on przeciwnikiem niewolnictwa jako takiego, a przy tym człowiekiem niezwykłej osobistej uczciwości (przez co poważano go tak na Południu, jak i Północy USA). Jak na swoje czasy, miał poglądy postępowe. Warto pamiętać, że sam Lincoln uważał rasę czarną za niższą od białej, właścicielami niewolników byli m.in. Jefferson i Waszyngton, a nikt nie spieszy się odbierać im sławy obrońców wolności.

I tu pojawia się kwestia natury ogólnej, poruszona w artykule Łukasza Lamży, tj. czy burzyć pomniki? Naszym zdaniem – nie burzyć, chyba że w skrajnych wypadkach. Po pierwsze, burzenie pomników może stwarzać wrażenie, że przekreślamy wszelkie dokonania danej jednostki, za które była wcześniej chwalona. Po drugie, dopuszczamy się rażącej ahistoryczności, potępiając człowieka za poglądy, które w jego epoce były powszechne. Na tej zasadzie należałoby wytrzeć zasługi Arystotelesa (szowinisty i mizogina), Cycerona (teoretyka niewolnictwa) czy Cezara (ludobójcy). Pamiętajmy, że pod względem moralnym nawet geniusze bywają dziećmi swojej epoki.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]