Reklama

Wyprzedzał swoje czasy

Wyprzedzał swoje czasy

09.10.2017
Czyta się kilka minut
ALEX STOROZYNSKI: W 1908 r. redaktor „Newark Evening News” pisał, że gdyby sugestie Kościuszki wzięto poważnie, to być może wojna secesyjna by nie wybuchła, a problem rasizmu nie byłby aż tak kłopotliwy.
„Waszyngton mianuje Kościuszkę jenerałem”; wyk. Zygmunt Ajdukiewicz, 1891 r., heliograwiura. ANDRZEJ JANIKOWSKI / MUZEUM HISTORYCZNE MIASTA KRAKOWA
J

JAN SMOLEŃSKI: Czy Amerykanom trzeba przypominać o Tadeuszu Kościuszce?

ALEX STOROZYNSKI: Powiem tak: po to napisałem biografię „Kościuszko. Książę chłopów” i wyreżyserowałem dokument „Kościuszko: A Man Ahead of His Time”. Z radością mogę powiedzieć, że i książka, i film okazały się sukcesem. Przeczytało i obejrzało je więcej Amerykanów niż poprzednie książki czy filmy o Kościuszce, a prezydent Lech Kaczyński wręczył tę biografię prezydentowi Barackowi Obamie podczas swej wizyty w USA. Dzięki temu udaje nam się go przywracać kulturze amerykańskiej.

W Missisipi i Teksasie są miejscowości Kosciusko, w Indianie hrabstwo o tej nazwie. Na Alasce jest Wyspa Kościuszki. W Nowym Jorku – most imienia Kościuszki, aleja i stacja metra. To niby dużo, ale inny polski bohater wojny o niepodległość USA, Kazimierz Pułaski, ma takich pomników dużo więcej. W dodatku 11 października to federalny General Pulaski Memorial Day, a stanowy Dzień Pułaskiego w Chicago jest wolny od pracy. Kościuszko nie ma swojego dnia. Czy, z całym szacunkiem dla Pułaskiego, Kościuszko nie zasługuje na więcej?

Kazimierz Pułaski zginął podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, zmarł od ran odniesionych w bitwie pod Savannah. To z pewnością wpływa na sposób, w jaki jest upamiętniany w Stanach. Choć nie ulega wątpliwości, że faktycznie to Kościuszko przyczynił się bardziej do wyniku wojny swoją zwycięską strategią podczas bitwy pod Saratogą i budując fort West Point na rzece Hudson. Warto dodać, że w West Point obecnie mieści się słynna akademia wojskowa, o której utworzenie Kościuszko zabiegał.

Kazjusko w Nowym Jorku, Kasjasko w Missisipi czy – moje ulubione – Kosjkiasko w Indianie. Każdy na swój sposób kaleczy nazwisko Kościuszki, a to chyba też nie pomaga...

Dla Amerykanów nazwisko Kościuszki jest bardzo trudne do wymówienia i z tego powodu jego historia jest nieco zapomniana. Pułaski z kolei to łatwo rozpoznawalne i nietrudne polskie nazwisko. Dlatego Polonii amerykańskiej łatwiej było użyć Kazimierza niż Tadeusza do wyrażenia dumy ze swojego dziedzictwa i jako symbolu związków między Polską i Polakami a Stanami. Choć w tym roku parada Pułaskiego na Greenpoincie była poświęcona Kościuszce, z okazji ustanowionego przez UNESCO roku jego imienia. Trzeba tu oddać honor Fundacji im. Tadeusza Kościuszki, która włożyła wiele wysiłku, by wylobbować tę decyzję. To Amerykanie polskiego pochodzenia stawiali jego pomniki, choć to nie powinno w sumie nikogo zaskakiwać.

Obecnie cokoły się zwalniają: coraz więcej pomników „bohaterów” Południa z czasu wojny secesyjnej jest usuwanych przez lokalne władze.

Są one hołdem składanym nienawiści i powinny zniknąć. Kościuszko jest doskonałym kandydatem, by ich zastąpić.

To nie dziwne, że pamięć o Kościuszce podtrzymuje głównie Polonia. A co z Amerykanami? W końcu Kościuszkę szanowali jego przełożeni z Armii Kontynentalnej, bardzo pochlebnie wypowiadał się o nim sam Jerzy Waszyngton, głównodowodzący armią amerykańską podczas wojny o niepodległość i pierwszy prezydent USA. Jego przyjacielem był Thomas Jefferson, autor Deklaracji niepodległości i trzeci prezydent Stanów.

Polonia to tacy sami ludzie jak większość Amerykanów. Część z nich czyta książki historyczne, ale większość nie – co jest smutne. Gdyby oderwali się od telewizji lub gier wideo, mogliby się wiele nauczyć.

Jeszcze sto lat temu amerykańscy historycy pamiętali o Kościuszce. Ale kiedy ich uwaga zaczęła się skupiać na wojnie secesyjnej oraz I i II wojnie światowej, Kościuszko siłą rzeczy stracił nieco na znaczeniu jako obiekt zainteresowań i badań. Z drugiej strony pomnik Kościuszki stojący w West Point ufundowali kadeci, a armia amerykańska wciąż tam utrzymuje tzw. Ogród Kościuszki. Było to miejsce, w którym odpoczywał on w czasie, gdy nadzorował budowę fortu, i które wciąż służy jako miejsce wyciszenia.

A jak z poglądami Kościuszki na kwestię niewolnictwa i jego stosunek do rdzennych Amerykanów? Moje wrażenie jest takie, że Kościuszko to głównie Saratoga, a to, że np. swojego czarnoskórego ordynansa Agrippę Hulla traktował jak równego sobie, w zasadzie zostało wyparte z pamięci publicznej.

Jefferson, Waszyngton i inni Ojcowie Założyciele polegali na pracy niewolników w bardzo podobny sposób, w jaki szlachta Rzeczypospolitej polegała na niemal niewolniczej pracy chłopów pańszczyźnianych. Byli właścicielami plantacji, a na plantacjach pracowali niewolnicy. To było źródło ich bogactwa. Nie było im za bardzo na rękę, aby polski oficer wypominał im, że nie powinni wykorzystywać czarnych do niewolniczej pracy czy eksterminować rdzennych Amerykanów. Pod tym względem Kościuszko wyprzedzał swoje czasy. Temat dyskryminacji rasowej do dzisiaj jest drażliwy i wielu białych albo udaje, że nie widzi problemu, albo zwyczajnie nie chce o tym rozmawiać.

Czy Kościuszko był kiedyś symbolem dla abolicjonistów lub walczących o prawa Indian?

Kościuszko nie szukał poklasku i był skromny. Nie obnosił się z tym, że poprosił, by niewypłacone za służbę w amerykańskiej armii wynagrodzenie przeznaczyć na wykupienie niewolników. A w polityce i historii właśnie to jest potrzebne, jeśli chce się być sławnym. Jednak przeciwnicy niewolnictwa i dyskryminacji rasowej nie zapomnieli o jego poglądach w tej sprawie. W 1908 r. Israel White, redaktor „Newark Evening News”, napisał, że testament Kościuszki jest wciąż nienapisanym rozdziałem historii USA. White stwierdził też, że gdyby sugestie Kościuszki zostały wzięte poważnie, to być może wojna secesyjna nigdy by nie wybuchła, a problem rasizmu nie byłby aż tak kłopotliwy. To bardzo mocne słowa.

W takim razie, jak powinniśmy pamiętać o Kościuszce dzisiaj i jak najlepiej uczcić jego pamięć?

Był on człowiekiem oświecenia i człowiekiem oświeconym. Kształcił się na uczelniach wojskowych w Warszawie i Paryżu, gdzie studiował dzieła filozofów i był nimi zainspirowany, zwłaszcza w kwestii równości między klasami i narodami. Był gorącym orędownikiem tolerancji, nawet jak na dzisiejsze standardy. Obecnie laissez-faire oznacza głównie niskie podatki i brak regulacji, zwłaszcza wobec bogatych. Trzeba jednak pamiętać, że w XVIII wieku, gdy Kościuszko poznawał dzieła francuskich filozofów, to oznaczało również, że właściciele ziemscy – czyli europejska arystokracja – i rządy powinny pozwolić chłopom cieszyć się owocami własnej pracy, a nie pozwalać na ich zawłaszczanie przez innych.

Kościuszko był zdecydowanym przeciwnikiem niewolnictwa i pańszczyzny. W testamencie nakazywał swej polskiej rodzinie uwolnienie chłopów. Jak wspomniałem, swój żołd za służbę w Armii Kontynentalnej przeznaczył na wykupienie niewolników, wyedukowanie ich oraz zaopatrzenie w ziemię, zwierzęta hodowlane i narzędzia, by mogli sami się utrzymać.

Jefferson, do którego Kościuszko zwrócił się z prośbą, aby był wykonawcą tego testamentu, odmówił, zasłaniając się zaawansowanym wiekiem.

To prawda. Ale na tym pryncypialna postawa Kościuszki się nie kończy. Powstanie kościuszkowskie miało charakter demokratycznej jak na tamte czasy rewolucji: w skład jego armii wchodzili szlachta, żołnierze i chłopi, chrześcijanie, żydzi i muzułmanie.

Mówię o jego przekonaniach i o tym, że żył zgodnie z nimi dlatego, gdyż obecnie – patrząc na dzisiejszy świat – trudno sobie nam wyobrazić, aby te grupy mogły walczyć ramię w ramię o wspólną sprawę. Elementem honorowania pamięci po Kościuszce powinny być rozwiązania polityczne, które pomagają dyskryminowanym grupom.

Mówiąc wprost, chodzi o wyrównanie szans, o dostęp do edukacji, ochrony zdrowia i odpowiednich narzędzi, żeby ludzie mogli – aby użyć słów z Deklaracji niepodległości USA – poszukiwać własnego szczęścia. Dzisiaj wszyscy potrzebujemy pamięci o Kościuszce. On napisał kiedyś, że wszyscy jesteśmy z natury równi, a różnice wynikają z nierówności w bogactwie i edukacji.

Nie brzmi to nieco naiwnie?

A może weźmy te słowa poważnie? Może realny, równy dostęp do edukacji pomógłby w zredukowaniu nierówności w bogactwie? Jefferson nazwał Kościuszkę „najczystszym spośród synów wolności”, i to wolności, która powinna być dla wszystkich, nie tylko dla niektórych lub tylko dla bogatych. Dla mnie to nie naiwność, tak powinna wyglądać rzeczywistość. ©

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Mieczysław Rokosz, Jacek Majchrowski
Prof. FRANCISZEK ZIEJKA, Wojciech Pięciak
­Michał Sowiński

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]